Afera KPO w HoReCa. Gdzie był nadzór Jacka Karnowskiego? (FOTO: canva/FB/Jacek Karnowski/Katarzyna Pełczyńska Nałęcz)

Afera KPO w HoReCa. Gdzie był nadzór Jacka Karnowskiego?

Od kilku dni opinia publiczna jest porażona. Polskę toczy Afera KPO. Tak właśnie wygląda „zielona transformacja” po polsku. KPO sfinansowało pływadła, solaria i luksusowe gadżety, a wiceminister Jacek Karnowski twierdzi, że to element „przetrwania branży HoReCa”. Przetrwali na pewno – beneficjenci dotacji. Portal wbijamszpile.pl zaprasza na analizę ostatnich godzin w kwestii największego blamażu dotychczasowej koalicji.

Krajowy Plan Odbudowy (KPO) po pandemii COVID-19 objął m.in. program wsparcia dla sektora HoReCa (hotelarsko-gastronomiczno-cateringowego). Łączna pula 1,2 mld zł (z ok. 254 mld zł dla Polski) została przeznaczona na „unowocześnienie i dywersyfikację działalności” mikro i małych firm z tej branży, ciężko dotkniętych lockdownami. Celem programu było umożliwienie przedsiębiorcom rozwinięcia nowych usług lub produktów, aby zwiększyć odporność biznesów na przyszłe kryzysy (np. inne źródła dochodu na wypadek kolejnej epidemii). Nabór kierowano do firm HoReCa, które odnotowały spadek obrotów o min. 20 proc. w pandemii, z dotacjami od 50 tys. do 540 tys. zł (wymagany wkład własny 10 proc.).

Rzeczywistość okazała się jednak szokująca. W sierpniu 2025 r. na rządowej stronie KPO opublikowano interaktywną mapę przyznanych dotacji, która ujawniła, że wiele firm otrzymało wsparcie na zaskakujące, mało związane z HoReCa inwestycje. Pieniądze przeznaczono m.in. na jachty, luksusowe meble, sauny, wirtualną strzelnicę czy nawet domek na wodzie. Informacje te wywołały burzę w mediach i internecie, a cała sprawa szybko zyskała miano „afery KPO” związanej z dotacjami dla branży HoReCa.

W efekcie Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła czynności sprawdzające w sprawie możliwych nieprawidłowości przy tych dotacjach, a rząd zlecił pilne kontrole w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), odpowiedzialnej za obsługę programu. Premier Donald Tusk zapewnił o „zero tolerancji” dla marnowania środków KPO zaś rzecznik rządu deklarował, że każda złotówka zostanie skontrolowana, a w razie nadużyć środki będą natychmiast odbierane.

Kuriozalne inwestycje z dotacji KPO

Na jaw wyszła długa lista kontrowersyjnych dotacji, które budzą wątpliwości co do ich sensu i zgodności z celami programu. Oto przykłady ujawnionych inwestycji, finansowanych ze środków KPO dla HoReCa:

  • Łódzka pizzeria i solarium: Jedna z pizzerii w Łodzi miała otrzymać środki na poszerzenie działalności o usługi solaryjne (solarium).
  • Sieć pubów „Ministerstwo Śledzia i Wódki”: Właściciel łódzkiego pubu pod tą nazwą dostał ponad 500 tys. zł na rozwój sieci lokali swojej mark.
  • Klub dla swingersów: Firma zarejestrowana pod adresem klubu swingersów w Lublińcu (woj. śląskie) otrzymała kilkaset tysięcy złotych na „dywersyfikację działalności gastronomicznej”. (W praktyce oznacza to dotację dla klubu erotycznego, co wywołało szczególne oburzenie opinii publicznej).
  • Browar bezalkoholowy: Ok. 430 tys. zł przyznano przedsiębiorcy z Wejherowa na rozszerzenie oferty piwa bezalkoholowego.
  • Muzeum Ziemniaka: Blisko pół miliona złotych trafiło do warszawskiego Muzeum Ziemniaka w ramach „dywersyfikacji działalności” tej instytucji.
  • Jachty i łodzie: Kilku przedsiębiorców z branży hotelarsko-gastronomicznej zdobyło dotacje na zakup łodzi motorowych i jachtów. Przykładowo jeden z łódzkich restauratorów otrzymał środki z KPO na luksusowy jacht, argumentując potem, że podczas pandemii można było wypoczywać na jachtach czy w kamperach, a skoro fundusze KPO miały wspierać projekty ekologiczne, to wybrał łodzie elektryczne. Inny przypadek opisywany w mediach to mała firma ze Sztumu (prowadząca szkołę pływania), która dostała ok. 520 tys. zł na zakup 9-metrowej łodzi elektrycznej Nautic 990. Eksperci komentowali, że przy maksymalnej mocy silnika łódź popływa jedynie ~30 minut, co czyni ten wydatek przepłaconym gadżetem o bardzo ograniczonej użyteczności (prędzej pokazem „zielonej” technologii niż praktyczną inwestycją biznesową). Jednym słowem – publiczne pieniądze poszły na kuriozalne zakupy, często tylko luźno powiązane z pierwotną działalnością branży HoReCa.

