Dlaczego kampania wyborcza nie była równa? (FOTO: canva.com)

Dlaczego kampania wyborcza nie była równa?

Od listopada 2024 roku Polska scena polityczna zamieniła się w pole minowe. Trwa w końcu kampania wyborcza. Z jednej strony obóz rządzący, zdeterminowany, by dowieźć zwycięstwo Rafałowi Trzaskowskiemu. Z drugiej – opozycja, która coraz głośniej alarmuje o instrumentalnym wykorzystywaniu instytucji państwa. Kto gra fair, a kto sięga po brudne chwyty?

Jednym z najgłośniejszych posunięć było wstrzymanie wypłaty części subwencji budżetowej dla partii Prawo i Sprawiedliwość. Pod koniec października 2024 r. Ministerstwo Finansów zablokowało trzecią ratę rocznej subwencji (ok. 6,5 mln zł) należnej PiS za 2024 r., powołując się na uchwałę Państwowej Komisji Wyborczej z sierpnia o odrzuceniu sprawozdania finansowego komitetu PiS za wybory parlamentarne 2023.

Decyzja ta zmniejszyła roczną subwencję PiS o 10,8 mln zł – do 15 mln zł – i sprawiła, że do 30 października nie wypłacono PiS środków za III kwartał 2024. Politycy PiS uznali ruch resortu za przedwczesny i bezprawny, wskazując, że uchwała PKW nie jest prawomocna (została zaskarżona do SN) i nie powinna skutkować blokadą subwencji przed ostatecznym rozstrzygnięciem.

Sam Jarosław Kaczyński grzmiał, iż „taka rata powinna nam zostać zgodnie z prawem wypłacona, bo nie ma żadnych prawomocnych decyzji odnoszących się do naszej partii, które by mogły podważyć tę zasadę”. PiS odbiera to jako celowe uderzenie finansowe w partię opozycyjną podczas kampanii, ograniczające jej środki. Poseł PiS Dariusz Matecki publicznie mówił wręcz o „nielegalnej blokadzie środków dla Prawa i Sprawiedliwości w czasie kampanii prezydenckiej”, sugerując, że rządzący chcą osłabić finansowo obóz PiS przed wyborami.

Wsparcie dla samorządów, czyli kupienie dużych miast

Rząd Donalda Tuska przeprowadził także gruntowną reformę finansowania samorządów, która weszła w życie z początkiem 2025 r. Nowa ustawa o dochodach JST zmieniła sposób naliczania udziałów w PIT/CIT – zamiast od podatku należnego (po ulgach) mają być liczone od dochodów podatników na danym terenie. Celem było zwiększenie dochodów własnych samorządów (szczególnie dużych miast) i zrekompensowanie strat spowodowanych wcześniejszymi reformami PiS (m.in. Polskim Ładem). Według rządu KO rozwiązanie to zapewni samorządom dodatkowe ~25 mld zł rocznie i uniezależni je od uznaniowych dotacji rządowych.

Krytycy z PiS zarzucają jednak tej reformie stronniczość i “janosikowo” odwrócone. Poseł Mariusz Krystian (PiS) ostrzegał, że ustawa wprowadzi „chaos finansowy i biedę polskich samorządów” – jego zdaniem najmniej skorzystają gminy wiejskie i małe miasta, o niskich dochodach własnych. Posłanka Anna Pieczarka (PiS) dodawała, że jeśli bogatsze samorządy dostaną większy udział w PIT/CIT, a biedniejsze mniejszy, to „bogate samorządy będą jeszcze bogatsze, a biedne – jeszcze biedniejsze”.

W praktyce oznacza to zastrzyk środków dla dużych miast (jak Warszawa, gdzie prezydentem jest Trzaskowski) kosztem słabszych finansowo powiatów prowincjonalnych – narracja PiS sugeruje więc, że rząd PO-PSL wspiera „swoje” bastiony kosztem Polski lokalnej. Rząd odpiera te zarzuty, wskazując że ustawa zawiera mechanizmy wyrównawcze korygujące różnice dochodowe, jednak debata ma wyraźny kontekst polityczny.

Wypominane są też praktyki poprzedników: za rządów PiS fundusze celowe (jak Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych) faworyzowały gminy lojalne wobec PiS, a nowy rząd deklaruje odejście od takiej uznaniowości. Mimo to, politycy PiS oskarżają obecną ekipę o odwet finansowy – Matecki w dramatycznym wystąpieniu stwierdził nawet, że „siłowo przejęta prokuratura” na zlecenie Tuska oraz działania rządu mają na celu eliminację opozycji, czemu dowodzi m.in. blokada funduszy PiS i odbieranie środków ich samorządom.

