Prezydentka Sopotu, Magdalena Czarzyńska-Jachim, związana z liberalnym środowiskiem samorządowym, ogłosiła akcję profrekwencyjną, której głównym wabikiem jest luksusowy nocleg w Grand Hotelu. Nagrodę ma otrzymać włodarz tej gminy, która osiągnie najwyższą frekwencję. Inicjatywa, choć pozornie niewinna, wywołuje ostrą reakcję.
Trzy szybkie fakty:
- Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydent Sopotu, proponuje nagrodę w postaci luksusowego weekendu w Grand Hotelu.
- Warunkiem jest najwyższa frekwencja w wyborach – nagroda trafi do włodarza zwycięskiej gminy.
- Pojawiają się zarzuty o moralne nadużycie i próbę budowania demokracji na nagrodach zamiast na wartościach.
Władza liberalna, nagroda hotelowa w Gran Hotelu, cel polityczny
W Polsce od lat trwa debata o kształcie demokracji i roli obywateli w państwie. Liberalne środowiska często zarzucają konserwatystom niszczenie demokracji i naruszanie praworządności. Teraz jednak, z inicjatywy liberalnej prezydentki Sopotu, mamy do czynienia z wydarzeniem, które wydaje się przeczyć tym wartościom, o które te środowiska tak walczą.
W zamian za wysoką frekwencję – nagroda. I to nie byle jaka: nocleg w ekskluzywnym Grand Hotelu. W mediach pojawiły się głosy, że to już nie promocja obywatelskości, lecz marketing polityczny rodem z eventów lifestyle’owych. Głosowanie – symbol odpowiedzialności za państwo – ma być wspierane obietnicą pierzyny, szampana i hotelowego śniadania.
Konserwatywna odpowiedź: głos to nie loteria
Wśród komentatorów w mediach o poglądach konserwatywnych dominuje jedno pytanie: czy naprawdę tak ma wyglądać nowoczesna demokracja? Wybory to święto obywatelskie, a nie konkurs z nagrodą. Takie inicjatywy liberalnych władz zacierają granice pomiędzy obywatelskością a spektaklem.
Pojawiają się głosy, że tego typu akcje mogą prowadzić do wywierania presji na lokalnych włodarzy. Kiedy nagroda jest realna i materialna, a nie symboliczna – ryzyko nadużyć wzrasta. To prosta droga do wypaczenia procesu demokratycznego.
Konserwatywny elektorat nie potrzebuje nagród, by iść do urn. Potrzebuje wiary, że jego głos coś znaczy – nie dla hotelowego lobby, ale dla państwa. Oferowanie nagród w wyborach to nie tylko moralne potknięcie, ale też niebezpieczny precedens. Demokracja budowana na bonusach kończy się zawsze rachunkiem, który płaci całe społeczeństwo.
Czytaj więcej: Kim jest Jacek Murański? Nowy ekspert TVPInfo
Nie jeden chciałby nocować w Grand Hotelu
Grand Hotel w Sopocie to miejsce o wielkim znaczeniu symbolicznym – przez lata był świadkiem wydarzeń historycznych, bywał rezydencją elit, odwiedzali go monarchowie i dyplomaci. Dziś, użyty jako nagroda w kampanii profrekwencyjnej, może na nowo stać się symbolem – tym razem wykorzystywania prestiżu do politycznych gierek.
Zobacz też: Publikacja wymierzona w Nawrockiego nie podlega Kodeksowi wyborczemu

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






