W chwili gdy Hiszpania zdecydowała o legalizacji pół miliona nielegalnych migrantów, europoseł Krzysztof Śmiszek z Nowej Lewicy triumfalnie ogłosił, że „czas na podobną rozmowę w Polsce”. W jednej wypowiedzi zdołał zadrwić z konserwatystów, pochwalić hiszpański dekret i zasugerować, że także nasz kraj powinien otworzyć się na polityczne i społeczne włączenie przybyszów.
To nie jest odosobniona opinia. Lewica coraz śmielej mówi o potrzebie „systemowych rozwiązań” w zakresie migracji, a hiszpańska decyzja staje się dla niej wygodnym punktem odniesienia. Dla wielu Polaków to jednak wyraźny sygnał: trwa próba narzucenia obcych wzorców bez pytania o zgodę społeczeństwa.
Zachodnie wzorce, polskie skutki
W swoim wpisie na platformie X, europoseł Nowej Lewicy napisał:
Widzę, że skrajne prawactwo w furii, bo Hiszpania uregulowała status 500 tys. migrantów. Boją się jakiejś wyimaginowanej ‘Wielkiej Podmiany’. Ciągle się czegoś boją 🤦♂️. W Polsce też przyszedł już czas na poważną rozmowę o szerszym włączeniu migrantów w życie społeczne i polityczne.
To nie jest przypadkowa wypowiedź. Śmiszek nie tylko wyśmiewa obawy milionów Polaków, ale też otwarcie postuluje rewolucję społeczną. Zamiast chronić polską tożsamość, sugeruje import modelu z Madrytu, gdzie rząd bez zgody parlamentu uregulował status setek tysięcy nielegalnych migrantów.
W Hiszpanii mówiono o „akcie humanitarnym”, ale dla wielu to po prostu nielegalna amnestia, która nagradza łamanie prawa.
Czytaj więcej: Joanna Senyszyn wraca pod szyldem SLD. Ale jest haczyk
Hiszpania daje obywatelstwo migrantowi. Polska ma się uczyć?
Hiszpański rząd, bez konsultacji z obywatelami, zdecydował o legalizacji 500 tys. nieudokumentowanych migrantów. Wystarczyło, że mieszkali tam przed 31 grudnia 2025 roku i nie mieli na koncie przestępstw. Dostali dostęp do rynku pracy, opieki zdrowotnej i publicznych świadczeń.
Nie pytano o integrację, nie pytano o zgodę społeczeństwa. Nie było referendum, nie było debaty. Zrobiono to dekretami, z pominięciem parlamentu.
Dla Śmiszka to wzór. A dla tysięcy Polaków – ostrzeżenie. Bo jeśli lewica mówi dziś o „włączeniu migrantów w życie społeczne i polityczne”, to jutro może zażądać dla nich głosu przy urnie.
Lewica chce rewolucji. Kto pytał Polaków o zgodę?
Polacy masowo przyjmowali uciekających przed wojną Ukraińców. Zrobili to z serca. Ale Śmiszek mówi o czymś innym. Chce systemowej zmiany, której nikt nie konsultował z narodem. To nie są pojedyncze postulaty – to polityczna strategia. Dziś mówią o „włączeniu społecznym”, jutro o prawach politycznych, a pojutrze o paszportach.
Ile jeszcze takich „inspiracji” z Zachodu chce przeforsować lewica?
Dla wielu Polaków to nie jest żaden postęp, lecz próba siłowego narzucenia modelu, który w innych krajach przyniósł chaos, konflikty społeczne i utratę kontroli nad granicami. Czy Polska ma stać się kolejną Hiszpanią, gdzie rząd nagradza nielegalny pobyt i przekształca struktury społeczne poza plecami obywateli?
Zobacz też: Włodzimierz Czarzasty nie przekonuje Polaków do roli marszałka
mn






