Premier Donald Tusk, polityk budujący wizerunek człowieka dialogu i otwartości, znalazł się w centrum burzy medialnej. Jego wpis na platformie X, w którym obraził krytyków, wzbudził liczne komentarze i pytania o standardy debaty publicznej w Polsce. Reakcja szefa rządu na niewinne pytanie europosła PiS Arkadiusza Mularczyka otworzyła nowy rozdział dyskusji o języku używanym przez najważniejsze osoby w państwie. Nazywanie „durnymi łbami” krytyków nie przystoi.
Trzy fakty:
- Donald Tusk otrzymał w prezencie sześć tomów „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”.
- Arkadiusz Mularczyk zasugerował, by nie zapominać o historii zwykłych Polaków.
- Premier odpowiedział słowami „durne łby”, wywołując falę krytyki.
Tusk chwali się książkami i spotyka z krytyką
Donald Tusk pochwalił się w mediach społecznościowych prezentem: sześcioma tomami „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” autorstwa Gerarda Labudy. Dodał zdjęcie z książkami i podziękował po kaszubsku. Gest miał podkreślić znaczenie tożsamości regionalnej.
W komentarzach pod wpisem szybko pojawiły się jednak głosy krytyki. Arkadiusz Mularczyk z PiS w swoim komentarzu zwrócił uwagę, że oprócz historii Kaszubów warto pamiętać o innych grupach – Ślązakach, Mazurach czy po prostu Polakach.
Odpowiedź premiera rozczarowuje stylem – nazywanie krytyków “durnymi łbami”
W odpowiedzi Donald Tusk użył mocnych słów, które wzbudziły kontrowersje: „durne łby”. W swoim wpisie premier podkreślał, że historia Kaszubów, Ślązaków i Wielkopolan to integralna część dziejów Polski. Jednak forma tej odpowiedzi, zamiast łączyć, jeszcze bardziej podzieliła opinię publiczną.
Czytaj więcej: Tusk zapowiada stworzenie półmilionowej armii
Tusk, który wielokrotnie deklarował sprzeciw wobec mowy nienawiści, został oskarżony o hipokryzję. Wiele osób zwróciło uwagę, że premier, prezentujący się jako symbol otwartości, nie powinien pozwalać sobie na tak obraźliwy język.
Co naprawdę oznacza historia Kaszubów dla Polski
Podkreślanie roli Kaszubów w polskiej historii jest ważnym elementem budowania szacunku dla tożsamości regionalnej. Kaszubi, podobnie jak Ślązacy czy Wielkopolanie, mieli ogromny wpływ na dzieje kraju.
Donald Tusk chciał zapewne przypomnieć o tym wkładzie. Jednak użycie wulgarnego zwrotu przesłoniło jego zamysł. Zamiast rozmowy o znaczeniu historii regionalnej, dyskusja skupiła się na poziomie debaty politycznej. Premier, mimo ogromnego doświadczenia politycznego, zaryzykował utratę wizerunku osoby budującej mosty ponad podziałami.
Zobacz też: Donald Tusk oskarżony o kłamstwo przez dziennikarkę
mn






