12-letnia Sara Małecka-Trzaskoś, nazywana najmłodszą reporterką sejmową w Polsce, oficjalnie nie ma już prawa wrócić na korytarze parlamentu. Nowe przepisy Kancelarii Sejmu zakazują wydawania jakichkolwiek akredytacji osobom niepełnoletnim. To nie tylko koniec sejmowych wywiadów Sary – to także otwarcie nowego rozdziału w konflikcie, który zatacza coraz szersze kręgi.
Trzy fakty, które pokazują skalę sprawy:
- Sejm zakazał wstępu niepełnoletnim dziennikarzom – nawet w roli „edukacyjnej”.
- Rodzice Sary walczą w sądzie o przywrócenie akredytacji – sprawa wraca do WSA.
- Nowe przepisy stworzono po wywiadzie Sary z Grzegorzem Braunem i fali kontrowersji.
Nowy przepis zamyka drzwi – i nie chodzi tylko o Sarę
Kancelaria Sejmu ogłosiła zmianę w regulaminie medialnym: od teraz akredytacje oraz karty wstępu dla dziennikarzy mogą być wydawane wyłącznie osobom, które ukończyły 18 lat. W praktyce oznacza to, że dzieci – nawet jeśli są medialnie aktywne i objęte zgodą inspektora pracy – nie mają już prawa wykonywać pracy dziennikarskiej na terenie parlamentu.
Sara Małecka-Trzaskoś była dotąd wyjątkiem – choć nie miała stałej akredytacji, korzystała z jednorazowych kart wstępu jako osoba towarzysząca ojcu, pracującemu dla niszowego medium. Rozmawiała z Donaldem Tuskiem, Jarosławem Kaczyńskim, Szymonem Hołownią, Krzysztofem Bosakiem i Romanem Giertychem.
Ale ku zaskoczeniu wywiadzie z Grzegorzem Braunem – dotyczącym m.in. Holocaustu, „żydokomuny” i mniejszości seksualnych – Sejm zareagował stanowczo. Oficjalny powód? „Ochrona małoletnich” i „luka w przepisach”.
Kancelaria Sejmu: media tak, ale pełnoletnie
Biuro Obsługi Medialnej tłumaczy, że wcześniejsze przepisy nie precyzowały, kto może być dziennikarzem w Sejmie. Nowe regulacje są jednoznaczne: tylko osoby pełnoletnie, które mogą ponosić odpowiedzialność prawną, mają prawo wykonywać obowiązki dziennikarskie na terenie parlamentu.
Decyzję poprzedziły wewnętrzne analizy i – jak nieoficjalnie wiadomo – presja po stronie politycznej. Część parlamentarzystów, także z opozycji, miała wyrażać zaniepokojenie wykorzystywaniem dziecka do rozmów na tematy polityczne i światopoglądowe.
Czytaj więcej: Sąd skazał Emila R. na 25 lat więzienia za zabójstwo żony
Rodzice Sary nie składają broni. Sądowa batalia trwa
Rodzice dziewczynki złożyli skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego po odebraniu akredytacji. Przegrali, ale skierowali sprawę do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Rozprawa ma się odbyć jeszcze w październiku.
W social mediach „Perspektywy Sary” rodzice prezentują sprawę jako walkę o prawa obywatelskie i wolność słowa. W jednym z materiałów zestawiają zdjęcia córki z nagraniem Lecha Wałęsy przemawiającego w sierpniu 1980 roku.
Tymczasem prawnik rodziny zapewnia, że Sara posiada zgodę okręgowego inspektora pracy w Gdańsku na „czynności dziennikarskie”. Dziennikarstwo – podobnie jak aktorstwo czy działalność artystyczna – może być wykonywane przez dzieci tylko po uzyskaniu odpowiednich zezwoleń. Ale konkretna treść zgody pozostaje nieznana – zarówno prawnik, jak i OIP w Gdańsku odmówili ujawnienia dokumentu, powołując się na prywatność i bezpieczeństwo dziecka.
Nie tylko Sejm. Gdańska szkoła znów pod presją
Sara wciąż jest uczennicą podstawówki w centrum Gdańska, gdzie trwa długotrwały konflikt pomiędzy jej rodzicami, nauczycielami i innymi rodzicami. Na dyrekcję szkoły wpływają kolejne skargi, a w tle toczy się postępowanie sądowe o ograniczenie władzy rodzicielskiej.
Nowa decyzja Sejmu jedynie zaostrza atmosferę – wielu nauczycieli i rodziców uważa, że dziewczynka nie powinna być angażowana w spory ideowe, polityczne i medialne. Inni bronią rodziny i pytają: czy naprawdę prawo do zadawania pytań musi kończyć się na 18. roku życia?
Zobacz też: 12-letnia dziennikarka Sara Małecka-Trzaskoś kontra szkoła. Pozew na 50 osób
mn






