Dla wielu wyborców liczy się nie tylko program, ale i przeszłość kandydata. Karol Nawrocki, obecny kandydat na prezydenta RP, zyskał rozgłos nie tylko jako historyk i dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej, ale także teraz dzięki publikacji “Wirtualnej Polski” jako uczestnik młodzieńczych ulicznych bójek.
Choć dziś jego poglądy są konserwatywne i narodowe, a działalność publiczna skupia się na pielęgnowaniu pamięci o bohaterach, to 25 października 2009 roku jego życie wyglądało zupełnie inaczej. Dla części elektoratu to nie plama, lecz dowód autentyczności i drogi, którą przeszedł.
Młodość w cieniu stadionowej lojalności
W 2009 roku, po meczu Lechii Gdańsk z Lechem Poznań, doszło do ustawki – walki „70 na 70”, która trwała ponad sześć minut. Karol Nawrocki nie zaprzeczył udziałowi, mówiąc o „modułach szlachetnych walk”. Dla pokolenia wychowanego na trybunach to kod lojalności i braterstwa, nie tylko bójek. To środowisko, z którego wyrosło wielu liderów opinii i aktywistów.
Nie jest tajemnicą, że Lechia Gdańsk zawsze miała silne powiązania z ruchem kibicowskim, a jego konserwatywny i patriotyczny charakter przyciągał młodych ludzi szukających wartości.
IPN i konserwatywna misja historyczna
Nawrocki jako szef IPN prowadził politykę mocno osadzoną w wartościach narodowych. Angażował się w upamiętnienie żołnierzy wyklętych, walki z komunizmem oraz obronę dobrego imienia Polski na arenie międzynarodowej.
Dla wyborców o prawicowych poglądach, to właśnie ta działalność stanowi trzon jego wiarygodności. Nie jest liberałem, nie unika tematów trudnych i nie ucieka od historii – również tej własnej. Udział w stadionowych rozgrywkach to dla niektórych symbol odwagi, nie kompromitacji.
Czytaj więcej: Marsz Nawrockiego kontra marsz Trzaskowskiego
Środowisko kibicowskie a zorganizowana przestępczość
Wirtualna Polska wskazuje, że uczestnikami ustawki byli również członkowie zorganizowanych grup przestępczych. Po stronie Lechii walczyli Olgierd L. i Daniel U. „Dzidek”, znani z późniejszych brutalnych przestępstw. Jednak utożsamianie wszystkich uczestników tamtej walki z kryminalistami to manipulacja.
Nawrocki odciął się od takich środowisk, a jego kariera publiczna pokazuje, że wybrał drogę służby państwu. Warto przypomnieć, że walki pseudokibiców w Polsce były zjawiskiem społecznym, niekoniecznie przestępczym – dla wielu była to forma nieformalnej rywalizacji.
Dla konserwatywnego wyborcy to nie skandal, lecz świadectwo męskości, lojalności i przemiany. Nawrocki nie ukrywa przeszłości, ale jej nie eksponuje – buduje przyszłość na wartościach. Dla środowisk prawicowych ważniejsze niż błędy młodości są wartości, które dziś reprezentuje.
Zobacz też: Trzaskowski i Nawrocki w drugiej turze. Wynik zaskakuje
mn







kibol to kibol, jak taki tłuk może zostać prezydentem??