Działania medialne i narracyjne (media publiczne, kampanie informacyjne)

Zmiany w mediach publicznych: Po przejęciu władzy przez obecną koalicję nastąpiły szybkie roszady kadrowe w mediach państwowych. Już w grudniu 2023 r. minister kultury odwołał dotychczasowego prezesa TVP (Mateusza Matyszkowicza, nominata PiS) i powołał nowego – Tomasza Syguta. Nowe kierownictwo TVP oraz Polskiego Radia zapowiedziało „odpolitycznienie” przekazu medialnego, jednak w praktyce zmiana oznaczała zakończenie ostrej propagandy prorządowej PiS i rozliczenie poprzedników.

Rząd Tuska ograniczył też skrajne treści TVP Info – m.in. zdjęto część programów uważanych za tubę PiS. Przed wyborami prezydenckimi 2025 pojawiły się jednak oskarżenia, że media publiczne sprzyjają kandydatowi obozu władzy (Trzaskowskiemu) kosztem bezstronności. Politycy PiS i byli decydenci TVP alarmowali, że „media publiczne nie są bezstronne i sprzyjają Trzaskowskiemu”, wskazując choćby skład moderatorów debaty prezydenckiej.

Telewizja Polska wyznaczyła do prowadzenia wspólnej debaty m.in. Dorotę Wysocką-Schnepf (dziennikarkę kojarzoną z TVN i krytyczną wobec PiS), czemu aż osiem sztabów protestowało, zarzucając jej stronniczość. Sztabowcy PiS twierdzili wręcz, że dzisiejsza TVP „niczym nie różni się” od tej z czasów propagandy PiS – co spotkało się z ripostą obserwatorów, przypominających skrajne stronnictwo telewizji za rządów PiS.

Obecne władze TVP odpierają zarzuty, lecz niezależna ocena OBWE także wytknęła brak pełnej obiektywności mediów publicznych. Według medialnych doniesień TVP miała „nadgorliwie zadowalać władzę” po zmianie ekipy, choć skala tego zjawiska dopiero się rozkręca i nie jest porównywalna z poprzednim okresem.

Mimo deklaracji pluralizmu, PiS uważa roszady w mediach za polityczny skok na telewizję, mający zapewnić Trzaskowskiemu przychylny przekaz w kampanii. Przykładem są „paski” informacyjne TVP – dawniej atakujące Trzaskowskiego, dziś często eksponujące w pozytywnym świetle działania rządu i samorządów opozycji. Opozycja (PiS) ironizuje, że Telewizja Polska stała się mediami rządowymi nowej władzy, zaś rządzący odpowiadają, że przywrócili jej elementarną rzetelność.

Publiczne wypowiedzi i narracja rządu

Działania koalicji sprzyjające Trzaskowskiemu obejmują także zmiany w narracji politycznej i tematach kampanii, tak by osłabić atuty konkurencji. Przykładowo rząd Tuska złagodził swoje stanowisko w kwestii migracji i bezpieczeństwa granic, przejmując część retoryki PiS. W obliczu słabnących sondaży Trzaskowskiego na finiszu kampanii (wskazujących przewagę tylko kilku punktów), władza zaczęła podkreślać twarde podejście do nielegalnej imigracji. Minister spraw wewnętrznych zaprosił unijnego komisarza ds. migracji na granicę polsko-białoruską – ten pochwalił polskie rozwiązania (np. zawieszenie prawa do azylu) jako zgodne z prawem UE.

Prorządowe media nagłośniły tę wizytę, co miało ocieplić wizerunek rządu KO jako „twardego” wobec granicznych zagrożeń. Politycy PiS odczytali to jednoznacznie:

UE stara się pomóc polskiemu rządowi, co nie zaskakuje – komentował prof. Zbigniew Orbik, sugerując koordynację działań Brukseli pod kampanię Trzaskowskiego.

Rządzący zmienili również front w innych kwestiach: Donald Tusk niespodziewanie zapowiedział „czas repolonizacji gospodarki” (hasło dotąd kojarzone z PiS). Pod koniec kwietnia 2025 r. na forum EFNI premier Tusk ogłosił, że „kończy się era naiwnej globalizacji” i państwo powinno odzyskać kontrolę nad strategicznymi sektorami. Ta propozycja – odebrana jako ukłon w stronę narodowo nastawionego elektoratu PiS – zaskoczyła nawet koalicjantów (Hołownia przyznał, że nie konsultowano z nim tej koncepcji).

PiS zarzucił Tuskowi bezrefleksyjne przejęcie ich agendy i grę pod publiczkę przed wyborami. Niemniej sondaże (IBRiS dla Rz) pokazały, że aż 54,7 proc. Polaków popiera ideę „repolonizacji” gospodarki, co wskazuje, że zagrywka Tuska mogła pomóc Trzaskowskiemu pozyskać część wyborców o poglądach protekcjonistycznych.