Lista ta wstrząsnęła opinią publiczną – dotacje, które miały pomóc hotelom czy restauracjom stanąć na nogi, finansowały w wielu przypadkach zbytki i ekstrawagancje niezwiązane bezpośrednio z usługami noclegowymi czy gastronomią. Jak ujął to wiceminister Jan Szyszko na rządowej konferencji: niektóre projekty „nie realizują [zamierzonego] celu. Sprawiają wrażenie cwaniackiego podejścia do wspólnych środków publicznych”, aż „włos się jeży na głowie”.

Afera KPO w HoReCa. Gdzie był nadzór Jacka Karnowskiego? (FOTO: canva)
Afera KPO w HoReCa. Gdzie był nadzór Jacka Karnowskiego? (FOTO: canva)

Rola Jacka Karnowskiego w nadzorze nad programem

Jacek Karnowski (były prezydent Sopotu) od 2023 r. pełni funkcję wiceministra funduszy i polityki regionalnej w rządzie koalicji KO-Polska2050-PSL. Nadzoruje on m.in. Departament Programów Regionalnych MFiPR, który odpowiada za wdrażanie funduszy unijnych w regionach – w tym komponentów KPO. W praktyce to właśnie pod resort funduszy (MFiPR) podlegał omawiany program dotacji dla HoReCa, realizowany we współpracy z PARP. Z racji stanowiska Karnowski był więc jednym z głównych urzędników nadzorujących dystrybucję środków KPO skierowanych do firm z branży hotelarsko-gastronomicznej.

Już w momencie wybuchu afery palcem wskazano właśnie wiceministra Karnowskiego jako odpowiedzialnego za ten program. Dziennikarze Wirtualnej Polski ustalili, że koalicjanci z partii Polska 2050 (współrządzącej z KO) nieoficjalnie podkreślają, iż to Karnowski z Koalicji Obywatelskiej odpowiada za inwestycje finansowane z KPO dla HoReCa. Innymi słowy – partnerzy z rządu wskazali wprost na Karnowskiego jako osobę, pod której nadzorem doszło do kontrowersyjnych dotacji. Wynika to ze struktury resortu: Departament Programów Regionalnych MFiPR, odpowiedzialny za ten segment KPO, jest kierowany przez wiceministra z nominacji KO, czyli właśnie Jacka Karnowskiego.

Obrona Jacka Karnowskiego to rozmywanie Afery KPO

Sam Karnowski zabrał głos publicznie, starając się bronić zasadności programu i działań resortu. W wydanym oświadczeniu (opublikowanym na platformie X) tłumaczył, że sytuacja mikroprzedsiębiorców turystycznych po Covidzie była dramatyczna, więc „szukali różnych form rozszerzenia działalności, co nieraz było warunkiem przetrwania”.

Przypomniał, że pandemia pokazała, iż poleganie na jednym rodzaju usług jest ryzykowne – stąd program HoReCa z KPO (przygotowany jeszcze w 2022 r.) był odpowiedzią na te potrzeby. Karnowski sugerował, by „zapytać tych przedsiębiorców, jak rozpaczliwie szukali możliwości kontynuowania działalności” – jego zdaniem wiele z tych nietypowych inwestycji wynikało z desperacji firm, próbujących zabezpieczyć się przed kolejnym kryzysem.

Wiceminister zapewniał też, że każda refundacja będzie zgodna z założeniami programu i skontrolowana przed wypłatą. Podkreślał, że dotacje są wypłacane dopiero po realizacji projektów i kontroli – do tej pory (na początku sierpnia 2025) wypłacono mniej niż 10 proc. wartości całego programu HoReCa. Zapewnił wręcz, że „ani złotówka nie zostanie wypłacona na wyposażenie czy inwestycje, które nie są zgodne z programem i nie służą prowadzeniu działalności w branży turystycznej przez tych przedsiębiorców”. Jeżeli doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości po stronie operatorów realizujących program, zostanie to wyjaśnione – obiecywał Karnowski.

