Agnieszka Michajłow – znana z prowadzenia rozmów z politykami na antenie Radia Gdańsk w likwidacji i współpracy z miejskim portalem gdansk.pl – trafiła właśnie do rady programowej Polskiego Radia – podają wirtualnemedia.pl. W 2018 r. rezygnowała z anteny, żaląc się na „nękanie” i „donosy” za czasów PiS. Dziś wraca z nominacji Koalicji Obywatelskiej, będąc równocześnie rzeczniczką samorządowego lotniska i aktywną uczestniczką propagandy lokalnej władzy. Jakim cudem taka osoba ma współdecydować o standardach w mediach narodowych?
Trzy szybkie fakty:
- Michajłow porzuciła antenę Radia Gdańsk w 2018 roku, oskarżając o presję polityczną rząd PiS.
- Dziś współtworzy miejską propagandę i wykonuje public relations dla samorządowego lotniska Gdańska.
- Została wskazana do rady programowej Polskiego Radia przez Koalicję Obywatelską.
Rozmowy polityczne, ale według narracji miasta
Agnieszka Michajłow nie zniknęła z przestrzeni medialnej po rezygnacji z prowadzenia „Rozmowy kontrolowanej” w Radiu Gdańsk w 2018 roku. Wręcz przeciwnie – rozgościła się jeszcze wygodniej. Po odejściu z anteny, tłumacząc to niemożnością dalszej pracy z politykami, szybko objęła nowe role: zaczęła współtworzyć treści do miejskiego portalu gdansk.pl, w którym publikuje się propagandowe materiały wspierające urzędników prezydent Dulkiewicz.
To medium, w całości finansowane z budżetu miasta, nie udaje nawet, że ma charakter informacyjny. To narzędzie wizerunkowe, służące do prezentowania władz samorządowych w najlepszym świetle. I to właśnie tam Michajłow przeprowadza swoje wywiady – już nie „kontrolowane”, ale całkowicie bezpieczne, dla tych, których wcześniej „kontrolowała”.
Rok 2018 – ofiara presji czy zawodowe salto?
W 2018 roku Michajłow ogłosiła na Facebooku, że rezygnuje z prowadzenia swojego flagowego programu. „Spuszczam zasłonę milczenia nad tymi, którzy domagali się mojego zwolnienia z pracy”, pisała, zarzucając nieokreślonym osobom nękanie i pisanie donosów.
Opowieść o rzekomym zaszczuciu przez PiS stała się wtedy wygodną narracją środowisk opozycyjnych. Michajłow zapisała się w niej jako „ofiara reżimu”. Problem w tym, że chwilę później przyjęła stanowisko rzeczniczki prasowej gdańskiego lotniska – czyli przeszła na stronę władzy, tyle że samorządowej. Władzy, która dziś rozdaje karty na poziomie ogólnopolskim.
Trudno zatem mówić o ofierze politycznej presji, gdy dziś sama uczestniczy w politycznym rozdaniu.

Michajłow w trzech osobach – dziennikarka, rzeczniczka, propagandystka
Z jednej strony Michajłow prowadzi teraz znowu rozmowy polityczne na antenie Radia Gdańsk w likwidacji, zachowując pozory niezależności. Z drugiej – tworzy treści na zlecenie ratusza w portalu gdansk.pl. Z trzeciej – pełni funkcję rzecznika prasowego Portu Lotniczego Gdańsk, spółki podległej władzom samorządowym.
To połączenie wyklucza jakąkolwiek bezstronność. To klasyczny przykład konfliktu interesów – tyle że nikt już nawet nie próbuje tego ukrywać. Nawet działaczom opozycji nie przeszkadza taka sytuacja, ponieważ zależy im wyłącznie na rozpoznawalności, co jest kompletną degrengoladą społeczną naszych czasów. A teraz, w nagrodę za lojalność, Koalicja Obywatelska wprowadza Michajłow do rady programowej Polskiego Radia w Warszawie.
W efekcie osoba, która od lat działa w jednym, ściśle określonym środowisku politycznym, ma opiniować treści nadawane w mediach publicznych.
Czytaj więcej: Senat i Radio Gdańsk fałszują historię KL Stutthof?
Powrót do mediów – tym razem z przywilejem “cenzora”
Trudno nie odnieść wrażenia, że Agnieszka Michajłow od początku realizowała plan strategiczny. Zrezygnowała z audycji, ogłosiła się ofiarą, wycofała do bezpiecznego zaplecza samorządowego – i teraz wraca, wzmocniona, z legitymacją KO.
Dziennikarka, która twierdziła, że “nie może już rozmawiać z politykami”, dziś znowu rozmawia – tyle że tylko z tymi, z którymi jej wygodnie. I do tego jeszcze ma wpływać na kształt całego Polskiego Radia, ma być jego “cenzorem”.
Rada programowa Polskiego Radia miała być forum uczciwości, miejscem merytorycznych analiz, strażnikiem pluralizmu. W praktyce staje się miejscem nagród dla lojalnych, a przypadek Michajłow to tego idealny przykład. Czy to zbieg okoliczności, że wszyscy ci ludzie z jednej strony walczyli z PiS, a z drugiej – idealnie odnaleźli się w medialnej strukturze nowej władzy?
Nowe twarze starych układów
Nominacja Agnieszki Michajłow do rady programowej Polskiego Radia nie jest decyzją merytoryczną. To ruch polityczny. Jasny sygnał: oto twarz naszej propagandy. Przebadana, sprawdzona, lojalna. Z doświadczeniem w kontrolowanym przekazie i bez oporów, jeśli chodzi o łączenie funkcji publicznej, dziennikarskiej i PR-owej.
A że wszystko to przeczy zasadom niezależnego dziennikarstwa? W nowej rzeczywistości to już nie problem.
Zobacz też: Maciej Sandecki. Nowy naczelny w “Dzienniku Bałtyckim”
mn






