To ruch, który może wstrząsnąć światem. Irańska Gwardia Rewolucyjna ogłosiła zamknięcie cieśniny Ormuz dla żeglugi międzynarodowej. Decyzja ma obowiązywać do odwołania. Teheran tłumaczy ją „atakami USA i Izraela” na swoje terytorium. Stawka jest ogromna.
Historia tematu
-
Nowość! Ali Chamenei nie żyje. Mocne słowa prezydenta USA
Opublikowano: 28 lut 2026, 23:13
Informacja pojawiła się w sobotę. Według irańskich mediów decyzja już weszła w życie. Oficjalnie to odpowiedź na ostatnie uderzenia militarne. W praktyce to sygnał wysłany całemu światu.
Blokada w kluczowym punkcie świata
Cieśnina Ormuz to wąskie gardło globalnej gospodarki. Przepływa przez nią około 20 proc. światowych dostaw ropy. Każdego dnia setki tankowców pokonują ten szlak między Zatoką Perską a Oceanem Indyjskim. Jeśli ten ruch zostanie zatrzymany, skutki będą odczuwalne daleko poza Bliskim Wschodem.
Według doniesień statki w rejonie odbierają komunikaty radiowe z irańskiej strony. Na częstotliwościach wysokiej mocy powtarzane jest ostrzeżenie. Żaden tankowiec nie ma prawa przepłynąć przez cieśninę. To nie jest symboliczna deklaracja. To realna próba zablokowania jednej z najważniejszych arterii energetycznych świata.
Warto zauważyć, że Iran już wcześniej groził podobnym ruchem. Jednak nigdy nie doszło do formalnego ogłoszenia pełnej blokady. Teraz padły konkretne słowa. I konkretne działania.
Odpowiedź na ataki
Gwardia Rewolucyjna twierdzi, że to reakcja na „agresję USA i Izraela”. W ostatnich godzinach oba państwa miały przeprowadzić uderzenia na cele w Iranie. Teheran uznaje to za przekroczenie czerwonej linii. Zamknięcie cieśniny ma być odpowiedzią asymetryczną. Uderzeniem nie w wojsko, lecz w globalne interesy.
Z perspektywy Iranu to narzędzie nacisku. Z perspektywy Zachodu to eskalacja konfliktu. Cieśnina Ormuz ma w najwęższym miejscu około 33 km szerokości. Szlak żeglugowy jest jeszcze węższy. Wystarczy kilka jednostek blokujących tor wodny, by sparaliżować ruch.
Czy świat jest gotowy na taki scenariusz? Rynki finansowe reagują nerwowo na każdą plotkę o Ormuzie. Tym bardziej na oficjalne zamknięcie.
Gospodarka na krawędzi – cieśnina Ormuz zamknięta
Jeśli przez cieśninę przechodzi 20 proc. globalnych dostaw ropy, to mówimy o milionach baryłek dziennie. Wzrost cen paliw może być gwałtowny. Inflacja, która i tak w wielu krajach jest wysoka, może znów przyspieszyć. To uderzy w zwykłych ludzi. W kierowców. W firmy transportowe. W przemysł.
Co więcej, Ormuz to nie tylko ropa. To także gaz skroplony z Kataru i innych państw regionu. Blokada może wywołać efekt domina. Jedno wąskie przejście, a konsekwencje globalne.
Tymczasem społeczność międzynarodowa stoi przed dylematem. Odpowiedzieć siłą i ryzykować otwarty konflikt? Czy próbować negocjacji, gdy w tle lecą rakiety? Historia pokazuje, że Ormuz bywał już punktem zapalnym. Jednak pełne zamknięcie to krok o poziom wyżej.
Zobacz też: Iran w ogniu. Mieszkańcy uciekają przed bombardowaniami
mn






