Czy w Gdańskim Ośrodku Sportu (GOS) naprawdę wypłacane są dwie pensje na stanowisku dyrektorskim ze środków budżetu miasta Gdańska? To pytanie powraca z siłą, bo chodzi o wydatkowanie środków publicznych. Odpowiedź instytucji ogranicza się do formuły „sprawa w toku”. Tymczasem w tle zapadło sądowe postanowienie przywracające do pracy byłego dyrektora.
Trzy szybkie fakty:
– 10 grudnia 2024 r. sąd wydał zabezpieczenie przywracające byłego dyrektora do pracy.
– Pytania o ewentualne dwie pensje padły w sierpniu 2025 r., lecz pozostają bez odpowiedzi.
– GOS powołał się na trwające postępowanie i zapowiedział brak danych do czasu wyroku.
Co odpowiedział Gdański Ośrodek Sportu?
Na pytania przesłane przez redakcję portal wbijamszpile.pl 12 sierpnia 2025 r. urząd odpowiedział dopiero ostatniego dnia przewidzianego ustawą, czyli 26 sierpnia. Podkreślono, że sprawa jest w toku, a wyrok nie zapadł.
Informujemy, że sprawa jest w toku postępowania sądowego i w przedmiotowej sprawie nie zapadł jeszcze żaden wyrok. Na obecnym etapie nie udzielamy odpowiedzi na szczegółowe pytania ani nie komentujemy treści zarzutów. Do momentu prawomocnego zakończenia postępowania nie będziemy udzielać dodatkowych informacji ani przedstawiać stanowiska procesowego – wyjaśnił Michał Faran.
Stwierdzono, że nie będą udzielane dodatkowe informacje ani komentarze. Wyjaśniono, że stanowisko procesowe nie zostanie przedstawione do czasu prawomocnego zakończenia. Takie stanowisko wstrzymuje przekazanie danych o ewentualnych dwóch pensjach.
Jak działa zabezpieczenie sądowe?
Sprawa zaczęła się od odwołania byłego dyrektora. Leszek Paszkowski zaskarżył zwolnienie dyscyplinarne i wniósł o zabezpieczenie. Chodziło o obowiązek dalszego zatrudnienia do czasu rozstrzygnięcia sporu. 10 grudnia 2024 r. sąd przyznał mu rację, przywracając go do pracy. Postanowienie ma klauzulę natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że Paszkowski został formalnie dopuszczony do obowiązków jeszcze przed finałowym wyrokiem. Takie rozstrzygnięcie nie kończy jednak sprawy – działa tylko na czas trwania procesu. O sprawie informował portal Trojmiasto.pl. Władze Gdańska zapowiadały wtedy wniesienie odwołania. Nie wiadomo, czy to zrobiły.
Czytaj więcej: Gdański Ośrodek Sportu obiecuje czystszą plażę w Brzeźnie
Jakie pytania pozostały bez odpowiedzi
Wątpliwości dotyczą kilku punktów. Po pierwsze, czy Paszkowski faktycznie wykonuje obowiązki w siedzibie GOS i na jakim stanowisku. Po drugie, czy za lipiec 2025 r. wypłacono dwie pensje – jedną jemu, a drugą osobie pełniącej obowiązki dyrektora, Kamilowi Koniuszewskiemu. Dlaczego pytamy tylko o lipiec? Bo wystarczy choć jedno potwierdzenie, by można mówić o niegospodarności władz Gdańska. Po trzecie, jakie były wysokości lipcowych wynagrodzeń brutto.
Pytania objęły też czas trwania ewentualnego modelu dwóch wypłat oraz działania oszczędnościowe.
Zabezpieczenie sądowe powoduje, że były dyrektor formalnie powrócił na stanowisko. Jednocześnie obowiązki dyrektorskie pełni Koniuszewski. W efekcie pytanie o dwie pensje jest realne i dotyczy jawności wydatkowania środków publicznych. Odpowiedź jednostki oznacza, że oficjalne dane są zwyczajnie ukrywane przed światłem dziennym. Urząd nie chce opisać prawdy, która może być dla niego kompromitująca.
Kompromitująca sytuacja dla urzędników
Na dziś wciąż nie wiadomo, czy w Gdańskim Ośrodku Sportu wypłacane są dwie pensje za jedno stanowisko dyrektora. To bulwersujące, bo mówimy o publicznych pieniądzach, które powinny być rozliczane co do złotówki. Jeszcze w grudniu 2024 r. sąd – w trybie zabezpieczenia i z klauzulą natychmiastowej wykonalności – przywrócił Leszka Paszkowskiego do pracy. Oznacza to, że formalnie dyrektor wrócił, a jednocześnie obowiązki pełni Kamil Koniuszewski. GOS odmawia jednak ujawnienia, czy obaj pobierają wynagrodzenie. Pytanie o dwie pensje, zadane w imieniu mieszkańców, pozostaje bez odpowiedzi – a instytucja zasłania się formułą „sprawa w toku”.
Zobacz też: Gdański Ośrodek Sportu obiecuje czystszą plażę w Brzeźnie
mn






