Konflikt o miejsce postojowe w Gdyni przerodził się w starcie. 55-letni mieszkaniec został zaatakowany przez sąsiada, który użył nożyka do tapet. Mężczyzna, próbując się bronić, zranił się w palec. Sprawca uciekł, ale jeszcze tego samego dnia usłyszał zarzuty i został objęty dozorem policyjnym. Grozi mu do dwóch lat więzienia.
Trzy szybkie fakty:
- Sprawca użył nożyka do tapet w trakcie kłótni o miejsce parkingowe.
- Pokrzywdzony odniósł ranę palca i trafił do szpitala.
- Napastnik usłyszał zarzuty i został objęty dozorem policyjnym.
Kłótnia sąsiedzka o miejsce postojowe wymknęła się spod kontroli
Do niebezpiecznego incydentu doszło w piątek około godziny 5:30 rano na ulicy Warszawskiej w Gdyni. Policjanci otrzymali zgłoszenie o ataku z użyciem noża. Na miejscu funkcjonariusze zastali 55-letniego mieszkańca miasta, który opowiedział, że od dłuższego czasu jest w konflikcie z sąsiadem o miejsce postojowe na osiedlu.
Z relacji pokrzywdzonego wynika, że tego ranka znów doszło do sprzeczki. Tym razem jednak przeciwnik posunął się o krok dalej – w ręku trzymał nożyk do tapet i zamachnął się na niego. Mężczyzna próbował się obronić i właśnie wtedy zranił się w palec.
Czytaj więcej: Awantura w Pelplinie. 43-latek porysował samochód
Sprawca uciekł, ale szybko go znaleziono
Napastnik natychmiast oddalił się z miejsca zdarzenia, unikając konfrontacji z przybyłymi na miejsce policjantami. Mundurowi szybko rozpoczęli poszukiwania, ustalili adres zamieszkania sprawcy oraz samochód, którym się porusza.
Poszkodowany mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie opatrzono jego ranę. Choć obrażenia nie były poważne, zdarzenie zakwalifikowano jako średni i lekki uszczerbek na zdrowiu.
Sprawca usłyszał zarzuty i objęto go dozorem
Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze zatrzymali napastnika i postawili mu zarzuty. Prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec 55-latka dozoru policyjnego oraz zakazał mu kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonego.
Zgodnie z przepisami, za spowodowanie średniego i lekkiego uszczerbku na zdrowiu grozi mu kara do dwóch lat więzienia. Czy kłótnia o miejsce parkingowe była warta takich konsekwencji?
Zobacz też: Ostra awantura rodzinna z policjantami w Suchym Dębie. Zarzuty dla pięciu osób
mn






