Na Wiśle, w pobliżu jej ujścia do Zatoki Gdańskiej, doszło do awarii jednej z jednostek prowadzących akcję lodołamania – informuje Informacyjna Agencja Radiowa. Lodołamacz „Rekin” został unieruchomiony z powodu usterki układu sterowania. Na miejscu jednostkę zabezpiecza „Puma”, a pełen serwis techniczny zaplanowano na 17 stycznia. Mimo to, według Wód Polskich, działania na rzece nie zostały przerwane.
Kryzys na Wiśle, ale bez wstrzymania operacji
Sytuacja była trudna już od początku – jednostki początkowo blokowały się nawzajem w nagromadzonej krze, musząc się wzajemnie wyciągać. Problem dotyczy głównie odcinka ujścia Wisły, gdzie kra zatrzymała się i nie mogła swobodnie odpłynąć do Zatoki Gdańskiej. Konieczne było wprowadzenie dodatkowych lodołamaczy. Celem operacji jest udrożnienie 18-kilometrowego odcinka rzeki w kierunku Tczewa.
Awaria „Rekina” nie zatrzymała całej akcji. Jak zapewnia IAR Bogusław Pinkiewicz z gdańskiego oddziału Wód Polskich, działania są kontynuowane zgodnie z planem. Jednostka została zabezpieczona na miejscu, a reszta floty – w tym „Puma”, „Foka” i inne – utrzymuje ciągłość prac.
Zabezpieczenie Żuław kluczowe. Lód zagraża przepływowi wody
Kruszenie lodu to nie tylko działanie rutynowe. Tworzące się zatory lodowe ograniczają przepływ wody i mogą prowadzić do wystąpienia rzeki z koryta. Szczególnie zagrożony jest teren Żuław – obszar leżący poniżej poziomu morza, zabezpieczany systemem wałów, pomp i śluz.
Z danych Wód Polskich wynika, że planowana kontynuacja akcji ma objąć cały odcinek od ujścia Wisły do Tczewa. Na razie działania koncentrują się na udrożnieniu górnych fragmentów koryta, tak by kra miała możliwość swobodnego spływu do morza.
Czytaj więcej: Rosyjski lodołamacz atomowy uszkodzony na wodach Arktyki
Utrudnienia i prognozy. Temperatury poniżej minus 15 stopni
Sytuację komplikuje prognozowane ochłodzenie. W nocy słupki rtęci mogą spaść nawet do minus 18 stopni. To oznacza szybki przyrost pokrywy lodowej i konieczność dalszego reagowania. Jak podają Wody Polskie, decyzje dotyczące dalszych działań będą podejmowane na bieżąco – w zależności od warunków pogodowych.
Po spodziewanym ociepleniu, po 2 lutego, planowana jest kolejna faza lodołamania. Wówczas jednostki mają kontynuować pracę na odcinkach, które w tym momencie są zbyt zamarznięte, by prowadzić działania skutecznie.
Z perspektywy mieszkańców Żuław i doliny Wisły, sprawne prowadzenie akcji lodołamania ma znaczenie nie tylko logistyczne, ale też bezpieczeństwa publicznego. W 2010 roku zatory lodowe były bezpośrednią przyczyną lokalnych podtopień. Władze starają się uniknąć podobnego scenariusza.
Zobacz też: Gdańsk nie radzi sobie ze śniegiem. Opozycja uderza w Dulkiewicz
mn/IAR






