Po dwóch pełnych kadencjach (2015–2025) Andrzej Duda ustępuje z urzędu Prezydenta RP – 5 sierpnia 2025 r. to ostatni dzień jego dekady na najwyższym stanowisku państwowym. Był pierwszym prezydentem od czasów Aleksandra Kwaśniewskiego, który uzyskał reelekcję i sprawował urząd przez pełne 10 lat. Jego prezydentura obfitowała zarówno w znaczące sukcesy, jak i w głośne potknięcia oraz kontrowersje, które na trwałe zapiszą się w najnowszej historii Polski.
Już na początku pierwszej kadencji Duda spełnił kluczowe obietnice społeczne swojego zaplecza politycznego. Podpisał ustawy wprowadzające sztandarowy program świadczeń Rodzina 500+ oraz przywracające niższy wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn), wycofując reformę podnoszącą ten wiek z poprzednich lat. Za jego prezydentury wprowadzono także dodatkowe roczne świadczenia dla emerytów – tzw. trzynaste i czternaste emerytury. Te posunięcia, zwiększające wydatki socjalne państwa, przyniosły Dudzie duże poparcie wśród rodzin z dziećmi i osób starszych, umacniając jego wizerunek orędownika polityki prorodzinnej i prospołecznej.
Na polu gospodarczym i infrastrukturalnym również odnotowano znaczące osiągnięcia. W czasie prezydentury Dudy Polska cieszyła się relatywnie wysokim wzrostem gospodarczym (aż do załamania spowodowanego pandemią), spadkiem bezrobocia i rekordowo niskim deficytem budżetowym przed 2020 rokiem.
Sam prezydent podkreślał inwestycje zwiększające bezpieczeństwo energetyczne kraju – m.in. uruchomienie gazociągu Baltic Pipe z Norwegii do Polski, rozbudowę terminalu LNG czy budowę nowych interkonektorów gazowych – które uniezależniły Polskę od dostaw rosyjskich surowców. Duda brał udział w inicjatywach regionalnych, takich jak Trójmorze, wspierając rozwój infrastruktury i współpracę gospodarczą państw Europy Środkowo-Wschodniej.

Andrzej Duda i silny przywiązanie do NATO
Na arenie międzynarodowej Andrzej Duda skoncentrował się na wzmacnianiu bezpieczeństwa i pozycji Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim. Zabiegał o trwałą obecność wojsk sojuszniczych nad Wisłą – efektem czego stało się stacjonowanie ok. 10 tysięcy żołnierzy NATO (w tym wielu Amerykanów) na terytorium RP.
Pod jego auspicjami Polska znacząco zwiększyła wydatki na obronność (docelowo do 4 proc. PKB) i rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę programy modernizacji armii, kontraktując nowoczesne uzbrojenie. Udało się także doprowadzić do instalacji elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w bazie Redzikowo i rozlokowania stałej infrastruktury wojsk USA w Polsce. Za rządów Dudy sojusz Warszawy z Waszyngtonem zacieśnił się – prezydent wielokrotnie spotykał się z prezydentami USA (Donaldem Trumpem i Joe Bidenem), a w 2019 r. doprowadził do zniesienia dla Polaków wiz turystyczno-biznesowych do Stanów Zjednoczonych, co w symbolicznym wymiarze zamknęło trwający dziesięciolecia problem w relacjach polsko-amerykańskich.
Duda angażował się także w działania NATO na flance wschodniej; był gospodarzem szczytu Sojuszu w Warszawie w 2016 r., a po agresji Rosji na Ukrainę (2022) stał się jednym z najgłośniejszych orędowników pomocy dla Kijowa. Polska za jego kadencji przekazała Ukrainie znaczące wsparcie wojskowe, które pomogło Ukraińcom przetrwać pierwsze miesiące wojny. Sam Duda jako pierwszy polski przywódca od czasów II wojny światowej wygłosił przemówienie w parlamencie w Kijowie i odegrał istotną rolę w międzynarodowej koalicji na rzecz dostaw czołgów i ciężkiej broni dla walczącej Ukrainy. Te wysiłki umocniły pozycję Polski jako regionalnego lidera i wiarygodnego sojusznika w NATO.
