Dramatyczne sceny rozegrały się w piątkowy wieczór w Czerninie w powiecie sztumskim. W jednym z bloków mieszkalnych doszło do pożaru piwnicy, a gęsty dym szybko rozprzestrzenił się po klatce schodowej. Jako pierwsi na miejsce dotarli policjanci z miejscowej patrolówki. Dzięki ich błyskawicznej reakcji udało się uratować pięć osób.
Trzy fakty:
- Pożar wybuchł w piwnicy jednego z bloków w Czerninie.
- Policjanci jako pierwsi weszli do zadymionego budynku, ewakuując pięć osób.
- Nikt nie odniósł poważnych obrażeń dzięki ich natychmiastowej interwencji.
Sekundy, które decydowały o życiu
Wszystko wydarzyło się 10 października wieczorem. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Sztumie otrzymał zgłoszenie o pożarze w jednym z bloków. Na miejsce wysłano patrol, w skład którego weszli sierż. szt. Kamil Krusiński i st. sierż. Monika Olszewska. Już z daleka funkcjonariusze zauważyli gęsty, czarny dym wydobywający się z piwnicy i klatki schodowej.
Nie czekając na przyjazd straży pożarnej, policjanci weszli do środka, by sprawdzić, czy w budynku ktoś potrzebuje pomocy. Wewnątrz panowało duże zadymienie i niemal zerowa widoczność. Mimo ryzyka, funkcjonariusze zaczęli przeszukiwać kolejne piętra.
Na klatce schodowej odnaleźli trzy osoby, które miały poważne problemy z oddychaniem. Policjanci pomogli im wydostać się na zewnątrz i udzielili pierwszej pomocy. Potem ponownie wrócili do budynku, by upewnić się, że nikt nie został w środku.
Za zamkniętymi drzwiami jednego z mieszkań usłyszeli głosy dwóch kobiet, które – jak się okazało – nie były świadome zagrożenia. Policjanci pomogli im szybko opuścić lokal i bezpiecznie sprowadzili je na zewnątrz.
Czytaj więcej: Pijany kierowca autobusu w Sztumie. Wiózł 20 pasażerów
Straż pożarna dokończyła akcję
W momencie, gdy ewakuacja dobiegła końca, na miejsce dotarły jednostki straży pożarnej. Strażacy zajęli się dogaszaniem ognia i oddymianiem budynku. Pożar udało się szybko opanować, a dzięki współpracy służb nikt nie odniósł poważnych obrażeń.
Policja podkreśla, że gdyby nie natychmiastowa reakcja patrolu, sytuacja mogłaby zakończyć się tragicznie. Funkcjonariusze zadziałali zgodnie z mottem formacji: „Pomagamy i chronimy” – i tym razem te słowa nabrały realnego znaczenia.
Zobacz też: Wypadek pod Sztumem. 20-latka potrąciła trzech mężczyzn
mn