Rząd i politycy KO aktywnie promują też sukcesy samorządów zarządzanych przez opozycję, w tym Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Np. chwalono wykorzystanie funduszy UE przez warszawski ratusz i ogłaszano nowe dotacje centralne dla stołecznych projektów tuż przed kampanią. Premier Tusk nieraz pojawiał się u boku Trzaskowskiego na wydarzeniach w Warszawie, komplementując jego osiągnięcia jako prezydenta miasta. Jednocześnie politycy obozu rządzącego atakują kontrkandydatów Trzaskowskiego, nagłaśniając ich potknięcia.

Gdy kandydat PiS Karol Nawrocki uwikłał się w aferę z przejęciem komunalnej kawalerki w Gdańsku, media sprzyjające KO (Gazeta Wyborcza, Onet) dzień po dniu ujawniały kolejne kompromitujące fakty. Okazało się, że Nawrocki sfinansował wykup mieszkania przez znajomego z 90% bonifikatą, udzielając mu wysoko oprocentowanej pożyczki niemal lichwiarskiej, a akt notarialny spisano w… areszcie śledczym, dokąd Nawroccy przyprowadzili notariusza.

Afera mieszkaniowa Nawrockiego stała się tematem numer jeden w mediach w maju 2025 – codziennie wychodziły nowe okoliczności, stawiające kandydata PiS w coraz gorszym świetle. Sztab Trzaskowskiego nie musiał nawet atakować rywala – przekaz medialny sprzyjał kandydatowi KO, odwracając uwagę od jego słabszych debat. PiS zarzuca mediom „nagonkę” i polityczne motywacje: Dariusz Matecki grzmiał z mównicy, że trwa medialne szczucie na każdego, „kto nie zgadza się z dyktatem Berlina i Brukseli”, sugerując że niezależne media działają pod dyktando koalicji europejsko-liberalnej.

Choć retoryka ta jest przesadzona, faktem jest, że dominujące w Polsce media prywatne (TVN, Onet, Wyborcza) są generalnie przychylne opozycji liberalnej, co w okresie kampanii przekłada się na korzystne dla Trzaskowskiego akcenty (np. nagłaśnianie afer konkurentów, częstsza obecność Trzaskowskiego w pozytywnym kontekście). Rządząca KO nie kontroluje co prawda tych mediów, ale niewątpliwie korzysta z tego sprzyjającego ekosystemu medialnego.

Kampanie w mediach społecznościowych

W końcówce kampanii doszło do kontrowersji związanej z anonimowymi reklamami wyborczymi w internecie, które promowały Rafała Trzaskowskiego, a oczerniały jego przeciwników (Karola Nawrockiego z PiS i Sławomira Mentzena z Konfederacji). 14 maja państwowy instytut NASK ostrzegł przed możliwą zagraniczną ingerencją w wybory – wykryto bowiem setki sponsorowanych ogłoszeń na Facebooku, wychwalających Trzaskowskiego i atakujących rywali. Reklamy te były nieoznaczone i sfinansowane poza oficjalnym komitetem, co łamie Kodeks wyborczy. Portal Wirtualna Polska ustalił, że za procederem mogą stać osoby związane z fundacją Akcja Demokracja i jej zagranicznym partnerem – węgierską spółką Estratos. Tropy prowadzą nawet do amerykańskich konsultantów politycznych powiązanych z Partią Demokratyczną USA.

PiS okrzyknął sprawę „największym skandalem od ’89 roku” – poseł Radosław Fogiel grzmiał, że wydano setki tysięcy złotych poza kontrolą na kampanię pro-Trzaskowski, co jest niedopuszczalną ingerencją w wybory. Domagał się natychmiastowej akcji służb:

Służby powinny wejść do siedziby Akcji Demokracji i zabezpieczyć materiały; zamiast tego mamy bezczynność instytucji – mówił Fogiel, zarzucając rządowi tolerowanie nielegalnego wsparcia dla swojego kandydata.

Prezydent Andrzej Duda również zareagował – w trybie pilnym zażądał od szefa ABW informacji o działaniach Agencji w tej sprawie jeszcze przed ciszą wyborczą. Rafał Trzaskowski dystansował się od incydentu, twierdząc, że to inicjatywa oddolna i jego sztab nie ma z tym nic wspólnego. Niemniej afera “anonimowych spotów” rzuciła cień na kampanię KO, dając PiS pretekst do oskarżeń o ciche wspieranie Trzaskowskiego zagranicznymi funduszami.

Dla obozu rządzącego sprawa jest kłopotliwa – musiał tłumaczyć, że ABW podjęła czynności natychmiast po sygnale NASK (co potwierdził rzecznik MSWiA), ale do dnia wyborów nie ustalono jednoznacznie zleceniodawców kampanii. Wizerunkowo jednak szum informacyjny mógł odnieść odwrotny skutek – mobilizując wyborców KO w obawie, że PiS zechce podważyć wynik wyborów pod zarzutem ingerencji (Hołownia ostrzegał, że „pisowscy sędziowie czyhają na pretekst, by unieważnić wybory”). Warto dodać, że Szymon Hołownia (kandydat-partner z koalicji) również wezwał Trzaskowskiego do wyjaśnień w tej sprawie, podkreślając konieczność transparentności – co pokazuje, iż nawet sojusznicy KO byli zaniepokojeni tą nieformalną „kampanią wsparcia”. Incydent nie wykoleił kampanii Trzaskowskiego, ale posłużył PiS do narracji o „brudnych zagrywkach władzy”.