Kryzysy polityczne Andrzeja Dudy
Pomimo tych sukcesów, prezydentura Andrzeja Dudy naznaczona była licznymi kryzysami politycznymi i zarzutami o osłabianie demokratycznych instytucji ze strony liberalno-lewicowych władz. Już w pierwszych miesiącach urzędowania, pod koniec 2015 r., Duda uwikłał się w spór o Trybunał Konstytucyjny. Odmówił wówczas zaprzysiężenia trzech sędziów TK wybranych prawidłowo przez poprzedni parlament, co było działaniem bez precedensu. Zamiast tego niezwłocznie przyjął ślubowania od innych osób wybranych przez nową, zdominowaną przez PiS większość sejmową, co zapoczątkowało trwający do dziś kryzys konstytucyjny i zarzuty łamania przez prezydenta zasad praworządności.
Opozycja i wielu prawników oceniło ten krok jako złamanie Konstytucji RP, zaś Duda bronił się, twierdząc że działa na rzecz „naprawy wymiaru sprawiedliwości” po rządach poprzedników.
W kolejnych latach prezydent aktywnie wspierał forsowane przez rządzący obóz zmiany w sądownictwie, które krytycy określali mianem upolitycznienia i „deformacji wymiaru sprawiedliwości”. Kulminacją napięć społecznych stały się masowe protesty w lipcu 2017 r., gdy parlament przyjął ustawy podporządkowujące Krajową Radę Sądownictwa politykom oraz dające Ministrowi Sprawiedliwości wpływ na Sąd Najwyższy.

Weta wobec reformy sądownictwa
Pod presją wielotysięcznych demonstracji w obronie niezależności sądów Andrzej Duda dokonał wtedy bezprecedensowego weta – zawetował dwie spośród trzech ustaw sądowych forsowanych przez PiS. Decyzja ta, ogłoszona 24 lipca 2017 r., była zaskakującym konfliktem prezydenta z jego macierzystą partią i na krótko dała nadzieję na zahamowanie kontrowersyjnych zmian. Jednocześnie Duda podpisał trzecią ustawę o sądach powszechnych, a kilka miesięcy później przedstawił własne projekty ustaw o SN i KRS.
Zostały one jednak w Sejmie zmodyfikowane w sposób, który – zdaniem opozycji – otworzył rządzącym drogę do przejęcia kontroli nad sądami (m.in. to parlament, a nie środowisko sędziowskie, zaczął wybierać członków KRS). Spór o praworządność przeniósł się w konsekwencji na forum Unii Europejskiej, która uruchomiła wobec Polski szantaż – postępowanie nadzwyczajne i blokowanie środków z unijnego Funduszu Odbudowy, domagając się wycofania części zmian naruszających jej zdaniem niezależność sądownictwa.
Andrzej Duda pozostawał na tym tle lojalny wobec linii rządu – wielokrotnie przekonywał, że reformy są konieczne do usunięcia z sądów „postkomunistycznych” układów, a zarzuty Brukseli odpierał jako bezprawną ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski.
Wizerunkowi prezydenta zaszkodziły także liczne kontrowersje wokół jego podejścia do praw obywatelskich i wolności mediów. Duda bywał oskarżany o sprzyjanie upartyjnieniu mediów publicznych – np. w 2020 r. podpisał ustawę przyznającą TVP i Polskiemu Radiu prawie 2 miliardy złotych rocznie dodatkowych funduszy (rekompensat z budżetu państwa za utracony abonament). Decyzję tę podjął mimo apeli opozycji, by pieniądze przeznaczyć na dofinansowanie leczenia onkologicznego; prezydent publicznie skrytykował ten postulat opozycji jako „nieprzyzwoity”, co wywołało oburzenie jego krytyków.
