Z okazji Dnia Niemieckiego Piwa ukazały się dane, które mogą niepokoić nie tylko producentów, ale i miłośników złotego trunku. Niemcy piją znacznie mniej piwa niż dekadę temu, a eksport – mimo światowej renomy niemieckich browarów – także traci na sile. Głównym powodem nie jest jakość, lecz zmieniające się nawyki konsumenckie i nowe wyzwania gospodarcze. Cło nałożone przez USA i rosnące zainteresowanie piwem bezalkoholowym zmieniają rynek szybciej, niż wielu się spodziewało.
Trzy fakty:
- W ciągu 10 lat spożycie piwa w Niemczech spadło o 15 proc.
- Eksport niemieckiego piwa zmalał o 6 proc. w tej samej dekadzie.
- Piwa bezalkoholowe to jedyny segment notujący wzrost sprzedaży.
Niemiecka tradycja pod presją
Piwo w Niemczech to nie tylko napój, ale element kultury, symbol tożsamości i główny bohater Oktoberfest. Pomimo barwnych festiwali i setek mikro i makrobrowarów, kraj ten traci status niekwestionowanego lidera piwnej Europy. Obecnie Niemcy piją o piętnaście proc. mniej piwa niż jeszcze dziesięć lat temu. To spadek, który odczuwają nie tylko lokalne knajpy, ale przede wszystkim producenci.
Zmiany nie ograniczają się do rynku krajowego. Niemieckie piwo, eksportowane do ponad stu państw, traci również poza granicami. Choć wciąż cieszy się powodzeniem we Włoszech, Chinach czy Rosji, to sprzedaż za granicę obniżyła się o 6 proc. Kluczowy problem może nadejść z USA – piątego najważniejszego rynku eksportowego – gdzie wprowadzono nowe cła na europejskie alkohole. Dla wielu producentów to sygnał ostrzegawczy.
Czy zerówka wygra z lagerem
Zamiast klasycznego pilsa czy pszenicznego weizena, coraz więcej Niemców wybiera piwa bezalkoholowe. Moda na zdrowy styl życia, zmiany pokoleniowe i większa świadomość konsumencka sprawiają, że „zerówki” trafiają na stoły nawet podczas tradycyjnych imprez. Eksperci oceniają, że to jedyny segment, który ma potencjał wzrostowy w nadchodzących latach.
Paradoksalnie, nawet Oktoberfest – największe piwne święto na świecie – może w przyszłości promować trunki bez procentów. Organizatorzy imprez już teraz włączają do oferty coraz więcej piw bezalkoholowych, a muzyka i atmosfera mają nadal zachęcać do dobrej zabawy, mimo niższego spożycia alkoholu.
Czytaj więcej: Radni Gdańska zakazali sprzedaży alkoholu w nocy
Przyszłość eksportu zależna od polityki
Zamieszanie na rynkach zagranicznych także nie wróży dobrze. Choć Rosja, mimo agresji na Ukrainę, wciąż znajduje się w czołówce odbiorców niemieckiego piwa, wielu dużych graczy wycofało się z tego rynku. To powoduje konieczność poszukiwania nowych partnerów. USA, dotąd stabilny odbiorca, stają się coraz mniej przewidywalne z powodu wojen celnych. Ma to bezpośredni wpływ na rentowność eksportu i plany inwestycyjne browarów.
Jednocześnie maleje zaufanie do rynku europejskiego. Choć Włochy i Chiny wciąż przyjmują duże partie niemieckiego piwa, to rosną tam lokalne konkurencje. Dla niemieckiego przemysłu piwowarskiego to kolejny sygnał, że czas zmian już nadszedł.
Dzień Niemieckiego Piwa, obchodzony co roku 23 kwietnia, upamiętnia ustanowienie Reinheitsgebot – słynnego prawa czystości piwa z 1516 roku. Ustawa ta, wprowadzona w Bawarii, nakazywała warzenie piwa wyłącznie z wody, chmielu i jęczmienia. Dla Niemców to nie tylko okazja do celebracji piwnej tradycji, ale też ważny moment branżowy. Producenci podsumowują wówczas wyniki, przedstawiają nowe trendy i alarmują o wyzwaniach. Tegoroczne święto miało gorzki posmak – zamiast radości dominowały dane o spadającym spożyciu i kurczącym się eksporcie.
Zobacz też: Droższe piwo, tańsza wódka? Nowy pomysł Ministerstwa Zdrowia
IAR/mn