Czytaj też: Sondaż prezydencki. Trzaskowski spada, Nawrocki rośnie

Działania służb i aparatu ścigania (ABW, CBA, prokuratura)

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pod nowym kierownictwem nominowanym przez koalicję (pułkownik Rafał Syryszko), angażuje się w ochronę procesu wyborczego – choć PiS zarzuca jej bierność tam, gdzie zagrożenia dotyczą KO. Wspomniana afera z anonimowymi reklamami pro-Trzaskowski stała się probierzem. ABW otrzymała informacje od NASK 14 maja i – jak twierdzi rząd – natychmiast wszczęła czynności wyjaśniające, o czym szczegółowo poinformowała premiera i prezydenta jeszcze 16 maja.

Rzecznik koordynatora służb zapewniał, że pismo z ABW do władz państwa wysłano jeszcze zanim Minister Kancelarii Prezydenta oficjalnie zażądała wyjaśnień. Mimo to obóz PiS sugeruje, że ABW działa opieszale, bo sprawa dotyczy beneficjenta z obozu władzy – stąd apel prezydenta Dudy o pilną informację i krytyczne wypowiedzi polityków opozycji. Innymi słowy, PiS insynuuje, że służby specjalne zostały upolitycznione pod rządami koalicji i “przymykają oko” na nieprawidłowości sprzyjające Trzaskowskiemu. Takie zarzuty padały podczas konferencji prasowych PiS (Fogiel mówił o „bezczynności instytucji” w kontekście ABW).

Z drugiej strony, ABW za rządów nowej koalicji mocno zaangażowała się w walkę z rosyjskimi wpływami i dezinformacją, co pośrednio również gra na korzyść Trzaskowskiego – kandydat KO buduje swój wizerunek na prozachodnim, antykremlowskim kursie, a każda akcja służb demaskująca np. siatki szpiegowskie Rosji w Polsce wzmacnia narrację o skuteczności obecnej władzy w obszarze bezpieczeństwa.

Przykładem może być głośna operacja ABW z marca 2025, gdy rozbito grupę podejrzaną o szpiegostwo na rzecz Rosji; sukces ten rząd i media rządowe przedstawiały jako dowód, że “Polska pod rządami Tuska potrafi uderzyć w ludzi Putina”, co kontrastowano z rzekomą indolencją PiS w wykrywaniu agentury. Choć bezpośredniego związku z Trzaskowskim tu nie ma, buduje to klimat korzystny dla kandydata obozu władzy.

Czytaj też: Mentzen: „Machają zdjęciem mojej rodziny”. Groźby mają go uciszyć

Likwidacja CBA i zmiany kadrowe w służbach

Koalicja rządząca wpisała do umowy koalicyjnej postulat likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego, uważanego za skrajnie upolitycznione za czasów PiS. Już w grudniu 2024 rząd przyjął projekt ustawy rozwiązującej CBA – zakłada on przeniesienie zadań antykorupcyjnych do policji, ABW i KAS, a konkretnie utworzenie w policji nowej jednostki Centralne Biuro Zwalczania Korupcji (ma przejąć ~950 etatów CBA). W uzasadnieniu rząd stwierdził, że rozproszenie kompetencji „umożliwi niezależne ściganie faktycznych sprawców przestępstw korupcyjnych, zamiast realizowania działań wpisujących się w walkę polityczną” – jednoznaczna aluzja, że PiS wykorzystywał CBA do celów politycznych.

Prezydent Duda jednak zapowiedział weto: oświadczył, że nie podpisze ustawy likwidującej CBA. To z kolei wywołało zarzuty ze strony KO, że prezydent chroni „polityczne ramię PiS w służbach”. Spór ten trwa – ustawa czeka na decyzję głowy państwa. Tymczasem jednak nowa władza szybko wymieniła kierownictwo służb: oprócz ABW, zmian dokonano w CBŚP, SKW/SW (służbach wojskowych) oraz Policji. Na emeryturę odeszli bądź zostali odwołani funkcjonariusze kojarzeni z Macierewiczem i Kamińskim, zastąpili ich ludzie z rekomendacji koalicji. PiS nazywa te czystki „polowaniem na czarownice w służbach” i twierdzi, że mają one służyć zabezpieczeniu interesów obozu władzy przed wyborami. Zwolennicy PiS obawiają się, że lojalni wobec PO szefowie służb mogą wykorzystywać aparaturę podsłuchową czy operacyjną przeciw opozycyjnym sztabom, jednak jak dotąd nie pojawiły się dowody na takie działania.

