Nowość! Czy Kanada stoi u progu rozpadu? Alberta dąży do secesji

W cieniu tajnych rozmów w Waszyngtonie między przedstawicielami administracji prezydenta USA a liderami Alberta Prosperity Project narasta pytanie, czy Kanada stoi u progu realnego rozpadu. Inicjatywa secesjonistów z Alberty zyskuje medialny rozgłos, choć pozostaje politycznym marginesem. Relacje między Stanami Zjednoczonymi a Ottawą stają się coraz bardziej napięte, co może mieć konsekwencje dla jedności Kanady.

Sekretne spotkania w Waszyngtonie a Kanada

Przedstawiciele administracji prezydenta Donalda Trumpa mieli się spotkać z liderami Alberta Prosperity Project (APP) – organizacji dążącej do secesji tej prowincji. Według ustaleń brytyjskiego dziennika „Financial Times”, rozmowy odbyły się kilkakrotnie w tajnym trybie. Działacze APP mają nadzieję uzyskać pożyczkę pół miliarda dolarów na przygotowanie Alberty do ewentualnego referendum w sprawie niepodległości. Jeff Rath, doradca prawny grupy, stwierdził, że relacje z administracją USA są silniejsze niż z premierem Kanady Markiem Carneym.

Administracja Departamentu Stanu USA odparła, że regularnie konsultuje się z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego, a żadne zobowiązania nie zostały podjęte. Inne źródła z rządu federalnego Stanów Zjednoczonych wyraziły zaskoczenie i podkreśliły, że nie ma planów materialnego wsparcia dla ruchu APP. Mimo to sam fakt takich rozmów budzi obawy o ingerencję w suwerenne sprawy Kanady.

Czytaj więcej: Zimna wojna o Grenlandię. USA i Dania na kursie kolizyjnym

Alberta i wyzwania jedności Kanady

Położona na zachodzie Kanady Alberta graniczy z amerykańskim Montaną. Jej gospodarka opiera się w dużej mierze na wydobyciu ropy i gazu, rolnictwie oraz turystyce. To właśnie ropa naftowa czyni ją kluczowym partnerem handlowym Stanów Zjednoczonych – Alberta dostarcza najwięcej zagranicznej ropy na rynek amerykański. To geopolityczne i ekonomiczne znaczenie prowincji sprawia, że ewentualne rozmowy o secesji nie są pozbawione strategicznych implikacji.

Ruch Alberta Prosperity Project nie jest nowy, ale dotąd nie zdobył szerokiego poparcia społecznego. Według badań sondażowych tylko około trzydziestu proc. mieszkańców Alberty i Quebecu poparłoby ideał oderwania swojej prowincji od Kanady. W przeciwieństwie do Quebecu, gdzie ruch separacyjny ma dłuższą historię, w Albercie brakuje realnego rozpędu politycznego. APP stara się zebrać odpowiednią liczbę podpisów pod petycją o niepodległość, lecz równocześnie rośnie kontrakcja społeczna.

Napięcia Ottawa – Waszyngton i przyszłość relacji

Relacje między Ottawą a Waszyngtonem stają się coraz bardziej napięte. Nie chodzi tylko o tajne spotkania z separatystami. W zeszłym roku Scott Bessent, wysoki urzędnik finansowy USA, określił Albertę jako „naturalnego partnera dla USA”. To sformułowanie rozbudziło emocje wśród sympatyków idei secesji, mimo że sam Bessent dodał, iż Alberta mogłaby zacieśniać współpracę z USA bez konieczności opuszczania Kanady.

Krytycy tych działań i wypowiedzi, jak Carlo Dade z Canada West Foundation, traktują liderów APP jako takich, którzy „poszukują uwagi” i w efekcie służą amerykańskim interesom, które chętnie wykorzystują wewnętrzne spory Kanady do własnych celów. Rzecznik rządu prowincji Alberta kilkukrotnie podkreślał, że zdecydowana większość mieszkańców nie życzy sobie członkostwa w Stanach Zjednoczonych.

Czy czeka nas rozpad Kanady?

Na ten moment prawdopodobieństwo rozpadu Kanady pozostaje niewielkie. Ruchy separatystyczne istnieją, ale ich realna siła jest ograniczona. Mimo to tajne spotkania i wypowiedzi wpływowych polityków zza południowej granicy podsycają debatę o przyszłości jedności tego federacyjnego państwa. Gdy temat powraca do medialnej debaty, rodzi pytania o granice ingerencji zewnętrznej, rolę suwerenności i jedności narodowej.

Zobacz też: Trump chce Nawrockiego w Radzie Pokoju. W tle nazwisko Putina

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.