Majówka nad Motławą to już nowa rzeczywistość. Zakończona właśnie przebudowa Długiego Pobrzeża miała przywrócić temu miejscu blask i funkcjonalność. Ale zamiast euforii, pojawia się chłodne pytanie: czy wydane ponad 73 miliony złotych to inwestycja przemyślana i skutecznie zrealizowana? Radny Przemysław Majewski z PiS nie ma co do tego pewności. Publicznie wskazuje błędy, niedociągnięcia i pytania, które miasto będzie musiało w najbliższych miesiącach wyjaśnić.
Przebudowa potrzebna, ale popełniono błędy
Radny Majewski nie kwestionuje zasadności inwestycji. Wręcz przeciwnie – wielokrotnie podkreślał, że modernizacja Długiego Pobrzeża była konieczna. Ale punktuje jednocześnie, że sposób jej przeprowadzenia pozostawia wiele do życzenia.
– Przebudowa Długiego Pobrzeża jest potrzebna i nie ma co do tego wątpliwości – komentuje Majewski. – Niestety przez błędy popełnione przez Miasto i Wykonawcę, cały remont opóźnił się o ponad półtora roku.
Jak dodaje, sygnały o problemach docierały nie tylko do radnych, ale przede wszystkim od samych mieszkańców i przedsiębiorców. W sezonie turystycznym musieli oni zmagać się z ograniczonym ruchem pieszym, przez co spadły ich przychody. Wąskie przejścia i zatory sprawiały, że miejsce – zamiast przyciągać – zniechęcało odwiedzających.
Problemy techniczne i pytania o jakość
Na tym jednak zastrzeżenia się nie kończą. Według Majewskiego, poważne wątpliwości budzi sposób wykonania odwodnienia – deszczówka zamiast spływać do Motławy, wlewa się pod kamienice. Zgłaszano także niepokojące oznaki osuwania się fragmentów nabrzeża, co uniemożliwia użytkowanie pomieszczeń Żeglugi Gdańskiej i miejskiej toalety.
Radny zapowiada:
Będziemy weryfikować, czy ponad 70 mln zł wydane na remont zostało spożytkowane odpowiednio.
To jasny sygnał, że temat nie zniknie z agendy Rady Miasta. Sprawa może stać się kolejnym punktem spornym między opozycją a obozem prezydent Aleksandry Dulkiewicz.
Efekt końcowy imponuje, ale nie wszystko widać gołym okiem
Z perspektywy miasta inwestycja to sukces. Uroczyste otwarcie z udziałem prezydent Dulkiewicz, nowe powierzchnie spacerowe, antypoślizgowa nawierzchnia i odnowiona infrastruktura – wszystko to wpisuje się w wizję nowoczesnego Gdańska.
Nowe Długie Pobrzeże objęło 500 metrów nabrzeża. Wzmocniono konstrukcję, oczyszczono dno Motławy i zamontowano setki metrów balustrad oraz nową latarnię uliczną. Wszystko w duchu partnerstwa publiczno-prywatnego.
Ale nawet przedstawiciele miejskiej koalicji przyznają, że projekt nie należał do łatwych. Katarzyna Czerniewska z klubu Wszystko dla Gdańska wskazuje na złożoność prac, w tym konieczność koordynacji z Narodowym Muzeum Morskim oraz inwestorem prywatnym.
Czytaj więcej: Czy żegluga wróci przed Zieloną Bramę w Gdańsku?
Opóźnienia, kosztowna logistyka i trudny teren
Prace rozpoczęto w styczniu 2023 roku. Miały zakończyć się szybciej, ale kolejne przeszkody – od zmian projektowych po niezinwentaryzowane obiekty podwodne – przesuwały harmonogram.
Zdecydowaną większość prac prowadzono od strony wody, z pomocą barek. Konieczne było użycie mikropali, stalowych kształtowników i zaawansowanych technik inżynieryjnych. To wszystko przełożyło się na wzrost kosztów i konieczność dokładnej kontroli nad wydatkami.
Zakończenie inwestycji ogłoszono w kwietniu 2025 roku. Ostateczny rachunek – ponad 73 miliony złotych.
Miasto zachwala, radny sprawdza
Z punktu widzenia promocji miasta – efekt może zachwycać. Już latem Długie Pobrzeże przyjmie żaglowce Baltic Sail i tysiące turystów w czasie Jarmarku św. Dominika. Ale radni, zwłaszcza ci z opozycji, zamierzają sprawdzać dokumentację i skutki wykonanych prac.
To nie tylko kwestia estetyki, ale też odpowiedzialności – mówi Majewski. – Wydano olbrzymią sumę publicznych pieniędzy, a problemy techniczne już teraz rzucają cień na inwestycję.
To oznacza, że temat Długiego Pobrzeża dopiero się zaczyna. Po fazie budowy przychodzi czas rozliczeń. Nie wiadomo jeszcze, czy sprawa trafi pod obrady komisji rewizyjnej, ale można spodziewać się dalszych interwencji i wniosków o kontrolę.

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