Śledztwa i zatrzymania uderzające w ludzi PiS – kampania wyborcza

Bardzo istotnym obszarem są działania prokuratury i CBA (do czasu likwidacji) wymierzone w afery z czasów PiS. Nowy Prokurator Generalny, Adam Bodnar (powołany w ramach rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i PG), zapowiedział rozliczenie szeregu nadużyć poprzedniej ekipy. W ciągu ostatnich miesięcy otwarto lub przyspieszono szereg postępowań karnych dotyczących ludzi związanych z PiS – co niektórzy odczytują jako działania wycelowane w osłabienie przeciwników Trzaskowskiego i zdyskredytowanie PiS w oczach wyborców.

Przykłady takich spraw to:

  • Afera „Czyste Powietrze” – prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez urzędników Ministerstwa Środowiska w 2018 r., gdy pieniądze z programu antysmogowego przeznaczono na cykl spotkań wyborczych PiS przed wyborami samorządowymi. Europosłowie KO (Michał Szczerba i Dariusz Joński) złożyli zawiadomienie już w październiku 2024, a 31 marca 2025 r. prokuratura oficjalnie potwierdziła wszczęcie śledztwa. Sprawa dotyczy ok. 4,6 mln zł wydanych na 2479 spotkań PiS z wyborcami pod pozorem promocji programu ekologicznego. Dla opinii publicznej to jasny sygnał: rządzący rozliczają „korupcję polityczną” poprzedników, wzmacniając przekaz, że PiS nadużywał funduszy publicznych do celów partyjnych.
  • Afera e-mailowa i zarzuty dla Michała Dworczyka: W czerwcu 2024 prokuratura (PG Bodnar) wystąpiła o uchylenie immunitetu byłemu ministrowi Michałowi Dworczykowi, zarzucając mu utrudnianie śledztwa w sprawie wycieku maili ze skrzynki (chodzi o kasowanie e-maili po cyberataku). Dworczyk, obecnie europoseł PiS, nazwał to „zarzutem wyssanym z palca” i polityczną zemstą tuż przed wyborami (ubiegał się wtedy o mandat do PE). Wniosek Bodnara wywołał burzę – PiS uznał to za dowód, że nowa prokuratura stała się narzędziem do szkodzenia opozycji. Z perspektywy koalicji jednak sprawa Dworczyka to kwestia odpowiedzialności za potencjalne tuszowanie dowodów; fakt, że dotyczy prominentnego polityka PiS, ma też wymiar polityczny: przypomina wyborcom o aferze mailowej kompromitującej poprzedni rząd.
  • Zatrzymania ludzi Macierewicza (sprawa WOT): 5 lutego 2025 CBA zatrzymało dwie osoby – księdza Sławomira Ż. oraz Ryszarda W. (działacza PiS z Ząbek, bliskiego współpracownika Antoniego Macierewicza) – w śledztwie dotyczącym korupcji przy przetargach na pojazdy dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Śledczy zarzucają im powoływanie się na wpływy i pośredniczenie w załatwieniu kontraktów za łapówki. Sprawa ma wydźwięk polityczny, bo obaj zatrzymani to ludzie dawnej „dobrej zmiany” (ksiądz Ż. zasłynął sprzedażą gruntów Morawieckiemu i został awansowany za Macierewicza). Ich zatrzymanie tuż przed wyborami uderzyło w wizerunek PiS jako partii patriotów broniących WOT przed patologiami – pokazało, że to właśnie ludzie PiS mogli uwikłać WOT w korupcję.
  • Afera w Lasach Państwowych (Matecki): W maju 2025 CBA na zlecenie prokuratury zatrzymało trzech byłych dyrektorów Lasów Państwowych (w tym b. dyrektora generalnego) w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości finansowych. Jak podały Lasy Państwowe, chodzi m.in. o fikcyjne zatrudnienie działacza PiS Dariusza Mateckiego, któremu w latach 2020–23 wypłacano pensję, choć nie wykonywał realnie pracy – strata LP to ok. 0,5 mln zł. Nowe kierownictwo LP (powołane już przez rząd KO) wykryło kilkadziesiąt takich przypadków i złożyło łącznie 60 zawiadomień do prokuratury o korupcji i niegospodarności za rządów PiS. Sprawa Mateckiego nabrała dodatkowego rozgłosu, gdy prokuratura postawiła mu zarzuty (łącznie sześć przestępstw) i wystąpiła o uchylenie jego immunitetu poselskiego na początku marca 2025. Matecki – znany jako zagorzały propagandysta PiS – zareagował teatralnie: zrzekł się immunitetu na forum Sejmu, zakuł w kajdanki i ogłosił się więźniem „dyktatury Tuska”. Oświadczył, że jest niewinny, a zarzuty stawiane przez „siłowo przejętą prokuraturę na osobiste zlecenie Donalda Tuska” są polityczną zemstą, próbą wyeliminowania go z życia publicznego. Utrzymywał, że rządzący chcą w ten sposób zastraszyć całą opozycję – wskazując na swój przypadek, śledztwa przeciw ludziom Suwerennej Polski (ziobrystom) oraz wspomniane blokowanie subwencji PiS. Retoryka Mateckiego jest skrajna, ale oddaje przekaz PiS: nowa władza instrumentalizuje organy ścigania, by “wsadzić do więzienia” polityków opozycji przed wyborami. Koalicja odpowiada, że nikt nie stoi ponad prawem, a sprawy takie jak fikcyjne etaty w Lasach to czysty kriminał, które muszą być ukarane. Jednak timing tych działań – zbieżny z okresem kampanii – wywołał dyskusje. PiS przekonuje swoich wyborców, że to “polityczne polowanie”, co może konsolidować twardy elektorat partii w geście sprzeciwu.

