Dzieci z gdańskich Stogów własnoręcznie zbudowały tor rowerowy. Ich wysiłek został zignorowany i zniszczony decyzją miejskich urzędników. Miejsce, które dawało dzieciakom pasję, sens i ruch, nazwano „nielegalną budowlą”. Zamiast pomocy – wjechał ciężki sprzęt na Stogach. Jedyny oficjalny pumptrack w okolicy jest zamknięty od miesięcy. Miasto wybrało represję zamiast dialogu. Historię przedstawił nasz czytelnik, pan Jacek.
Trzy szybkie fakty
- Tor rowerowy przy ul. Jodłowej powstał dzięki dzieciom i mieszkańcom – bez wsparcia władz.
- Urzędnicy z UM Gdańska uznali go za „nielegalną budowlę” i zrównali z ziemią.
- Oficjalny pumptrack przy SP 72 jest nieczynny, a alternatywne inicjatywy są niszczone.
Piszę, bo czuję się zobowiązany – wobec dzieci, sąsiadów, mieszkańców. Patrzyłem, jak mali chłopcy i dziewczynki na Stogach budują coś własnego, z pasją i dumą. Patrzyłem też, jak to coś – tor rowerowy – w jednej chwili zostało zamienione w kupę piachu. I nie potrafię już milczeć.
Tor, który dawał dzieciom radość
To nie był projekt za miliony. Nie było przetargów, nie było firm budowlanych. Były dzieci, które zamiast siedzieć przed komputerem, wzięły łopaty i stworzyły coś, co miało sens. Tor przy Jodłowej powstał z potrzeby – nie naruszał niczyjej własności, nie zagrażał bezpieczeństwu, nie produkował hałasu. Dawał radość i wspólnotę.
Urzędnicy mogli ten tor objąć opieką. Zgłosić się, zapytać, jak można pomóc. Ale nikt nie przyszedł. Nikt nie zapytał. Zamiast tego przyjechała maszyna. I radość zamieniła się w rozpacz.
Miasto zamyka legalne, niszczy oddolne
W dzielnicy działał kiedyś pumptrack – legalny, publiczny, przy Szkole Podstawowej nr 72. Dziś jest zamknięty, a miasto nie robi nic, by go naprawić. Kiedy więc dzieci same próbują stworzyć coś podobnego – są karane.
To nie jest przypadek. To wzór działania: brak troski o lokalność, brak zrozumienia dla oddolnych działań, brak empatii. Młodzież bierze sprawy w swoje ręce – władza odbiera im prawo do inicjatywy.

Aleksandra Dulkiewicz i gdańska obojętność
Pani prezydent mówi o wolności, obywatelskości, otwartości. Ale w praktyce to tylko deklaracje medialne. Tam, gdzie nie ma kamer i festiwali – tam, na osiedlach, w dzielnicach – urząd działa jak chłodna maszyna. Bez emocji, bez rozmowy, bez słuchania.
Na Stogach nikt nie chce luksusu. Dzieci nie prosiły o profesjonalny skatepark. Chciały miejsca, gdzie mogą być razem. Władze miasta nie tylko im tego odmówiły – odebrały im coś więcej: poczucie sprawczości i nadzieję, że coś mogą zrobić same.
@young_kapi8 #rower #hobby #hopy #👑 #sigma #dc #dartmoor #łatasiet #nowyrower ♬ COWABONGA – Żabson
To nie tor. To test na człowieczeństwo
Zniszczenie tego toru nie boli dlatego, że to był jakiś wybitny projekt. Boli, bo to symbol tego, jak bardzo system potrafi być ślepy na potrzeby zwykłych ludzi. Kiedy urząd wybiera paragraf nad empatią, kiedy wybiera zniszczenie zamiast rozmowy – przegrywa nie tylko inicjatywa, ale całe społeczeństwo.
Czy naprawdę tak trudno było zatrzymać się i pomyśleć? Czy dzieci zasługują na to, by traktować je jak problem, a nie potencjał? Odpowiedzią miasta był buldożer. I cisza.
Czytaj też: Śnięte ryby w Pustym Stawie na Stogach
Czytelnik Jacek
Nasza redakcja bada sprawę zniszczenia toru przy ul. Jodłowej. Jesteśmy w kontakcie z mieszkańcami Stogów, monitorujemy reakcje urzędników i czekamy na oficjalne stanowisko Urzędu Miasta Gdańska. Sprawdzamy także, czy możliwe było inne rozwiązanie, które ocaliłoby efekt pracy dzieci i jednocześnie spełniło wymogi formalne. Wkrótce opublikujemy więcej informacji.







Podła zemsta po przegranych wyborach aleksandry dulkiewicz tylko dlaczego na bogu ducha winnych dzieciach co tam teraz będzie park dla pedałów i lezbijek bo preferencje pani prezydent miasta już znamy
Gdyby dzieci zaprosiły dulkiewicz na festyn z okazji otwarcia to pewnie było by wszystko w porządku a tak to musi być zemsta za to że nie mogła się tym sama pochwalić to jest prezydent festynów nie obywateli gdańska ona tylko niszczy to miasto swoimi działaniami.
Pani Dulkewycz alias DulczeSSa wspiera równość- wszyscy mamy być zrównani do jednego poziomu.