W mediach Karnowski starał się tonować określenie „afera” w kontekście dotacji z KPO. W wywiadzie TVN24 mówił, że „wszędzie tam, gdzie są tak duże pieniądze, może znaleźć się część ludzi, którzy starają się to wykorzystać”, a rolą ministerstwa jest to kontrolować. Deklarował: „Tam, gdzie stwierdzimy jakąkolwiek nieprawidłowość, będziemy to czyścili do blachy” – czyli do samego końca, bardzo dokładnie.

Nie chciał jednak wprost użyć słowa „afera”, komentując: „Jeżeli będzie stracona jakakolwiek złotówka z KPO, to jest to afera. Ale musimy to wszystko dokładnie sprawdzić i wtedy ocenić, czy jest to afera, czy skandal”. Jednocześnie uchylał się od przyznania winy resortu, stwierdzając że „trudno mówić dzisiaj o odpowiedzialności” po stronie Ministerstwa Funduszy. Sugerował, że na obecnym etapie należy poczekać na wyniki kontroli.

Obrona Jacka Karnowskiego to zrzucanie afery na PiS

Karnowski zwracał też uwagę, że program HoReCa KPO został skonstruowany jeszcze za rządów PiS w 2022 r., a teraz politycy PiS i Konfederacji krytykują pomoc dla polskich firm poszkodowanych przez COVID – co jego zdaniem jest hipokryzją. Mówił np., że dawniej „koledzy [z PiS] dostawali grube dziesiątki milionów”, a teraz krzyczą o „400 tys. zł dla spółdzielni socjalnej zatrudniającej osoby z niepełnosprawnością”. Tym samym próbował odsunąć od siebie polityczny ciężar skandalu, wskazując na poprzedników.

Karnowski uznaje, że resort (którego jest częścią) odpowiada za kontrolę wydawania środków, jednak nie chce przesądzać o „aferze” ani personalnej winie przed zakończeniem weryfikacji. Zapewnia o pełnej kontroli i ewentualnym cofnięciu niezasadnych dotacji. Czy jednak te deklaracje przekonują opinię publiczną?

Krytyka i odpowiedzialność – co mówią fakty? Afera KPO

Mimo uspokajających wypowiedzi wiceministra, wiele wskazuje na poważne zaniedbania po stronie Ministerstwa Funduszy i samego Jacka Karnowskiego jako nadzorującego program. Głos zabrali niezależni obserwatorzy i osoby bezpośrednio znające kulisy działania programu KPO HoReCa – ich relacje są bardzo krytyczne.

Była prezes PARP, Katarzyna Duber-Stachurska, która została odwołana ze stanowiska 1 sierpnia (tuż przed wybuchem skandalu), ujawniła, że ministerstwo doskonale wiedziało, na co idą unijne pieniądze w tym programie.

Odparła sugestie, jakoby cała wina leżała po stronie PARP (agencji wykonawczej). W poście na LinkedIn wyjaśniła: „PARP jest agencją wykonawczą, nie podejmuje decyzji o programach, nie ustala kryteriów przyznawania dofinansowania – wszystkie procedury, regulaminy i umowy są zatwierdzane przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Agencja nie ma samodzielności w tym zakresie. I tak było w przypadku KPO HoReCa”.

Czyli to resort MFiPR (a więc kierownictwo ministerstwa, w tym wiceminister Karnowski) ustalił zasady naboru i akceptował wybór projektów do dofinansowania.

Duber-Stachurska podkreśliła dalej, że MFiPR nadzorował na bieżąco realizację programu, schodząc do dużych detali.

„Ministerstwo zatwierdzało nawet sposób opisu faktury z wydatkami, nadzorowało codziennie realizację programu” – ujawniła.