Podobnych spraw jest więcej: zarzuty dla b. wiceministra Marcina Romanowskiego (ziobrysty) za nadużycia z Funduszu Sprawiedliwości, czynności wobec byłego szefa NCBiR czy śledztwa dot. afery respiratorowej. Wszystkie one realizują przedwyborczy przekaz koalicji: “rozliczamy 8 lat PiS”, co pośrednio ma zwiększyć społeczne poparcie dla zmiany w Pałacu Prezydenckim.

Niemniej opozycja mówi tu jednym głosem o upolitycznieniu prokuratury. Zwraca też uwagę na sejmową komisję śledczą ds. Pegasusa, którą zdominowała większość KO–Lewica. Komisja ta wzywa na świadków wysokich urzędników PiS (m.in. b. szefa ABW Piotra Pogonowskiego, b. ministra Mariusza Kamińskiego).

Gdy Pogonowski trzykrotnie zignorował wezwanie, sąd nałożył na niego karę i zarządził przymusowe doprowadzenie przed komisję. PiS uzyskał jednak od Trybunału Konstytucyjnego orzeczenie, że komisja ds. Pegasusa została powołana nielegalnie (kwestionowano podstawę prawną). Pogonowski powołał się na ten wyrok, składając zażalenia do sądu – próbując uniknąć zeznań.

Ta sytuacja obrazuje szersze zjawisko: instytucje państwa – komisje śledcze, prokuratura, służby – stały się polem bitwy politycznej. Koalicja używa ich, by wykazać nadużycia poprzedników i tym samym uzasadnić potrzebę odsunięcia PiS od władzy na kolejnych szczeblach (np. prezydentury). Z kolei PiS stara się blokować te działania (choćby przez TK) i przedstawia je jako bezprawne. Prezydent Duda – wywodzący się z PiS – publicznie skrytykował “opieszałość” rządu Tuska w niektórych sprawach infrastrukturalnych (np. CPK) i działania wobec służb.

W kontekście służb specjalnych Duda stara się hamować posunięcia koalicji (veto CBA, wsparcie dla Pogonowskiego w sporze z komisją, itp.), co PiS wykorzystuje propagandowo jako dowód, że rząd jest skonfliktowany z prezydentem “broniącym instytucji przed upolitycznieniem”. Mimo tych napięć, bilans działań służb i prokuratury z ostatnich miesięcy jest dla PiS niekorzystny – opinia publiczna niemal codziennie słyszy o jakiejś aferze z czasów poprzedniej władzy lub zarzutach dla ludzi PiS. To zaś buduje narrację sprzyjającą Trzaskowskiemu, że wybór kandydata KO oznacza kontynuację oczyszczania państwa, podczas gdy ewentualna wygrana kandydata PiS grozi zamieceniem afer pod dywan.

Dlaczego kampania wyborcza nie była równa? (FOTO: White House)
Dlaczego kampania wyborcza nie była równa? (FOTO: White House)

Działania polityczne i instytucjonalne (ustawodawstwo, komisje, administracja)

Koalicja po 1 listopada 2024 podjęła szereg inicjatyw ustawodawczych, które de facto poprawiały jej pozycję przed wyborami. Oprócz wspomnianej reformy finansów JST czy likwidacji CBA, kluczowe było odkręcanie zmian PiS mogących utrudniać kampanię opozycji. Już na początku 2024 r. Sejm zniósł tzw. lex Tusk – powołaną przez PiS komisję ds. rosyjskich wpływów, która mogła eliminować kandydatów z życia publicznego.

