15 lat hańby. Wrak Tu-154M wciąż w Rosji – i nic się nie zmienia (FOTO: Alan Lebeda/Wikipedia/GFDL 1.2)

To już 15 lat. Wrak Tu-154M wciąż w Rosji – i nic się nie zmienia

Wrak prezydenckiego samolotu Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem, wciąż pozostaje w rękach Rosji. Choć od katastrofy mija piętnaście lat, Polska nie odzyskała ani wraku, ani czarnych skrzynek. To sytuacja bez precedensu w Europie i świecie zachodnim. Każdy kolejny rok tego upokorzenia pokazuje, jak bezradne są polskie władze i jak skuteczna jest polityka rosyjskiego szantażu. Dla wielu Polaków to sprawa honoru. Dla rosyjskiego reżimu – element geopolitycznej gry.

Trzy szybkie fakty:

  • Wrak Tu-154M leży na rosyjskim lotnisku wojskowym Smoleńsk Północny od 2010 roku, mimo licznych polskich apeli o zwrot.
  • Rosja powołuje się na fikcyjne „śledztwo”, które de facto nie istnieje – brak jakichkolwiek informacji o jego przebiegu od wielu lat.
  • W 2018 roku Rada Europy uznała odmowę zwrotu wraku za nadużycie prawa. Rosja zignorowała rezolucję.

Wrak jako symbol bezsilności państwa

Zaraz po katastrofie smoleńskiej, zgodnie z konwencją chicagowską, strona rosyjska przejęła prowadzenie śledztwa. Rząd Donalda Tuska zaakceptował taki stan rzeczy, oddając pełną kontrolę nad materiałem dowodowym Moskwie. To decyzja, która do dziś budzi kontrowersje. Mimo że już w pierwszych miesiącach po tragedii pojawiały się wnioski o przekazanie wraku stronie polskiej – nie doczekały się one żadnego efektu.

Przez lata, niezależnie od zmian rządów w Polsce, Moskwa powtarzała jak mantrę: „śledztwo się toczy”. Żadne dokumenty, zdjęcia czy dane z rosyjskiego śledztwa nie zostały udostępnione stronie polskiej w pełni. Polscy eksperci przez całe lata mieli ograniczony dostęp do wraku i mogli go badać jedynie pod okiem rosyjskich służb. Część elementów została zabezpieczona, inne uległy zniszczeniu, a wiele po prostu… zaginęło.

Zdjęcia rosyjskie TU-154M kilka dni po katastrofie.

Międzynarodowe milczenie i polityczne kalkulacje

W 2018 roku Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy uznało, że Rosja łamie prawo, przetrzymując wrak Tu-154M. W specjalnej rezolucji wskazano, że Moskwa wykorzystuje szczątki maszyny jako narzędzie nacisku politycznego. Był to jeden z niewielu momentów, gdy Europa oficjalnie stanęła po stronie Polski w tej sprawie.

I co? I nic. Rosja uznała, że nie czuje się związana decyzją Rady Europy, ponieważ jej przedstawiciele nie brali udziału w głosowaniu. Nie było żadnych sankcji, żadnej presji, żadnej realnej reakcji.

Polskie władze – i te z obozu PO, i te z PiS – przez piętnaście lat nie były w stanie doprowadzić do odzyskania wraku. Były noty dyplomatyczne, były konferencje prasowe, były zapewnienia o „czynionych staraniach”. Efekt: zerowy. Co więcej, prezydencki minister Andrzej Dera w 2022 roku powiedział wprost:

Wrak jest w Rosji i będzie w Rosji. Nikt z nas tego wraku nie odzyska.

Czytaj więcej: Anna Walentynowicz. Tablica pamiątkowa na budynku Solidarności

Brutalna prawda: to nie wrak, to narzędzie geopolityki

Dla Kremla wrak to broń. Rosjanie nie muszą nikogo przekonywać do swojej wersji wydarzeń – wystarczy, że nie oddają wraku, a tym samym utrzymują stan ciągłego napięcia. Pokazują, że Polska – kraj członkowski NATO i UE – nie ma realnego wpływu na odzyskanie symbolu jednej z największych narodowych tragedii ostatnich dekad. Przez piętnaście lat nie udało się nic.

Rosja nie przetrzymuje wraku przez przypadek. To świadomy element gry dyplomatycznej, który służy nie tylko upokorzeniu Polski, ale także rozbijaniu wewnętrznej debaty publicznej. Bo im dłużej wrak pozostaje w Rosji, tym bardziej podsycane są teorie spiskowe, tym więcej emocji, tym łatwiej dzielić Polaków.

Tymczasem władze polskie od lat powtarzają ten sam komunikat: „Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy”. Ale czy naprawdę? Czy tak właśnie wygląda determinacja suwerennego państwa? Czy tak powinno wyglądać traktowanie sprawy, która dotyczy urzędującego prezydenta, jego małżonki, generałów Wojska Polskiego, duchownych, posłów i urzędników państwowych?

Zobacz też: Gdynia pamięta o ofiarach katastrofy smoleńskiej

Zdjęcia rosyjskie TU-154M kilka dni po katastrofie.

10 kwietnia 2010 r.

Katastrofa smoleńska, do której doszło 10 kwietnia 2010 roku, była jednym z najbardziej wstrząsających wydarzeń we współczesnej historii Polski. W katastrofie rządowego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego, parlamentarzyści, duchowni, a także działacze społeczni i urzędnicy państwowi. Delegacja udawała się na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Wydarzenie to nie tylko pogrążyło kraj w żałobie, ale również na trwałe wpisało się w narodową pamięć jako moment przełomowy i dramatyczny.

Katastrofa natychmiast stała się przedmiotem intensywnych analiz, debat i kontrowersji. Oficjalne raporty – zarówno rosyjskiego MAK-u, jak i polskiej komisji Millera – wskazały jako przyczynę błędy załogi i trudne warunki pogodowe. Jednak już od pierwszych dni po tragedii pojawiały się teorie alternatywne, oskarżenia o zaniedbania oraz podejrzenia o celowe działania osób trzecich. Sprawa Smoleńska stała się osią wielu podziałów politycznych, a z czasem – narzędziem do budowania politycznej narracji. Zamiast zjednoczenia w obliczu tragedii, Polska pogrążyła się w sporze, który trwa do dziś.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.