Przeczytaj także: Tusk i Duda w Gdańsku na rocznicy Porozumień Sierpniowych
Weto wobec Lex TVN i Lex Tusk
Z drugiej strony, kilkanaście miesięcy później Duda niespodziewanie zawetował tzw. lex TVN – uchwaloną w 2021 r. nowelizację ustawy medialnej, która wymierzona była w niezależną telewizję TVN należącą do amerykańskiego właściciela. Prezydenckie weto zatrzymało wejście w życie tej ustawy i zostało powszechnie odebrane jako obrona pluralizmu medialnego w Polsce, zyskując Dudzie pochwały nawet ze strony części opozycji oraz USA.
Natomiast pod koniec swojej kadencji Andrzej Duda wywołał kolejny spór, podpisując w maju 2023 r. ustawę powołującą komisję do zbadania wpływów rosyjskich w Polsce (określaną potocznie jako „lex Tusk”). Ustawa ta – postrzegana jako narzędzie mogące ograniczyć bierne prawo wyborcze lidera opozycji – została ostro skrytykowana w kraju i za granicą jako sprzeczna z zasadami państwa prawa. W reakcji na naciski międzynarodowe Duda szybko zaproponował nowelizację, usuwającą najbardziej kontrowersyjne zapisy (m.in. możliwość pozbawiania urzędników prawa do zajmowania stanowisk publicznych). Mimo to sam fakt ekspresowego podpisania pierwotnej ustawy osłabił wiarygodność prezydenta w oczach wielu obserwatorów, zarzucających mu uległość wobec partyjnej strategii obozu rządzącego.

LGBT to ludzie, a to jest ideologia
Prezydentura Dudy przebiegała również pod znakiem ostrych podziałów społecznych, czego przejawem były jego wypowiedzi i decyzje w kwestiach światopoglądowych. W 2020 roku – w szczycie kampanii o reelekcję – Andrzej Duda zasłynął głośną i kontrowersyjną deklaracją na temat mniejszości seksualnych. Stwierdził publicznie, że „próbuje nam się wmówić, że LGBT to ludzie, a to jest ideologia”, dodając, iż propagowanie ruchu LGBT wśród dzieci to forma „neobolszewizmu”.
Słowa te odbiły się szerokim echem w mediach na całym świecie – agencje Reuters i AP odnotowały je jako przejaw kampanijnej retoryki wymierzonej w społeczność LGBT, porównując język polskiego prezydenta do retoryki rosyjskich ustaw przeciw „gejowskiej propagandzie”. Wypowiedź Dudy spotkała się z falą krytyki obrońców praw człowieka, którzy zarzucili mu dehumanizację osób LGBT i celowe podsycanie uprzedzeń dla doraźnych celów politycznych.
Również podejście prezydenta do praw kobiet wzbudziło protesty – Duda, prywatnie deklarujący wartości konserwatywne, poparł zaostrzenie prawa aborcyjnego. Gdy w 2020 r. Trybunał Konstytucyjny uchylił dopuszczalność aborcji ze względu na ciężkie wady płodu, prezydent nie stanął po stronie protestujących kobiet domagających się veta lub zmiany przepisów. Wprawdzie zaproponował wówczas ustawę przywracającą możliwość przerywania ciąży w przypadku wad letalnych, jednak projekt utknął w parlamencie i ostatecznie Duda nie doprowadził do jego uchwalenia. Krytycy ocenili, że „pozostawił kobiety bez pomocy” w obliczu drastycznego ograniczenia ich praw reprodukcyjnych.

COVID-19
Nie obyło się również bez napięć politycznych związanych z przebiegiem samych wyborów i funkcjonowaniem demokracji. Wiosną 2020 roku, gdy wybuchła pandemia COVID-19, obóz rządzący przy poparciu prezydenta dążył do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w konstytucyjnym terminie majowym, mimo trwającego lockdownu. Planowano wówczas głosowanie wyłącznie korespondencyjne na niespotykaną skalę – tzw. „wybory kopertowe”.
Rząd PiS nie chciał przesuwać terminu, obawiając się spadku notowań Dudy, który wówczas prowadził w sondażach (im wcześniejsze wybory, tym większa szansa prezydenta na reelekcję). Przygotowania ruszyły mimo braku podstaw prawnych: Poczta Polska na zlecenie władz rozpoczęła druk kart i gromadzenie spisów wyborców, zanim jeszcze odpowiednia ustawa została uchwalona. Ostatecznie, z powodu chaosu prawnego i oporu części samorządów, głosowanie 10 maja 2020 r. nie odbyło się – wybory zostały odłożone, a wydrukowane pakiety wyborcze poszły na zmarnowanie.
