Spotkania z Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim to nie tylko lekcje o kosmosie. To także gotowa scena dla instytucji publicznych i władz samorządowych, by pokazać się szerokiej publiczności, czyli też wyborcom. Jedno takie wydarzenie w Gdańsku zostało dla portalu wbojamszpile.pl podsumowane finansów. Drugie wciąż czeka na finansowe rozliczenie. Pytamy nie tylko o pieniądze, ale też o to, komu naprawdę służą te spotkania.
Trzy szybkie fakty
– Spotkanie w Hevelianum kosztowało 60 747,92 zł i było finansowane przez miejską instytucję.
– Wydarzenie na Politechnice Gdańskiej odbyło się na podstawie umowy zlecenia, a raport finansowy powstaje.
– Oba spotkania były bezpłatne, medialne i stanowiły okazję do publicznej promocji nie tylko astronauty.
Wizyty astronauty w dużych miastach rzadko są wyłącznie kameralnymi spotkaniami edukacyjnymi. To wydarzenia, które przyciągają setki uczestników, kamery, oficjalne komunikaty i zdjęcia trafiające do mediów społecznościowych. W praktyce stają się gotową platformą promocyjną nie tylko dla samego bohatera spotkania, lecz także dla instytucji, które je organizują.
Tak było również w Gdańsku, gdzie w ciągu dwóch miesięcy odbyły się dwa duże wydarzenia z udziałem Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Oficjalnie mówiono o popularyzacji nauki. W tle pojawia się jednak pytanie, czy równie ważnym elementem nie była publiczna obecność organizatorów i władz, które mogły pokazać się przy „kosmicznym” autorytecie.
Centrum nauki Hevelianum przyjmuje astronautę
Pierwsze spotkanie odbyło się 7 października 2025 roku w centrum nauki Hevelianum i kosztowało podatnika 60 747,92 zł. Oczywiście, uczestniczyło w nim około 900 uczennic i uczniów z Pomorza, ale były też władze Gdańska. Można to więc potraktować jako, przy okazji, promocję polityczną. Wydarzenie miało charakter bezpłatny i otwarty, a jego skala sprawiła, że stało się także ważnym wydarzeniem wizerunkowym dla miejskiej instytucji.
Hevelianum w przesłanej odpowiedzi podkreśla, że działa w ramach swojej misji edukacyjnej i statutowej. Zwraca uwagę na znaczenie bezpośredniego kontaktu młodzieży z praktykami nauki.
Głównym obszarem działalności centrum nauki Hevelianum jest edukacja oraz popularyzacja nauki, a jedną z najskuteczniejszych form przekazywania wiedzy i aktywnej edukacji jest bezpośrednie angażowanie uczennic i uczniów w ten proces – czytamy w odpowiedzi instytucji.
Jednocześnie Hevelianum nie ukrywa, że takie wydarzenie to także okazja do pokazania własnej aktywności i skuteczności.
Wydarzenie z udziałem astronauty i naukowca dr. Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego stanowiło wyjątkową okazję do bezpośredniego kontaktu dzieci i młodzieży z praktykiem nauki na najwyższym światowym poziomie – wskazano dalej.
Instytucja jasno podała również koszty. Całkowity wydatek wyniósł 60 747,92 zł, a udział astronauty był w pełni nieodpłatny. To pokazuje, że choć bohater wydarzenia nie pobrał wynagrodzenia, sama organizacja spotkania była znaczącym przedsięwzięciem finansowym.
W praktyce było to wydarzenie, które łączyło kilka funkcji jednocześnie. Edukacyjną dla młodzieży. Promocyjną dla Hevelianum jako nowoczesnej instytucji. Wizerunkową dla miasta, które mogło pokazać się jako miejsce wspierające naukę i ambitne inicjatywy. Było też okazją do pokazania się przy boku astronauty Aleksandry Dulkiewicz i jej zastępcy Piotra Grzelaka.
Politechnika Gdańska też przyjęła astronautę
Druga odsłona „kosmicznej” wizyty miała miejsce 4 grudnia 2025 roku na terenie Politechnika Gdańska. Tym razem spotkanie odbyło się w ramach ogólnopolskiej trasy „IGNIS – Polska sięga gwiazd” i miało wyraźnie akademicki charakter.
Również tu edukacja była oficjalnym celem. Również tu wydarzenie było bezpłatne dla uczestników. I również tu pojawiła się naturalna okazja do pokazania się instytucji naukowej jako aktywnego partnera państwowych inicjatyw.
Zapytana o koszty Politechnika Gdańska potwierdziła, że nie było to wydarzenie organizowane „przy okazji”.
Politechnika Gdańska zapewniła obsługę wydarzenia na podstawie umowy zlecenia – poinformował rzecznik uczelni, Patryk Tosiński
Uczelnia zaznaczyła też, że pieniądze są rozliczane, ale jeszcze nie policzone do końca.
Szczegółowy raport finansowy jest obecnie przygotowywany i zgodnie z zapisami umowy, zostanie przekazany do organizatora po Nowym Roku – dodał rzecznik.
I wreszcie najważniejsze zdanie, które zamyka odpowiedzialność uczelni:
O szczegóły kosztów prosimy pytać zleceniodawcę.
To pokazuje istotną różnicę między dwoma wydarzeniami. W Hevelianum instytucja miejska bierze na siebie zarówno organizację, jak i komunikację kosztów. W przypadku Politechniki Gdańskiej uczelnia pełni rolę wykonawcy, a pełna wiedza finansowa pozostaje po stronie organizatorów centralnych. Nie wykluczamy poproszenia o raport wydatków gdańską uczelnię.
Czytaj więcej: Niech Elon Musk się schowa! Polskie serduszko w kosmosie
Promocja miasta i uczelni
Oba spotkania łączy jednak coś jeszcze. To fakt, że obecność astronauty działa jak silny magnes medialny. Przyciąga uwagę, buduje frekwencję i tworzy idealne tło do promocji instytucji publicznych oraz władz, które mogą pokazać się jako wspierające naukę i nowoczesność.
Dlatego pytania o koszty nie dotyczą wyłącznie samego Uznańskiego-Wiśniewskiego. Dotyczą całego mechanizmu organizowania dużych, prestiżowych wydarzeń, w których edukacja, promocja i wizerunek idą ramię w ramię.
Na dziś wiemy jedno. Jedno spotkanie kosztowało ponad 60 tysięcy złotych. Drugie również generowało wydatki, choć ich wysokość poznamy dopiero po Nowym Roku. A każde z nich było nie tylko lekcją o kosmosie, ale też okazją do pokazania się przed szeroką publicznością.
W świecie polityki i samorządów takie okazje rzadko są przypadkowe.
Zobacz też: POLSA w Gdańsku na skraju chaosu. List obnaża kryzys

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.







Czego ja doczekałem… Wbijamszpile w zasadzie pochwala miejskie Hevelianum, a czepia się (państwowej) polibudy.