Usunięto tym samym groźbę, że Trzaskowski (lub Tusk) zostanie przed wyborami wykluczony decyzją quasi-sądu. Ponadto parlament większościowy przyjął ustawy przywracające część standardów praworządności (reformy sądowe pod kątem wymogów UE) – licząc, że Komisja Europejska odblokuje wreszcie środki z KPO. Wizerunkowo miało to pokazać Trzaskowskiego jako kandydata obozu, który potrafi odblokować pieniądze z UE w przeciwieństwie do PiS. Rzeczywiście w grudniu 2024 KE pozytywnie oceniła zmiany w ustawie o SN i zapowiedziała odblokowanie pierwszej transzy KPO, co rząd Tuska ogłosił jako sukces i „naprawę błędów PiS”.

PiS ripostował, że to “specjalny prezent Brukseli dla Tuska przed wyborami”, wskazując na zbieżność czasową. Wiceminister PiS Sebastian Kaleta pisał o „ustawce z UE, która pomaga Trzaskowskiemu”. Choć to opinie opozycji, faktem jest, że instytucje unijne otwarcie wsparły rząd KO – np. przewodnicząca KE Ursula von der Leyen podczas wizyty w Warszawie (styczeń 2025) komplementowała reformy i podkreślała konieczność współpracy z “przyszłym prezydentem otwartym na dialog europejski”. Tego typu sygnały ze strony UE były następnie wykorzystywane propagandowo: KO przekonywała, że wybór Trzaskowskiego zapewni Polsce szybkie otrzymanie miliardów euro z UE, podczas gdy zwycięstwo kandydata PiS grozi izolacją i dalszą blokadą funduszy. To bardzo istotny przekaz dla prorządowego elektoratu.

Wspomniana komisja ds. Pegasusa, a także inne działania kontrolne (np. audyty w spółkach Skarbu Państwa czy Najwyższa Izba Kontroli pod nowym kierownictwem – Marian Banaś sprzymierzył się z KO) dostarczały amunicji przeciw PiS. Raport NIK z początku 2025 r. wykazał szereg nieprawidłowości przy projektach PiS (od wyborów “kopertowych” 2020 po inwestycje CPK), co było cytowane przez polityków KO jako dowód niekompetencji poprzedników. Rząd Tusk nie zdecydował się wprawdzie na formalne wstrzymanie projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) – po okresie zawieszenia prac ogłoszono w końcu, że inwestycja będzie kontynuowana z pewnymi korektami.

Jednak zwłoka i redukcja ambitnych planów kolejowych CPK została odczytana jako “ciche wygaszanie” oczka w głowie PiS, co skrytykował prezydent Duda (mówił o „odpływie kadr z CPK” i braku zaangażowania rządu Tuska). PiS wykorzystuje to w kampanii – twierdząc, że Trzaskowski „woli lotnisko w Berlinie” zamiast polskiego megaportu. Mimo to rząd kalkulował, że wielu wyborców (zwłaszcza z Warszawy i okolic, gdzie silny jest Trzaskowski) obawia się wywłaszczeń pod CPK – stąd dystans do projektu mógł mu pomóc w tym regionie.

Głosy krytyki i oskarżenia o upolitycznienie: Wszystkie powyższe działania – choć formalnie mieszczą się w kompetencjach rządu – stały się przedmiotem zarzutu, że koalicja PO-PSL wykorzystuje aparat państwa instrumentalnie, by zapewnić sobie pełnię władzy. Narrację tę konsekwentnie powtarzają politycy PiS. Mateusz Morawiecki mówił o “wewnętrznym zamachu stanu” – że nowa władza podporządkowała sobie służby, prokuraturę i media, by zniszczyć opozycję. Jarosław Kaczyński ostrzegał, że „jeśli Trzaskowski wygra, będziemy mieli dyktaturę na wzór wschodni” i wskazywał tu na przykład Mateckiego zakutego w kajdanki w Sejmie. Sam Matecki w dramatycznym apelu po angielsku nazwał Polskę “upadającą demokracją” i prosił świat o pomoc, mówiąc: “Stoję przed wami w kajdankach jako członek opozycji, oni chcą mnie wsadzić do więzienia za nic. To nie jest sprawiedliwość, to atak polityczny”.

Tego rodzaju teatralne gesty pokazują skalę emocji – PiS próbuje przekonać opinię publiczną, że stawką wyborów jest obrona pluralizmu przed rzekomą “dyktaturą Tuska”. Koalicja rządząca odpiera te zarzuty, wskazując, że to hipokryzja – za rządów PiS instytucje były jawnie upartyjnione (media, służby, spółki Skarbu Państwa), a obecne działania to przywracanie praworządności. Przypominane są raporty międzynarodowe: choćby misja OBWE zauważyła w 2020, że TVP stała się narzędziem propagandy pro-PiS. W 2025 OBWE również odnotowała nieprawidłowości, ale PiS wykorzystuje to wybiórczo (oskarżając media o sprzyjanie KO).

