Po wieczorze wyborczym Karola Nawrockiego, nowo wybranego prezydenta Polski, media społecznościowe zdominowała niespodziewana burza – nie o politykę, lecz o jego siedmioletnią córkę, Kasię Nawrocką. Córka Nawrockiego, występując u boku ojca na scenie, stała się ofiarą brutalnego hejtu. Jej spontaniczna radość została zinterpretowana jako manipulacja. W obronie dziecka stanęli rodzice, osoby publiczne oraz Dorota Zawadzka, która przypomniała, że dzieci nie są politykami i nie powinny być celem ataków. W tle tej historii pojawiły się poważne pytania o granice prywatności, empatię dorosłych i okrucieństwo cyfrowej nienawiści.
Trzy szybkie fakty:
- Kasia Nawrocka, córka nowego prezydenta Karola Nawrockiego, została zaatakowana w internecie po występie na wieczorze wyborczym.
- Hejt dotyczył jej dziecięcego zachowania – gestów radości i obecności na scenie.
- Dorota Zawadzka stanowczo potępiła falę nienawiści i zaapelowała o ochronę dzieci przed przemocą medialną.
Córka Nawrockiego w ogniu krytyki: dlaczego obecność córki Nawrockiego wywołała burzę
Wieczór wyborczy Karola Nawrockiego, zakończony sukcesem politycznym, zapamiętany zostanie jednak nie tylko przez wynik głosowania. Główna scena należała do kogoś zupełnie innego – siedmioletniej Kasi, córki nowo wybranego prezydenta. Dziewczynka wystąpiła obok rodziców, uśmiechała się, machała do zgromadzonych, składała dłonie w serduszko. Wydawać by się mogło – niewinne, radosne chwile dziecka.
Ale internet zareagował inaczej. Szybko pojawiły się komentarze, że to „spektakl”, „tresura”, a dziecko zostało wykorzystane jako „emocjonalny wabik”. Z minuty na minutę Kasia Nawrocka stawała się celem zjadliwej krytyki, często nacechowanej pogardą, a nawet nienawiścią.
Rodzina i znani w obronie Kasi: „To była radość dziecka, nie polityczna strategia”
Fala hejtu nie pozostała bez odpowiedzi. W obronie dziewczynki stanęli rodzice. W mediach społecznościowych ruszyła lawina wsparcia. Komentatorzy, dziennikarze i celebryci przypomnieli, że dzieci mają prawo do obecności przy swoich bliskich, nawet jeśli ci pełnią publiczne funkcje. Najgłośniejszy głos należał jednak do Doroty Zawadzkiej – psycholożki znanej z programu „Super Niania”.
Dorota Zawadzka: „Problem nie leży w dziecku, tylko w nas – dorosłych”
Jej wpis stał się viralem.
Apeluję o empatię i rozwagę. Krytykujmy polityków za ich decyzje i działania, ale pozostawmy dzieci poza tym. One zasługują na dzieciństwo wolne od hejtu i presji medialnej – napisała Zawadzka.
Wskazała, że gesty Kasi – spontaniczne, niewinne – zostały poddane surowej ocenie, jakby była dorosłym kandydatem do urzędu.
Dzieci mają prawo być dziećmi – biegać, śmiać się, robić serduszka, nudzić się, wiercić – dodała.
Najmocniejsze jednak były pytania, które postawiła:
Czy naprawdę doszliśmy do punktu, w którym komentujemy zachowanie małego dziecka z pozycji hejtera? Czy potrzeba odreagowania własnych frustracji i politycznych emocji musi prowadzić aż tak daleko?.
To nie są pytania tylko o Kasię Nawrocką. To pytania o nas jako społeczeństwo.
Zobac też: To będzie pierwsza dama! Marta Nawrocka
Czy dzieci mają prawo być obecne w polityce? Granice, które trzeba wyznaczyć
W cieniu tej historii rozpoczęła się poważna debata. Czy dzieci polityków mają prawo być obecne na scenie? Czy powinny być pokazywane mediom? Czy wystawienie ich na widok publiczny usprawiedliwia publiczne szyderstwo?
Eksperci nie mają wątpliwości – nie. Dziecko to nie polityk. Nawet jeśli jego rodzic nim jest. Wymaga szczególnej ochrony, bo nie ma ani narzędzi, ani świadomości, by bronić się przed cyfrową przemocą. A każda nagonka zostawia ślad.
Przypadek Kasi Nawrockiej może być punktem zwrotnym. Ale tylko wtedy, gdy powiemy sobie jasno – nie ma zgody na hejt wobec dzieci. Nie w imię poglądów. Nie w imię polityki. Nie w ogóle.
Zobacz też: PKW Oficjalnie: Karol Nawrocki prezydentem

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






