7 tys. zł za wyjazd do Brukseli. Radni w roli statystów (FOTO: Przemysław Kozłowski / www.gdansk.pl)

7 tys. zł za wyjazd do Brukseli. Radni w roli statystów

Znów poszły publiczne pieniądze. Po 3,5 tys. zł na osobę kosztował wyjazd dwojga radnych Miasta Gdańska do Brukseli. Oficjalnie – reprezentacja miasta podczas wręczenia nagrody im. Pawła Adamowicza. W praktyce – krótka ceremonia i reszta dnia w europejskiej stolicy. Czy naprawdę tak trzeba wydawać publiczne pieniądze?

Krótka gala, długi rachunek

Podczas 170. sesji plenarnej Europejskiego Komitetu Regionów w Parlamencie Europejskim wręczono Nagrodę im. Prezydenta Pawła Adamowicza. Laureatem został więziony burmistrz Stambułu Ekrem Imamoğlu. W jego imieniu nagrodę odebrał pełniący obowiązki burmistrza Nuri Aslan. Uroczystość miała wymiar symboliczny i międzynarodowy.

Do Brukseli polecieli radni Miasta Gdańska: Żaneta Geryk z Koalicji Obywatelskiej oraz Maxymilian Kieturakis ze Stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska. Koszt przelotu i pobytu wyniósł po 3,5 tys. zł. Łącznie 7 tys. zł z budżetu miasta. Ich rola sprowadziła się do obecności na sali i podania ręki, nawet nie wręczenia nagrody przedstawicielowi Stambułu. Kilkanaście minut oficjalnej części, uścisk dłoni, zdjęcia. Potem jeszcze miało miejsce wydarzenie wręczenia certyfikatu wraz cateringiem.

7 tys. zł za wyjazd do Brukseli. Radni w roli statystów (FOTO: Przemysław Kozłowski / www.gdansk.pl)
7 tys. zł za wyjazd do Brukseli. Radni w roli statystów (FOTO: Przemysław Kozłowski / www.gdansk.pl)

Reprezentacja już była

Co istotne, Gdańsk miał w Brukseli silną reprezentację. Na miejscu była prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz. Obecna była także poseł do Parlamentu Europejskiego Magdalena Adamowicz. Pojawił się również Jacek Karnowski, od lat związany z pomorskim samorządem, dzisiaj wiceminister.

Miasto nie było więc osamotnione. Było widoczne. Miało swoich przedstawicieli na najwyższym szczeblu. W takiej sytuacji wysyłanie kolejnych osób za publiczne pieniądze musi budzić pytania.

Zobacz też: Wielka wycieczka urzędników z Pomorza w Barcelonie. Mamy listę

Służbowo czy turystycznie?

7 tys. zł to dla miejskiego budżetu drobna pozycja. Jednak dla przeciętnej rodziny to koszt wakacji. Albo kilku miesięcy rachunków. Dlatego takie wydatki bolą najbardziej. Bo są konkretne. Bo łatwo je przeliczyć.

W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia z Brukseli. Spacer po mieście. Kadry z charakterystycznych miejsc. Uśmiechy. Oczywiście każdy wyjazd służbowy ma swój harmonogram. Zawsze jest czas między punktami programu. Jednak gdy głównym celem jest kilkunastominutowa ceremonia, proporcje zaczynają razić.

Czy naprawdę nie można było ograniczyć delegacji do minimum? Czy trzeba było wydawać po 3,5 tys. zł na osobę, by przez chwilę stać na scenie? To nie jest pytanie o rangę nagrody. To pytanie o gospodarność.

Zdjęcia wykonane przez Żanetę Geryk – radną Koalicji Obywatelskiej (FOTO: Żaneta Geryk/FB).

Małe kwoty, powtarzalny schemat

Największy problem nie leży w samej sumie. Leży w schemacie. Co jakiś czas słyszymy o zagranicznych wyjazdach, konferencjach, spotkaniach. Zawsze w dobrej sprawie. Zawsze z odpowiednim uzasadnieniem. A na końcu rachunek trafia do podatnika.

3,5 tys. zł tu, 4 tys. zł tam. W skali roku może uzbierać się 150 tys. zł (tak było w 2025 r. tylko w otoczeniu Aleksandry Dulkiewicz), a jak doliczyć radnych to wyszedłby dobry budżet dzielnicy. I wtedy przestaje to być symbol. Staje się realnym kosztem. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że każda złotówka będzie oglądana dwa razy. Zwłaszcza dziś, gdy słyszą o konieczności oszczędności i podwyżkach opłat.

Nie chodzi o osoby. Chodzi o standard wydawania pieniędzy. O to, czy radny naprawdę musi lecieć do Brukseli, by przez chwilę uczestniczyć w ceremonii. A potem przy okazji zobaczyć kawałek miasta. Bo takie wrażenie zostaje.

Zobacz też: Delegacja do Barcelony bez tajemnic. OMGGS pokazuje część kosztów

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.