Spotkanie w siedzibie TVP, które miało rozstrzygnąć szczegóły debaty prezydenckiej pomiędzy Rafałem Trzaskowskim a Karolem Nawrockim, zamiast do porozumienia, doprowadziło do sporu o podstawowe zasady demokracji medialnej. Sztab Karola Nawrockiego otwarcie mówi o wykluczaniu niewygodnych dla mainstreamu mediów, a w tle toczy się bój o to, kto i jak relacjonuje kampanię prezydencką. Debata w Końskich jest zagrożona.
Trzy szybkie fakty:
- Sztab Karola Nawrockiego żądał obecności pięciu redakcji na rozmowach o debacie – w tym Telewizji Republika i wPolsce24.
- Przedstawicieli tych mediów nie wpuszczono do budynku TVP przy ul. Woronicza w Warszawie.
- Mimo gotowości obu kandydatów do udziału w debacie, rozmowy o jej formule utknęły w martwym punkcie.
Szefernaker: „To nie jest debata dla wszystkich Polaków”
W czwartek w samo południe, w siedzibie TVP przy ul. Woronicza w Warszawie, zjawili się szefowie sztabów dwóch kandydatów – Wioletta Paprocka-Ślusarska w imieniu Rafała Trzaskowskiego oraz Paweł Szefernaker, reprezentujący Karola Nawrockiego. Oficjalnym celem spotkania było ustalenie szczegółów debaty prezydenckiej zaplanowanej na piątek w Końskich. Już na wejściu atmosfera stała się napięta.
Szefernaker przed rozpoczęciem rozmów złożył jednoznaczny apel: wpuszczenie do stołu rozmów także przedstawicieli Telewizji Republika i portalu wPolsce24. Obie redakcje zostały bowiem pominięte przy zaproszeniach na negocjacje.
To nie będzie debata na równych szansach, to nie będzie debata dla wszystkich Polaków. W demokracji nie ma tylko trzech telewizji – zaznaczył stanowczo Szefernaker, odnosząc się do obecnych na miejscu przedstawicieli TVP, TVN24 i Polsat News.
Debata w Końskich. Pięć mediów – nie trzy. Warunek nie do negocjacji?
Sztab Karola Nawrockiego już wcześniej informował, że udział w debacie uzależnia od jednej, podstawowej kwestii: obecności pięciu redakcji. Obok trzech ogólnopolskich stacji, które standardowo obsługują tego typu wydarzenia, konserwatywna strona oczekuje także udziału mediów prawicowych – Telewizji Republika oraz wPolsce24. To one mają, jak podkreślają sztabowcy, zagwarantować rzeczywistą równowagę medialną i pluralizm opinii.
Pięć telewizji i pięciu dziennikarzy. Tego oczekujemy. Tego domaga się sprawiedliwość i transparentność – mówił Paweł Szefernaker, podkreślając, że jest to warunek rozpoczęcia jakichkolwiek rozmów o formule debaty.
Co istotne, jak zaznaczył, według nieoficjalnych doniesień, również Rafał Trzaskowski oraz jego sztab mieli nie mieć zastrzeżeń do poszerzenia składu mediów. Jednak mimo to, przedstawiciele Republiki i wPolsce24 zostali zatrzymani przed wejściem. Szefernaker określił sytuację jako próbę selekcji informacji i zablokowania debaty w pełnym znaczeniu tego słowa.
Debata w Końskich po raz drugi. I znowu debata polityczna na ostrzu noża
Propozycja debaty w Końskich, zaplanowanej na piątek 11 kwietnia, pochodziła z ust Rafała Trzaskowskiego. W odpowiedzi, kandydat popierany przez PiS Karol Nawrocki wyraził gotowość, jednak jasno zarysował swój warunek – równość mediów.
Ten sam warunek okazał się nie do przejścia dla organizatorów rozmów w TVP. Przemysław Czarnek, poseł PiS i członek sztabu Nawrockiego, zaznaczył, że część jego zespołu czekała w gotowości na spotkanie na neutralnym gruncie – w Centrum Prasowym Foksal. Miało to służyć uniknięciu zarzutów o próby unikania debaty. Jednak strona przeciwna pozostała przy stanowisku, że formuła „trzech telewizji” jest wystarczająca.
Tymczasem pytanie, które zadaje sobie dziś wielu obserwatorów: dlaczego w demokratycznym państwie trzeba aż walczyć o to, by debacie wyborczej przyglądało się więcej niż tylko trzy medialne podmioty? Debata w Końskich jest więc pod dużym znakiem zapytania.
Czytaj więcej: Sąd zabrał się za Telewizję Republika. Chodzi o koncesję

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






