Sąd w Stambule nakazał aresztowanie burmistrza metropolii, Ekrema Imamoglu, pod zarzutem korupcji, manipulacji przetargami i kierowania organizacją przestępczą. Decyzja wywołała w kraju falę protestów i została odebrana jako polityczne uderzenie w jednego z głównych przeciwników prezydenta Erdogana. Imamoglu odrzuca wszystkie zarzuty, a turecka opozycja mówi wprost – to upadek państwa prawa.
Areszt dla Imamoglu – polityczna bomba wybucha w Stambule
W niedzielę sąd w Stambule podjął decyzję, która zatrzęsła turecką sceną polityczną. Burmistrz największej metropolii kraju, Ekrem Imamoglu, trafi do aresztu tymczasowego. Zgodnie z decyzją, śledztwo prowadzone przeciw niemu obejmuje zarzuty stworzenia i kierowania organizacją przestępczą, przekupstwa, ustawiania przetargów oraz nielegalnego pozyskiwania danych osobowych.
To nie wszystko – razem z Imamoglu aresztowano 18 jego współpracowników. Choć sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury w sprawie drugiego zarzutu, dotyczącego kontaktów z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), to wciąż toczy się śledztwo, a polityk objęty jest nadzorem sądowym.
W opinii komentatorów, decyzja o areszcie burmistrza, który od miesięcy był typowany jako najpoważniejszy rywal Erdogana w przyszłych wyborach prezydenckich, wpisuje się w długą historię używania wymiaru sprawiedliwości do tłumienia opozycji.
Korupcja czy zemsta polityczna? O co oskarżany jest Imamoglu
Śledztwo prowadzone przeciwko burmistrzowi Stambułu rozpoczęło się oficjalnie w październiku 2024 roku. Według prokuratury, Imamoglu miał manipulować przetargami, defraudować fundusze publiczne i wykorzystywać władzę do budowy własnej siatki wpływów.
Jednak już teraz pojawiają się pytania o wiarygodność zarzutów. Przeciwnicy polityczni Erdogana przypominają, że podobne schematy były stosowane w przeszłości wobec innych polityków opozycyjnych, w tym wobec kurdyjskich samorządowców, którym po aresztowaniu odbierano urzędy i wprowadzano zarządców mianowanych przez rząd.
Co więcej, tuż przed zatrzymaniem Imamoglu, anulowano jego dyplom ukończenia studiów wyższych – co formalnie uniemożliwia mu ubieganie się o urząd prezydenta. Zbieg tych wydarzeń z terminem prawyborów w opozycyjnej CHP budzi jeszcze większe podejrzenia.
Tysiące Turków wychodzi na ulice – fala protestów po zatrzymaniu Imamoglu
Zatrzymanie burmistrza wywołało natychmiastową reakcję społeczną. W największych miastach Turcji, w tym w Stambule, Ankarze i Izmirze, rozpoczęły się masowe protesty. Uczestnicy skandują hasła o końcu demokracji i domagają się uwolnienia Imamoglu.
W niedzielę, dzień po aresztowaniu, w Stambule odbył się wiec poparcia zorganizowany przez Partię Ludowo-Republikańską (CHP), podczas którego padły oskarżenia o próbę wyeliminowania politycznego konkurenta prezydenta Erdogana z nadchodzącej kampanii prezydenckiej.
Czytaj więcej: Zgrzyt! Prezydent Gdańska krytykuje Turcję, Donald Tusk ją chwali
„Wstyd dla systemu prawnego” – ostre słowa z obozu opozycji
Burzę polityczną dodatkowo podsyciły słowa burmistrza Ankary, Mansura Yavasa, który stwierdził wprost:
Wstydzę się za turecki system prawny.
Jego słowa odbiły się szerokim echem w mediach społecznościowych. Jak dodał, cieszy się, że nie powołano zarządcy Stambułu – co, jego zdaniem, było realnym zagrożeniem.
Nie bez znaczenia jest również kontekst prawyborów CHP, które po raz pierwszy w historii Turcji odbywają się na szeroką skalę. Imamoglu, jako jeden z najbardziej popularnych polityków opozycji, miał zdecydowanie wygrać to głosowanie i zostać kandydatem w wyborach prezydenckich w 2028 roku.
Zatrzymanie i sądowy zakaz kandydowania stawiają pod znakiem zapytania jego polityczną przyszłość. Ale jak pokazują protesty – mogą też uczynić go symbolem walki o demokrację.
Zobacz też: Erdoğan rozgrywa Kurdów? Nowe „kurdyjskie otwarcie” i walka o władzę
PAP/mn






