Pod pozorem promocji udziału w wyborach, Gdańsk miał prowadzić agitację na rzecz Rafała Trzaskowskiego – twierdzą posłowie PiS. Miasto odpiera zarzuty, powołując się na obowiązki samorządu i strategię rozwoju. Sprawa trafi do Państwowej Komisji Wyborczej, a stawką może być precedens dotyczący granic zaangażowania samorządów w kampanie wyborcze.
Trzy szybkie fakty:
- Gdańsk wydał 40 tys. zł na kampanię „Nie śpij, bo Cię przegłosują”, która – według PiS – wspierała Trzaskowskiego.
- Ratusz broni się, powołując na obowiązki wynikające z ustawy o samorządzie gminnym i strategię rozwoju miasta.
- PKW ma rozstrzygnąć, czy działania Gdańska nie były sprzeczne z przepisami dotyczącymi finansowania kampanii.
Agitacja pod przykrywką profrekwencji? PiS przeprowadza kontrolę
W czwartek gdański magistrat odwiedzili posłowie Kacper Płażyński i Michał Kowalski. Ich kontrola dotyczyła miejskiej kampanii „Nie śpij, bo Cię przegłosują”, promowanej jako działania profrekwencyjne. Poseł Płażyński zarzucił władzom miasta wykorzystywanie środków publicznych do promowania Rafała Trzaskowskiego. Wskazał na materiały z wizerunkiem kandydata, koszulki kampanijne oraz udział prezydent Aleksandry Dulkiewicz w demonstracjach poparcia.
To, co miało być neutralną akcją, stało się politycznym narzędziem promującym jednego z kandydatów. Tak nie wygląda uczciwa demokracja – zaznaczył Płażyński.
Kosztowna kampania i jej symbole – bluza, autobus, festiwal, wszystko dla Trzaskowskiego
W kampanię zaangażowano różne miejskie jednostki. Oprócz rozdawania ulotek i odzieży promocyjnej, pojawiły się citylighty i banery na pojazdach miejskiej komunikacji. Dodatkowym elementem była organizacja czterodniowego Festiwalu Wolności i Praw Obywatelskich, podczas którego nie brakowało otwartych deklaracji poparcia dla Trzaskowskiego.
Rzecznik prezydent Gdańska Daniel Stenzel wręczył posłom gadżety kampanijne – czapkę i bluzę z hasłem akcji. Płażyński odebrał ten gest jako wyraz politycznego cynizmu.
To symbol braku etyki i dowód na to, jak władze miasta mylą misję publiczną z partyjną lojalnością – powiedział.

Miasto odpowiada: to nasze ustawowe zadanie
W reakcji na zarzuty, Biuro Prasowe Miasta Gdańska przedstawiło oficjalne stanowisko. W przesłanym wyjaśnieniu wskazano, że działania podjęte przez magistrat są zgodne z ustawą o samorządzie gminnym. Art. 7 ust. 1 pkt 17 tego aktu prawnego mówi o „wspieraniu i upowszechnianiu idei samorządowej”, co – jak argumentuje ratusz – obejmuje także promocję udziału w wyborach.
Realizacja tych działań wpisuje się w przyjętą Strategię Rozwoju Miasta – Program Rozwoju 2030 – zaznaczyła Izabela Kozicka-Prus, przedstawicielka biura prasowego.
Wskazano również na konkretne działania, jak punkty informacyjne dla studentów, promocję wiedzy o głosowaniu poza miejscem zameldowania czy darmową komunikację miejską.

Czytaj więcej: Rok Dulkiewicz w Gdańsku – opozycja punktuje porażki
Ratusz podkreśla, że Gdańsk jako „miasto aktywne społecznie” realizuje strategię zwiększania zaangażowania obywateli w życie publiczne. W tym świetle, kampania „Nie śpij, bo Cię przegłosują” miała charakter edukacyjny i była zgodna z lokalnymi uchwałami.
Spór o granice prawa i etyki w samorządzie
Zarówno kontrolujący, jak i władze miasta powołują się na obowiązujące przepisy. Jednak PiS argumentuje, że nie chodzi tylko o zgodność z literą prawa, ale o jego ducha. Publiczne środki nie mogą być – nawet pośrednio – używane do promowania kandydatów w wyborach. Z kolei miasto utrzymuje, że promowało jedynie obywatelską aktywność.
Zgłoszenie do Państwowej Komisji Wyborczej może rozstrzygnąć, czy doszło do złamania zasad finansowania kampanii. Sprawa Gdańska może wyznaczyć nowe standardy odpowiedzialności samorządów w czasie wyborów.
Zobacz też: Prezydent „jednej Polski”. Karol Nawrocki odebrał uchwałę PKW
mn