Afera KPO w HoReCa. Gdzie był nadzór Jacka Karnowskiego? (FOTO: canva)
Afera KPO w HoReCa. Gdzie był nadzór Jacka Karnowskiego? (FOTO: canva)

Ministerstwo było świadome afery

Mało tego, ministerstwo znało przypadki zakupu łodzi: według byłej szefowej PARP „odpowiadało na pytania operatorów, czy łodzie z silnikiem spalinowym mogły być dopuszczane”. To niezwykle istotne – znaczy to, że urzędnicy ministerialni byli świadomi, iż beneficjenci planują kupować łodzie (w tym zapewne drogie jachty) i sami decydowali, czy nawet łodzie spalinowe mieszczą się w kryteriach programu. Nie można więc mówić, że resort został zaskoczony – przeciwnie, wiedział o takich zakupach i je akceptował.

Co więcej, według Duber-Stachurskiej nowa minister funduszy (Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz) osobiście interweniowała, by „poluzować pierwotne zasady, żeby środki płynęły sprawniej i szybciej”. Innymi słowy, tuż po objęciu władzy (koniec 2023 r.) nowe kierownictwo resortu miało złagodzić kryteria czy procedury przyznawania dotacji, prawdopodobnie by przyspieszyć wydatkowanie środków KPO.

Taka decyzja mogła jednak osłabić kontrolę nad tym, na co idą pieniądze, i otworzyć furtkę dla bardziej „luźnych” interpretacji celów projektów. To krytyczna uwaga: chcąc szybko pokazać sukces w wykorzystaniu funduszy, być może zaniedbano skrupulatność, co teraz obróciło się w aferę.

Była prezes PARP zwróciła też uwagę na sposób reakcji ministerstwa na skandal. Minister Pełczyńska-Nałęcz zleciła kontrolę osobom, które od 1,5 roku zajmują się programem, czyli – jak to ujęła Duber-Stachurska – „poleciła im skontrolować samych siebie”. To rodzi pytania o rzetelność takiej kontroli i konflikt interesów. Jeżeli te same departamenty (podległe Karnowskiemu) odpowiadały za nabór i teraz mają oceniać prawidłowość przyznanych dotacji, pojawia się wątpliwość, czy nie będą tuszować własnych decyzji.

Ministerstwo winne?

Katarzyna Duber-Stachurska wprost stwierdziła, że odpowiedzialność za KPO HoReCa ponosi kierowany przez minister Pełczyńską-Nałęcz resort, który „na bieżąco kontroluje” ten i inne programy z funduszy europejskich. Innymi słowy, to Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej jest odpowiedzialne za nadzór nad programem – a więc zarówno minister, jak i jej zastępcy (w tym Jacek Karnowski) ponoszą współodpowiedzialność za zaistniałe nieprawidłowości.

Także na arenie politycznej spadła fala krytyki i wzajemnego obarczania się winą w rządzącej koalicji. Premier Tusk – szef Karnowskiego w ramach partii – miał według mediów próbować zrzucić odpowiedzialność na formację Szymona Hołowni (Polska 2050), z której nominacji pochodzi minister Pełczyńska-Nałęcz.

Zobacz też: Afera KPO! Miliony euro na lody, jachty i najem

Jednak politycy Polski 2050 ripostują, że to Jacek Karnowski z KO odpowiada za program dotacji HoReCa. Dochodzi tu więc do tarć – „przerzucania się winą” – między koalicjantami. Sam fakt, że kwestia odpowiedzialności wywołała konflikt wewnątrz rządu, świadczy o powadze sytuacji. W tle pojawiają się nawet doniesienia, iż z powodu tej afery wstrzymany może zostać planowany awans Pełczyńskiej-Nałęcz na wicepremiera. To pokazuje, że skandal ma konsekwencje personalne na najwyższych szczeblach – potwierdzając, że doszło do poważnego błędu w nadzorze nad publicznymi środkami.

Na poziomie operacyjnym rząd stara się szybko wyciągać konsekwencje: prezes PARP została zdymisjonowana już pod koniec lipca, zapewne gdy pierwsze sygnały o „systemowych nieprawidłowościach” dotarły do kierownictwa MFiPR (jak przyznał wiceminister Szyszko, stało się to kilka tygodni przed wybuchem afery medialnej). To jednak nie zmienia faktu, że – jak wynika z relacji byłej prezes PARP – Agencja działała według wytycznych ministerstwa, więc dymisja może mieć charakter kozła ofiarnego.

Rząd obiecuje też pełne kontrole u regionalnych operatorów, którzy faktycznie wybierali beneficjentów dotacji (PARP wybrał 5 operatorów regionalnych obsługujących nabór). Zapowiedziano, że wadliwie wydane dotacje będą musiały zostać zwrócone przez firmy. Te działania naprawcze pokazują, że władze de facto przyznają, iż doszło do nadużyć i błędów – inaczej nie trzeba by odwoływać ludzi ani grozić odbieraniem środków.