To bezprecedensowe fiasko organizacyjne kosztowało państwo około 70 mln zł i wzbudziło poważne wątpliwości co do stanu polskich instytucji demokratycznych. Sam Duda unikał jednoznacznego zabrania głosu w sprawie przesunięcia terminu wyborów, w pełni zdając się na decyzje rządu. Wybory ostatecznie przeprowadzono latem 2020 – Andrzej Duda został w drugiej turze nieznacznie ponownie wybrany (zdobył 51,0% głosów). Kampania wyborcza towarzysząca tej elekcji była jednak niezwykle ostra i polaryzująca. Kontrkandydaci zarzucali Dudzie, że korzysta z niesprawiedliwego wsparcia upolitycznionych mediów publicznych oraz sięga po retorykę dzielącą Polaków (m.in. wspomniane ataki na „ideologię LGBT” czy ostrzeżenia przed rzekomymi zagrożeniami z strony uchodźców i mniejszości).

Czytaj też: Prezydent Duda: “Zawsze będę bronił Straży Granicznej”
Ostra retoryka na końcu kampanii
Pod koniec swojej drugiej kadencji Andrzej Duda starał się częściowo uniezależnić od macierzystej partii i zarysować własną spuściznę polityczną. W udzielanych wywiadach podkreślał, że chciałby być zapamiętany jako prezydent dbający o bezpieczeństwo kraju i pomyślność rodzin. Jednocześnie w ostatnich miesiącach zaostrzył retorykę w niektórych kwestiach, co obserwatorzy tłumaczyli próbą zaspokojenia oczekiwań twardego elektoratu prawicy przed odejściem z urzędu.
Przykładem stały się ostre słowa Dudy o „wieszaniu zdrajców” – wymierzone w sędziów krytykujących reformy – czy usztywnienie tonu wobec Ukrainy w kontekście rozliczeń historycznych. Takie akcenty wywołały kolejne kontrowersje i pytania o dalsze plany polityczne ustępującego prezydenta. Sam Duda utrzymuje, że nie zamierza teraz angażować się w politykę partyjną i rozważa karierę na arenie międzynarodowej po okresie odpoczynku.
Zobacz też: Andrzej Duda ostrzega: chcą podważyć wybory prezydenckie
Andrzej Duda nic nie stracił, ale też nie zyskał
Bilans 10 lat prezydentury Andrzeja Dudy jest zatem mieszany i silnie zależy od perspektywy oceniających. Jego zwolennicy wskazują na wzmocnienie armii, suwerenności energetycznej i pozycji Polski w świecie, a także na realizację obietnic społecznych, które przyniosły ulgę wielu obywatelom. Przeciwnicy z kolei wytykają odejście od standardów praworządności, podporządkowanie sądów politykom, konflikty z Unią Europejską oraz retorykę podsycającą podziały społeczne.
Społeczeństwo jest podzielone w ocenie dokonań Dudy – sondaże pokazują niemal równą grupę Polaków zadowolonych z kierunku jego prezydentury i tych, którzy uważają, że nie sprostał roli bezstronnego strażnika konstytucji. Paradoksalnie, pomimo burzliwych wydarzeń i krytyki, na finiszu urzędowania Duda wciąż cieszył się względnie wysokim zaufaniem społecznym.
Według badań CBOS plasował się wśród liderów rankingu zaufania – około połowa obywateli deklarowała do niego zaufanie. Te dane świadczą, że dla znacznej części wyborców Andrzej Duda pozostaje politykiem, który uosabiał stabilność w niespokojnych czasach i potrafił zadbać o interesy państwa na arenie międzynarodowej. Jego dekada w Pałacu Prezydenckim przechodzi jednak do historii jako okres pełen kontrastów: od głośnych sukcesów wzmacniających państwo, po równie głośne wpadki i konflikty, które na długo ukształtują debatę publiczną w Polsce.

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






