Szwajcarski pilot i „eko-eksplorator” Raphael Domjan wzbił się na wysokość 9521 metrów, ustanawiając nowy nieoficjalny rekord wysokości dla samolotu napędzanego wyłącznie energią słoneczną. Lot odbył się we wtorek z lotniska w Sion w południowo-zachodniej Szwajcarii. To pierwszy krok w kierunku jeszcze ambitniejszego celu – wejścia w stratosferę bez użycia paliw kopalnych.
Trzy fakty:
- Domjan spędził w powietrzu 5 godzin i 9 minut, osiągając 9521 metrów wysokości.
- W locie użyto wyłącznie energii słonecznej – od startu do lądowania.
- Maszyna SolarStratos ma rozpiętość skrzydeł prawie 25 metrów i rozwija maksymalnie 140 km/h.
Wyczyn, który chce zmienić myślenie o energii
SolarStratos, samolot z rejestracją HB-SXA, to konstrukcja wykonana z włókna węglowego. Dzięki temu jest lekki, a jednocześnie wystarczająco wytrzymały, by przetrwać ekstremalne warunki lotu na dużej wysokości. Na skrzydłach o długości 24,8 metra zamontowano panele słoneczne o łącznej powierzchni 22 m². Zasilają one śmigło zamontowane z przodu kadłuba.
Nowy rekord wysokości – 9521 metrów – przewyższa dotychczasowy wynik ustanowiony przez Solar Impulse w 2010 roku (9235 metrów). Warto zaznaczyć, że ten wynik wciąż czeka na oficjalne zatwierdzenie przez Światową Federację Sportów Lotniczych (FAI), do której trafiły już wszystkie dane z lotu. Jeśli rekord zostanie uznany, będzie to przełomowy moment dla rozwoju lotnictwa solarnego.
Lecieć jak samoloty pasażerskie – bez grama paliwa
Domjan nie ukrywa, że to dopiero początek jego ambicji. Jego celem jest przekroczenie bariery 10 tys. metrów i dotarcie do stratosfery – strefy, która w szerokości geograficznej Szwajcarii zaczyna się około 12 tys. metrów nad ziemią. Wszystko to bez spalenia ani jednej kropli paliwa kopalnego. Jak podkreślił, „chcemy pokazać młodemu pokoleniu, że w przyszłości nadal będzie można latać bez emisji CO₂”.
Podczas lotu pilot musiał wykorzystać naturalne prądy termiczne do wzniesienia się na poziom około 4-5 tys. metrów. Na tej wysokości samolot ładował akumulatory, po czym kontynuował wznoszenie. Cała energia potrzebna do lotu musiała pochodzić z paneli słonecznych – nie można było doładować baterii z zewnętrznego źródła ani wracać na ziemię z rozładowanym napędem. Minimalny stan baterii na lądowaniu musiał wynosić co najmniej 16 proc.
Czytaj więcej: Port Lotniczy Gdańsk inwestuje pół miliarda złotych. Oto, co powstanie
Symbol nowego lotnictwa: wizja bezemisyjnej przyszłości
Dla wielu może to być tylko rekord, ale dla zespołu SolarStratos to manifest. Projekt nie ma na celu wyłącznie bicia rekordów – chodzi o inspirowanie, edukację i zmianę podejścia do energii. „Lot to najstarsze marzenie człowieka” – mówi Domjan. – „Pora udowodnić, że możemy je realizować bez szkodzenia naszej planecie”.
Co ważne, to nie pierwsze osiągnięcie pilota. Już w 2012 roku jako pierwszy człowiek opłynął świat łodzią zasilaną wyłącznie energią słoneczną. Teraz przenosi ten sam duch innowacji w przestworza. Kolejnym etapem jego misji będzie rekordowy lot w stratosferze – a wszystko po to, by udowodnić, że przyszłość lotnictwa może być czysta i ekologiczna.
Zobacz też: Katastrofa lotnicza w Gdyni. M-346 Bielik uderzył w płytę lotniska