W debatach wyborczych Trzaskowskiemu wielokrotnie zadawano pytania o “propagandę TVP” i upolitycznienie prokuratury – starał się on tonować, obiecując bezstronność i np. depolityzację stanowiska ministra sprawiedliwości (co już zrealizowano, powierzając tę funkcję niezależnemu ekspertowi). Mimo to przekaz PiS trafia do części wyborców: według sondażu CBOS z maja 2025 ok. 30 pro.c badanych uważało, że rząd Tuska “przekracza swoje kompetencje, wpływając na przebieg wyborów”. Szczególnie elektorat PiS jest przekonany o istnieniu “układu” wspierającego Trzaskowskiego (media + UE + służby).

Podsumowując, od listopada 2024 r. koalicja rządząca podjęła szereg działań – formalnych i nieformalnych – które tworzą korzystny klimat dla Rafała Trzaskowskiego jako kandydata. Należą do nich decyzje finansowe uderzające w PiS i wspierające samorządy opozycji, przejęcie kontroli nad narracją medialną, intensywne rozliczanie afer PiS przez służby i prokuraturę, a także sprytne zagrania polityczne (zmiana stanowisk, wykorzystanie sojuszników z UE).

Działania te budzą jednak kontrowersje – opozycja (PiS) oskarża rząd o upolitycznienie instytucji i prowadzenie kampanii wyborczej przy pomocy państwa, wskazując m.in. na zablokowanie subwencji PiS, “nagonki medialne” i pokazowe śledztwa. Wiele z tych zarzutów to element strategii PiS na zmobilizowanie własnych wyborców przez poczucie zagrożenia. Niemniej faktem jest, że obóz władzy umiejętnie wykorzystuje dostępne narzędzia (w granicach prawa lub na jego krawędzi), by zwiększyć szanse swojego kandydata. Rafał Trzaskowski korzysta z “efektu urzędu” sprzyjającego koalicji rządzącej, co w polskich realiach (po 8 latach rządów PiS) oznacza odwrócenie sytuacji z poprzednich wyborów.

Wszystkie opisane kategorie działań – finansowe, medialne, operacyjne i polityczne – składają się na obraz kampanii, w której instytucje państwowe nie są całkowicie neutralnym arbitrem. Choć rząd KO odżegnuje się od porównań z praktykami PiS, głosy krytyczne (zarówno ze strony PiS, jak i organizacji monitorujących wybory) przestrzegają przed daleko idącym upolitycznieniem aparatu państwa w walce o prezydenturę.

Źródła:

  • Gazeta Prawna: blokada subwencji PiS; wypowiedź J. Kaczyńskiego.
  • Serwis Samorządowy PAP: krytyka ustawy o dochodach JST przez posłów PiS.
  • Bankier.pl/TVN24: założenia reformy finansów samorządowych (ustawa z 1.10.2024).
  • Radio Maryja: komentarze nt. zmiany narracji rządu ws. migracji i wsparcia z UE.
  • Rzeczpospolita: sondaż dot. hasła “repolonizacji” i reakcje polityków (Tusk, koalicjanci, PiS).
  • Press.pl: opinia nt. stronniczości mediów publicznych, zarzuty PiS wobec TVP.
  • OKO.press/TVN24: afera anonimowych spotów pro-Trzaskowski (ostrzeżenie NASK, ustalenia WP, wypowiedzi Fogla i Hołowni); reakcja prezydenta Dudy i ABW.
  • OKO.press: likwidacja CBA (projekt ustawy, uzasadnienie rządu, zapowiedź weta Dudy).
  • OKO.press: śledztwo ws. funduszy Czyste Powietrze na kampanię PiS 2018 (zawiadomienie Szczerby i Jońskiego, decyzja prokuratury).
  • Gazeta Prawna/PAP: zatrzymanie b. dyrektorów Lasów Państwowych (fikcyjny etat Mateckiego, szkoda 500 tys. zł, 60 zawiadomień do prokuratury).
  • OKO.press/WP: zatrzymanie księdza S. Ż. i działacza PiS R. W. ws. korupcji w WOT (akcja CBA 5.02.2025).
  • TVN24/PAP: wystąpienie Dariusza Mateckiego w Sejmie (zrzeknięcie immunitetu, zarzuty prokuratury, wypowiedź o “zemście Tuska” i “blokadzie środków dla PiS”).
  • Polskie Radio PiK/PAP: wypowiedź Michała Dworczyka o zarzutach dla niego – “polityczna zemsta tuż przed wyborami”.
  • OKO.press/GW/Onet: afera mieszkania Karola Nawrockiego (kulisy umowy w areszcie, lichwiarska pożyczka).
  • Press.pl: analiza propagandy w TVP i zarzuty PiS o sprzyjanie Trzaskowskiemu w 2025.
  • TVN24: informacja o rekomendacji sejmowej komisji ws. immunitetu Mateckiego i jego przemówienie (cytaty).
  • Rzeczpospolita: sprawa b. szefa ABW Piotra Pogonowskiego (kara za niestawiennictwo przed komisją ds. Pegasusa, decyzja sądu o zatrzymaniu).
Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.