Były doradca Dudy wspiera Trzaskowskiego. Polityczne tsunami (FOTO: canva)

Były doradca Dudy wspiera Trzaskowskiego. Polityczne tsunami

Rafał Trzaskowski ogłosił, że były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generał Jacek Siewiera, dołącza do jego zespołu jako społeczny doradca ds. bezpieczeństwa. Dla wielu to zaskoczenie. Dla innych – krok za daleko. Sytuacja, w której człowiek jeszcze niedawno odpowiedzialny za bezpieczeństwo prezydenta Andrzeja Dudy przechodzi do obozu politycznego jego oponentów, wywołuje kontrowersje. Czy to tylko współpraca ponad podziałami, czy może coś więcej?

Trzy szybkie fakty:

  • Jacek Siewiera jako szef BBN miał dostęp do najważniejszych tajemnic państwowych.
  • Decyzja o jego współpracy z Trzaskowskim została ogłoszona w czasie geopolitycznych napięć na Bałtyku.
  • Eksperci ostrzegają, że taka rotacja na linii polityka–bezpieczeństwo może osłabić zaufanie do instytucji państwowych.

Generał przechodzi na drugą stronę

Jacek Siewiera przez ostatnie lata pełnił funkcję szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jego nominacja była blisko związana z prezydentem Andrzejem Dudą, a jego działania oceniano jako integralną część polityki bezpieczeństwa państwa prowadzonej przez ośrodek prezydencki. Teraz, gdy dołącza do zespołu Trzaskowskiego, można mówić wprost o przekroczeniu czerwonej linii.

Wpisy obu polityków w mediach społecznościowych wywołały falę komentarzy. Trzaskowski napisał:

„Bezpieczeństwo Polski to zbyt ważna sprawa, żeby co kilka lat robić w niej rewolucję”.

Siewiera odpowiedział, że „na tak zadane pytanie odpowiedź mogła być tylko twierdząca”.

Tymczasem w kuluarach mówi się o tym, że Trzaskowski realizuje finisz kampanii prezydenckiej. Zaproszenie byłego szefa BBN może być więc ruchem strategicznym – ale dla wielu komentatorów to ruch niebezpieczny, bo pokazuje, jak rozmywa się granica lojalności wobec państwa.

Czytaj więcej: „Ratownik” – nowy okręt dla polskiej marynarki

Co to mówi o lojalności wobec Andrzeja Dudy?

Dla wielu konserwatystów i osób związanych z obozem prezydenckim, sytuacja wygląda jasno: ktoś, kto jeszcze niedawno odpowiadał za doradzanie głowie państwa w sprawach obronnych, dziś pracuje z potencjalnym rywalem politycznym. W świecie służb i instytucji strategicznych, takie przeskoki są zazwyczaj niedopuszczalne.

Co więcej, słowa Trzaskowskiego o tym, że „warto sięgać po wsparcie ekspertów z różnych środowisk”, dla wielu są przykrywką dla twardej kalkulacji politycznej. Krytycy pytają, czy była to decyzja wynikająca z rzeczywistej potrzeby, czy raczej próba zdobycia punktów u wyborców umiarkowanych.

Zacieranie granic między służbą państwu a służbą polityce

W środowisku służb mundurowych i ekspertów ds. obrony narodowej decyzja Siewiery spotkała się z chłodnym przyjęciem. Niektórzy mówią wprost: generał nie powinien angażować się po żadnej ze stron politycznego sporu. Inni wskazują, że w tym przypadku doszło do złamania niewypowiedzianej zasady, że osoby zajmujące się bezpieczeństwem nie przenoszą się między politycznymi frontami.

Dla zwolenników Trzaskowskiego to dowód na otwartość i gotowość do łączenia ludzi ponad podziałami. Dla przeciwników – akt nielojalności, a nawet zdrada.

W tle tego wszystkiego pozostaje pytanie o przyszłość instytucji takich jak BBN. Jeśli ich byli szefowie mogą bez przeszkód przechodzić do obozu politycznych przeciwników, to co z zaufaniem obywateli do struktur państwowych? Jak długo jeszcze służby i bezpieczeństwo narodowe będą tarczą w politycznych rozgrywkach?

Zobacz też: Kosiniak-Kamysz i Kierwiński śpiewają hymn. Dzieci? Za ścianą

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Komentarze

  1. Skoro będzie przy nowym prezydencie, to nie przechodzenie na drugą stronę, a zostanie tam gdzie stał, mimo zmiany władzy, ponad podziałami partyjnymi.

    Jakie to znaczące gdy człowiek do tej pory wychwalany po niebiosa przez prawicę staje się wrogiem numer jeden, gdy już nie pasuje do narracji.

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.