Sześć nazwisk zniknęło z Biuletynów Informacji Publicznej miejskich spółek w Gdańsku. Powód? Urzędnicy nie zdali egzaminu państwowego weryfikującego ich kwalifikacje do zasiadania w radach nadzorczych. Afera MBA w Gdańsku ma związek z kontrowersyjną uczelnią Collegium Humanum, która oferowała dyplomy MBA.
Szybkie fakty – Afera MBA w Gdańsku:
- W radach nadzorczych gdańskich spółek miejskich pracowały osoby z dyplomami MBA z Collegium Humanum.
- Egzamin państwowy w MAP miał zweryfikować ich kompetencje – większość nie zdała.
- Tylko dwie osoby z grona urzędników obroniły swoje stanowiska po egzaminie.
Polowanie na dyplomy zaczęło się od decyzji prezydent
W grudniu ubiegłego roku Aleksandra Dulkiewicz ogłosiła, że urzędnicy z tytułami MBA zdobytymi na Collegium Humanum muszą podejść do egzaminu państwowego. Test miał ostatecznie rozstrzygnąć, czy są oni merytorycznie przygotowani do reprezentowania gminy w radach nadzorczych. Termin zdania egzaminu upływał z końcem marca. Osoby, które nie sprostały wymaganiom, miały same złożyć rezygnację.
Do końca marca większość z nich egzaminu nie zdała. Biuletyny Informacji Publicznej zaczęły w cichy sposób usuwać nazwiska ze składów rad. W miejsce byłych członków pojawiły się wakaty lub puste miejsca. Władze miasta nie podały pełnej liczby osób, które straciły funkcje, ale dziennikarskie ustalenia mówią o co najmniej sześciu urzędnikach.
Afera MBA w Gdańsku i realne konsekwencje finansowe
Zasiadanie w radach nadzorczych to nie tylko prestiż, ale też konkretne wynagrodzenie. W gdańskich spółkach stawki sięgają od 2 do nawet 6 tys. zł miesięcznie. To świetne źródło dochodu dla miejskich urzędników. Teraz ci, którzy nie przeszli egzaminu, stracili także i te wpływy.
Wśród tych, którzy odeszli, znaleźli się m.in. Marek Bonisławski, Łukasz Kłos, Magdalena Mistat i Olga Goitowska. Wszyscy posiadali dyplom MBA z Collegium Humanum. Sprawa dotyczy też Olgi Goitowskiej, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej, która była członkiem rady nadzorczej spółki Arena Gdańsk Operator.
Czytaj więcej: Urząd Marszałkowski opłacił studia na Collegium Humanum
Egzamin zdali tylko nieliczni
Spośród wszystkich urzędników zmuszonych do podejścia do egzaminu, tylko dwie osoby go zaliczyły. Byli to Piotr Grzelak, wiceprezydent Gdańska, oraz Piotr Kryszewski. Dzięki temu zachowali swoje funkcje w radach nadzorczych spółek MTG, Portu Lotniczego i Gdańskich Wodociągów. Ich przypadki pokazują, że formalna weryfikacja może rzeczywiście działać.
Ciekawostką pozostaje, że wiele osób z dyplomami Collegium Humanum nadal pracuje w urzędzie, ale nie pełni funkcji w radach nadzorczych – nie byli więc zobligowani do podejścia do egzaminu. Wśród nich są m.in. Sławomir Kiszkurno, Jacek Kieloch i radny Marcin Makowski.
Afera Collegium Humanum wciąż rzuca cień na samorządowe struktury. Choć Gdańsk zapewnia, że nie dopłacał urzędnikom do kosztów studiów MBA, aresztowań w Trójmieście dotąd nie było, to jednak skutki tej sprawy są odczuwalne.
Zobacz też: Prezydent Wrocławia z zarzutami. Śledztwo ws. Collegium Humanum
mn







Powinna być opuplki8kowana cała pełna lista nazwisk „absolwentów ” Collegium Tumanum z Trójmiasta ..w tym z Sopotu!