Odpowiedzialność

Nie ulega wątpliwości, że Jacek Karnowski ponosi odpowiedzialność za tę „aferę KPO” – przynajmniej polityczną i administracyjną. Jako wiceminister nadzorujący departament wdrażający fundusze, firmował on swoim nazwiskiem system, który przepuścił wnioski o oczywiście wątpliwym charakterze.

Można dyskutować, na ile osobiście Karnowski zatwierdzał każde dofinansowanie (bezpośrednio zapewne nie, od tego byli urzędnicy i komisje oceniające projekty), ale to pod jego nadzorem przygotowano kryteria i wytyczne naboru oraz monitorowano pracę operatorów. Skoro dofinansowanie uzyskały np. jachty, solaria czy kluby erotyczne, świadczy to o niedostatecznie precyzyjnych kryteriach i braku skutecznej selekcji projektów. A za to odpowiada instytucja organizująca konkurs – czyli resort funduszy. Argument Karnowskiego, że „trudno dziś mówić o odpowiedzialności resortu”, nie przekonuje w świetle ujawnionych faktów. Resort miał wszelkie narzędzia, by zapobiec takim przypadkom, a jednak one się zdarzyły – i to na dużą skalę (kontrowersyjne dotacje pojawiły się w wielu regionach kraju).

Co więcej, dowody wskazują, że ministerstwo nie było bierne czy nieświadome, lecz wręcz aktywnie zmieniało zasady i interpretacje (np. dopuszczając łodzie z silnikami spalinowymi na zapytanie operatorów, czy rozluźniając reguły na polecenie minister). To podważa linię obrony, jakoby inicjatywa leżała wyłącznie po stronie „cwaniaków” – skoro urzędnicy akceptowali wydatki oderwane od istoty branży, muszą wziąć za to odpowiedzialność. Nawet jeśli intencją programu była pomoc firmom w potrzebie, to realizacja wymknęła się spod kontroli.

W ocenie komentatorów i nawet członków rządu mamy do czynienia ze skandalem i marnotrawstwem publicznych środków. Jacek Karnowski – jako współodpowiedzialny za wdrożenie KPO – znajduje się w centrum tej afery. Krótko mówiąc: tak – Karnowski ponosi odpowiedzialność za aferę KPO z dotacjami dla HoReCa.

Dowodzą tego zarówno oficjalne ustalenia (kontrowersyjne dotacje zatwierdzone przez podległy mu departament), jak i głosy z wewnątrz administracji (była prezes PARP jednoznacznie wskazująca na MFiPR) oraz polityczne reperkusje (koalicjanci żądający wyjaśnień i konsekwencji). Wiceminister Karnowski może starać się naprawić sytuację post factum, ale fakt, że do niej w ogóle doszło, obciąża jego nadzór. Jak ujął to jeden z koalicjantów, „błąd jest cholernie duży” – a krytyczna analiza prowadzi do wniosku, że odpowiedzialności za ten błąd Jacek Karnowski nie uniknie.

Skandaliczne rozdysponowane dotacji – Afera KPO

Zarówno ujawnione dane, jak i relacje osób zaangażowanych wskazują, że wiceminister Jacek Karnowski jest współodpowiedzialny za skandaliczne rozdysponowanie dotacji KPO dla branży HoReCa. Mimo jego zapewnień o kontroli i zgodności z programem, liczne „dziwaczne” inwestycje dostały zielone światło – co świadczy o poważnym zaniedbaniu w nadzorze, za który Karnowski – jako osoba kierująca programem z ramienia resortu – odpowiada. Innymi słowy, afera KPO obciąża także Jacka Karnowskiego, który firmował działania ministerstwa w tym zakresie. Bez względu na dalsze losy śledztwa i kontroli, politycznie i moralnie ciężar tej afery spoczywa również na nim.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Komentarze

  1. Jeżeli dobrze kojarzę to z kpo idzie 28 milionów na zatokę świń w Sopocie i jest to chyba jakiś zbieg okoliczności a mianowicie Jachim prezydent z dyplomem collegium tumanum razem z pożal się radą miasta chcieli bez konsultacji społecznych, wyceny, przetargu też wziąć dokładnie w takiej samej wysokości kredyt na zielony dach zatoki świń. Czyżby były to długi Karnowskiego do spłacenia?

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.