Dulkiewicz przeciw dwukadencyjności. „To niebezpieczne dla państwa” (FOTO: Grzegorz Mehring/ gdansk.pl)

Dulkiewicz przeciw dwukadencyjności. „To niebezpieczne dla państwa”

Podczas środowego wysłuchania publicznego w Sejmie prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz opowiedziała się przeciw utrzymaniu obecnego limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów. Jej zdaniem wymiana ponad połowy samorządowych władz w jednym momencie może być „niebezpieczna dla państwa”.

Wysłuchanie o kadencjach

W środę w Sejmie odbyło się wysłuchanie publiczne dotyczące projektu nowelizacji Kodeksu wyborczego, przygotowanego przez Polskie Stronnictwo Ludowe. Propozycja zakłada zniesienie ograniczenia do dwóch kadencji dla władz wykonawczych gmin – wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Podczas niemal trzygodzinnego posiedzenia sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach głos zabrali przedstawiciele samorządów, organizacji społecznych i eksperci. Opinie były podzielone – od argumentów o „niekonstytucyjnym ograniczeniu biernego prawa wyborczego” po ostrzeżenia, że zniesienie limitu doprowadzi do utrwalenia lokalnych układów politycznych.

Dulkiewicz: „Czy to bezpieczne dla państwa?”

Wśród uczestników wysłuchania znalazła się prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która zabrała głos w obronie zniesienia dwukadencyjności. Przypomniała, że jeśli obecny przepis zostanie utrzymany, w 2029 roku nawet 61 proc. włodarzy miast i gmin w Polsce będzie musiało odejść ze stanowisk.

Pytanie jest zasadnicze: czy to jest bezpieczne dla państwa? – mówiła Dulkiewicz (cytaty za PAP), sugerując, że tak duża rotacja w samorządach może zachwiać stabilnością lokalnych struktur.

Dodała, że władze samorządowe podlegają codziennej weryfikacji przez mieszkańców.

Najprostszym mechanizmem kontrolnym jest to, że codziennie spotykamy się z ludźmi. Każdego dnia obywatele mogą nam zwrócić uwagę na różne sprawy. To też jest forma nadzoru – podkreśliła.

Zdaniem prezydent Gdańska, samorząd wymaga reformy, ale nie w postaci „prostego cięcia kadencyjnego”.

Czy ta reforma ma się sprowadzać tylko do tego, że prezydent czy burmistrz ma mieć ograniczoną kadencję? To byłoby wylanie dziecka z kąpielą – oceniła.

Między doświadczeniem a stagnacją

Wypowiedź Dulkiewicz wpisuje się w szerszą debatę o kształcie polskiego samorządu. Krytycy projektu wskazują, że zniesienie dwukadencyjności utrwali lokalne układy i utrudni zmianę władzy w gminach. Z kolei zwolennicy – w tym prezydent Gdańska – przekonują, że doświadczenie i ciągłość zarządzania są dziś ważniejsze niż ograniczenia formalne.

Ekspert Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej Jakub Dorosz-Kruczyński zwrócił jednak uwagę, że w projekcie brakuje analizy skutków zniesienia limitu. – Samorząd potrzebuje refleksji systemowej, nie punktowych zmian. Dwukadencyjność jest jednym z niewielu narzędzi ograniczających dominację lokalnych władz – mówił.

Podobne wątpliwości przedstawił Andrzej Andrysiak ze Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, oceniając, że projekt to „postulat władzy, a nie obywateli”.

Czytaj więcej: Referendum w Trąbkach Wielkich? „Trzeba usunąć nowotwór”

Polityczne echo w Gdańsku

Wystąpienie Aleksandry Dulkiewicz odbiło się szerokim echem w lokalnych kręgach politycznych. W Gdańsku prezydent rządzi od 2019 roku, a w razie utrzymania limitu kadencyjności jej ewentualny mandat wygasłby po wyborach w 2029 r. Wszystko jednak zależy od tego jak zostanie potraktowana pierwsza kadencja – tzw. uzupełniająca – po zmarłym Pawle Adamowiczu.

Zwraca uwagę fakt, że Dulkiewicz nie unika publicznego poparcia dla zniesienia ograniczenia – co w praktyce oznaczałoby możliwość startu po raz trzeci. Choć obie sprawy – zmiany w Kodeksie wyborczym i interpelacja – formalnie nie są ze sobą powiązane, to obserwatorzy lokalnej sceny zauważają, że Dulkiewicz znalazła się w trudnym momencie politycznym: z jednej strony musi odpowiadać na pytania o skuteczność zarządzania miastem, z drugiej – publicznie broni zasad, które mogą zapewnić jej kolejną kadencję.

Dwukadencyjność w praktyce

Zasada ograniczenia do dwóch kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów została wprowadzona w 2018 roku wraz z wydłużeniem kadencji do pięciu lat. W praktyce oznacza to, że obecni włodarze mogą sprawować swoje funkcje maksymalnie do 2029 roku.

Pomysł zniesienia limitu pojawia się w debacie cyklicznie – argumentem zwolenników jest m.in. „prawo wyborców do decydowania, komu ufają”. Przeciwnicy odpowiadają, że w wielu miejscach władza samorządowa jest zabetonowana, a brak rotacji osłabia kontrolę obywatelską.

Zobacz też: Rok Dulkiewicz w Gdańsku – opozycja punktuje porażki

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.