Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar powołał sędziego Sławomira Steinborna na prezesa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Nowy prezes obejmie stanowisko 21 marca i zastąpi sędziego Adama Lesiaka.
Doświadczony prawnik i wykładowca
Sławomir Steinborn to uznany ekspert w dziedzinie prawa karnego i procedury karnej. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Gdańskim w 1999 roku, a pięć lat później obronił doktorat. W 2012 roku uzyskał habilitację i został profesorem nadzwyczajnym w Katedrze Prawa Karnego Procesowego i Kryminalistyki na Wydziale Prawa i Administracji UG.
Sędzią Sądu Apelacyjnego w Gdańsku został w 2016 roku z nominacji prezydenta RP. Orzeka w II Wydziale Karnym. Jest także wykładowcą Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury oraz członkiem Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.
Autor cenionych publikacji – nowy prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku
Nowy prezes jest autorem licznych opracowań naukowych z zakresu procedury karnej i europejskiego prawa karnego. Jego książka “Prawomocność części orzeczenia w procesie karnym” zdobyła tytuł najbardziej przydatnej publikacji prawniczej w 2011 roku.
Czytaj więcej: Ewa Wrzosek krytykuje ministra Adama Bodnara
Zmiana w kierownictwie gdańskiego sądu
Steinborn przejmie obowiązki od sędziego Adama Lesiaka, który pełnił funkcję prezesa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Jego kadencja potrwa sześć lat. Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że nowy prezes to specjalista o dużym doświadczeniu i wiedzy akademickiej, który wniesie nowe spojrzenie na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w Gdańsku.
Prezes Sądu Apelacyjnego to kluczowa postać w strukturze wymiaru sprawiedliwości. Nadzoruje pracę sędziów i administracji sądowej, odpowiada za organizację rozpraw oraz dba o sprawne funkcjonowanie sądu. Jego zadaniem jest także reprezentowanie sądu na zewnątrz, zarządzanie budżetem instytucji oraz wdrażanie zmian w systemie sądownictwa. Prezes ma wpływ na podział spraw pomiędzy sędziów i może wydawać zarządzenia administracyjne dotyczące funkcjonowania sądu. Jego kadencja trwa sześć lat.
Zobacz też: Czy Tusk i Bodnar powtarzają metody z czasów PRL?
mn






