NASK ujawnił, że przed wyborami prezydenckimi 2025 mogło dojść do zagranicznej ingerencji w kampanię wyborczą poprzez reklamy polityczne na Facebooku. Chociaż oficjalnie reklamy miały „pozornie” formułować największe pochwały kierowano pod adresem Rafała Trzaskowskiego. Tymczasem jego rywale – Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen – byli obiektami dezinformacyjnych ataków. To pierwszy tak wyraźny sygnał, że próba destabilizacji mogła zostać użyta jako narzędzie polityczne. Na końcu tego wątku pojawia się niepokojąca hipoteza: czy działania te mają przygotować grunt pod podważenie wyborów?
Historia tematu
-
Afera #TrzaskNASK. Trzaskowski obwinia Rosję – filmy od posłów PO
Opublikowano: 16 maj 2025, 11:26 -
Wiadomo kto stoi za reklamami atakującymi Mentzena i Nawrockiego
Opublikowano: 15 maj 2025, 10:37
Trzy szybkie fakty:
- NASK ujawnił, że anonimowe konta reklamowe wydały więcej niż komitety wyborcze na polityczne reklamy na Facebooku.
- W treści reklam chwalono Rafała Trzaskowskiego, podczas gdy jego przeciwnicy – Nawrocki i Mentzen – byli atakowani.
- Rządowy projekt „Parasol Wyborczy” nie ujawnił twardych dowodów na ataki na Trzaskowskiego, co może sugerować polityczną kalkulację.
NASK ujawnia: zagraniczne pieniądze i pochwały dla Trzaskowskiego
Instytucja państwowa, jaką jest Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa, wydała komunikat, który może na długo odmienić atmosferę wokół trwającej kampanii prezydenckiej. Według danych pozyskanych przez NASK, nieznane konta reklamowe działające na Facebooku zainwestowały ogromne środki w kampanie promujące kandydatów na prezydenta Polski.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że środki te pochodziły spoza kraju, a reklamy zawierały treści dezinformacyjne. Meta – właściciel platformy – potwierdziła, że reklamy zostały już zablokowane. Jednak skutki ich emisji mogą się jeszcze długo odbijać echem.
Pochwała Trzaskowskiego, atak na Nawrockiego i Mentzena
Choć komunikat NASK w sposób formalny odnosi się do kilku nazwisk – w tym Rafała Trzaskowskiego, Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena – charakter treści promocyjnych był bardzo nierówny. Trzaskowski przedstawiany był w materiałach jako kandydat postępowy, nowoczesny, łączący ludzi, godny zaufania. Jednocześnie atakowano jego konkurentów, wytykając im rzekomy ekstremizm, populizm, a nawet niejasne powiązania polityczne. Taki układ narracyjny budzi pytania – czy mamy do czynienia z autentycznym wsparciem społecznym, czy z wyrafinowaną prowokacją?
Czytaj więcej: Zmiana miejsca głosowania tylko do 15 maja. Sprawdź, jak to zrobić
Kto zapłacił i po co?
Według informacji udostępnionych przez NASK, koszty poniesione przez anonimowe konta reklamowe były większe niż wydatki największych komitetów wyborczych. Rzecznik Meta potwierdził, że chodzi o sumy sięgające setek tysięcy złotych. Nikt nie wskazał dotąd konkretnego sponsora, a oficjalne kanały finansowania kampanii nie pokrywają się z ujawnionymi płatnościami. Nie sposób zignorować faktu, że reklamy te pojawiły się tuż przed decydującą fazą kampanii, a ich przekaz był spójny i celowo skonstruowany. To nie wygląda na spontaniczną akcję obywatelską.
Ministerstwo Cyfryzacji, w odpowiedzi na zagrożenie dezinformacją, uruchomiło projekt „Parasol Wyborczy”. Oficjalnie ma on przeciwdziałać manipulacjom i chronić demokratyczny proces wyborczy. Jednak według części komentatorów działania programu są zbyt ogólne i przypominają raczej próbę wygaszenia kontrowersji niż ich realnego rozpracowania. Nie przedstawiono dotąd dowodów na ataki na Trzaskowskiego, mimo że jego nazwisko pojawia się w kontekście „ofiar” manipulacji. Tymczasem jego rywale zostali bezpośrednio zaatakowani i osłabieni medialnie.
Gra o wszystko – czy obóz Trzaskowskiego szykuje podważenie wyborów?
W obliczu takich danych pojawia się pytanie: czy prowokacyjne reklamy to przypadkowa ingerencja z zewnątrz, czy też przemyślany manewr jednej ze stron kampanii? Skoro Trzaskowski został przedstawiony niemal wyłącznie w pozytywnym świetle, a jego przeciwnicy padli ofiarą dezinformacyjnych ataków – można się obawiać, że w razie porażki obóz ten wykorzysta sytuację, by podważyć wynik głosowania.
Utrwalone w świadomości publicznej pojęcie „ingerencji w wybory” mogłoby posłużyć jako retoryczne paliwo do kwestionowania legitymacji zwycięzcy. To groźne. Gdy zaufanie do wyborów zaczyna być narzędziem politycznym, niebezpiecznie zbliżamy się do punktu, z którego trudno będzie zawrócić.
Zobacz też: Karol Nawrocki w Białym Domu u boku Donalda Trumpa

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






