Codzienność mieszkańców Gdańska to dziś nieustanne stanie w korkach. Most Siennicki zamknięty i korki, węzeł Elbląska zakorkowany, zwężona al. AK, transport publiczny przeciążony. Tymczasem prezydent Aleksandra Dulkiewicz nieudolnie proponuje rozwiązania. Zamiast usprawnień, stawia na… elektroniczny „portal” do Wilna lub Bremy. Szybciej przeniesiemy się za granicę, niż dotrzemy do domu.
Trzy szybkie fakty:
- Prezydent Dulkiewicz popiera projekt „portalu” do innego miasta – koszt: ponad 111 tys. euro.
- Most Siennicki zamknięty na czas nieokreślony – chaos komunikacyjny trwa.
- Portal nie rozwiąże żadnego problemu mieszkańców – ma tylko ładnie wyglądać.
Paraliż komunikacyjny? Nie szkodzi – ważne, że jest ekran
W momencie, gdy tysiące gdańszczan codziennie walczą o sprawne dotarcie do pracy, szkoły czy lekarza, Aleksandra Dulkiewicz milczy na temat rozwiązań dla komunikacyjnej katastrofy. Zamiast inwestować w infrastrukturę, wsłuchiwać się w głos mieszkańców i szukać alternatywnych tras, wspiera pomysł elektronicznej instalacji, która pozwoli mieszkańcom „machnąć ręką” do Wilna albo Bremy.
Projekt „portalowy” to nie futurystyczna fikcja, a realna propozycja, którą promuje obóz Dulkiewicz. Wystarczy spojrzeć na interpelację radnych z Wszystko dla Gdańska – politycznego zaplecza pani prezydent. Pomysł kosztowny, kompletnie niepriorytetowy, a jednak przez władze miasta traktowany z całą powagą. To właśnie prezydent ma dać zielone światło całemu przedsięwzięciu.
Lustro zamiast mostu
Zamknięcie mostu Siennickiego pogłębiło komunikacyjny kryzys w Gdańsku. To nie tylko problem kierowców – to paraliż dla całych dzielnic. Nowy Port, Stogi, Przeróbka, Rudniki – wszędzie tam mieszkańcy od tygodni czekają na realną pomoc, szybkie działanie, ale wciąż słychać o opóźnieniach. Zamiast tego mieszkańcy mają się pocieszyć tym, że w centrum stanie portal – ekran z kamerą, bez dźwięku, za to z ładnym widoczkiem.
Projekt ma być symboliczny, łączyć społeczności międzynarodowe, budować mosty kulturowe. Problem w tym, że brakuje realnych mostów fizycznych. Tych, które prowadzą przez Martwą Wisłę. Aleksandra Dulkiewicz deklaruje otwartość na świat, ale zamyka się na własnych mieszkańców.
Warto przeczytać: Kontrowersje wokół flag Bandery na gdańskim portalu
Gdańsk potrzebuje mostów, nie luster
Gdańsk ma 23 miasta partnerskie. Pomysł zakłada połączenie się wizualne z Wilnem lub Bremą. Tyle że mieszkańcy nie czekają dziś na kontakt z Lipskiem, a na to, by nie stać 40 minut w korku na Elbląskiej. Koszt realizacji podobnego projektu w Lublinie to ponad 111 tys. euro – pieniądze, które w Gdańsku można by przeznaczyć choćby na usprawnienie objazdów, dodatkowe kursy komunikacji miejskiej czy pomoc techniczną dla modernizowanego mostu.
Aleksandra Dulkiewicz już dawno obrała kurs na wizerunek. Zdjęcia, deklaracje, eventy, projekty. Wszystko, co się dobrze prezentuje – szczególnie na tle kolorowego ekranu. Tymczasem miasto wymaga decyzji twardych, konkretnych i realnych. A te, jak widać, są odkładane na później. W ich miejsce – pomysł na symboliczny „most” do Wilna.
Gdańsk może potrzebować sztuki, może potrzebować kultury. Ale dziś przede wszystkim potrzebuje sprawnego przejazdu przez Martwą Wisłę, przez centrum Gdańska, czy Trasą W-Z.
Zobacz też: Groźna kolizja zablokowała most wantowy w Gdańsku

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






