W środę rano na obrzeżach Wilna doszło do serii potężnych wybuchów. Płomienie objęły kilka wagonów kolejowych przewożących skroplony gaz. Nad litewską stolicą unosiły się gęste kłęby dymu, a mieszkańcy zostali wezwani do pozostania w domach. Cysterny z gazem należą do Orlenu.
Trzy szybkie fakty:
- Ogień wybuchł w cysternach należących do polskiej spółki Orlen.
- W zdarzeniu ranna została jedna osoba.
- Według władz najbardziej prawdopodobną przyczyną był błąd związany z zasadami bezpieczeństwa pracy.
Eksplozje widoczne z wielu dzielnic Wilna
Do zdarzenia doszło w środę przed południem. Służby ratunkowe poinformowały, że ogień pojawił się w kilku wagonach kolejowych przewożących skroplony gaz płynny. Chwilę później doszło do wybuchu. Siła eksplozji była na tyle duża, że odgłosy słyszeli mieszkańcy odległych dzielnic, a słupy dymu widoczne były nad całą stolicą.
Na miejscu pracowały liczne jednostki straży pożarnej. Według wstępnych informacji poszkodowana została jedna osoba.
Czytaj więcej: Orlen otwiera bazę Baltic Power. Obajtek: „To nie ich zasługa”
Orlen potwierdza: spółka współpracuje z władzami
Litewska policja podała, że wagony należały do polskiej firmy Orlen. Jak poinformowała spółka, transport skroplonego gazu płynnego realizowany był z rafinerii Orlen Lietuva do terminala LPG Baltoji Vokė pod Wilnem. To właśnie tam doszło do pożaru, a następnie eksplozji.
Firma w komunikacie wyjaśniła, że sam terminal nie należy do Orlen Lietuva, a całą operację logistyczną prowadził zewnętrzny kontraktor. Koncern zapewnił, że współpracuje z litewskimi służbami w celu ustalenia przyczyn zdarzenia. Podkreślono też, że „na tym etapie nie ma podejrzeń, iż był to efekt celowych działań”.
Władze badają przyczyny zdarzenia
Litewski minister spraw wewnętrznych Vladislavas Kondratovičius poinformował, że wstępne ustalenia wskazują na możliwe naruszenie zasad bezpieczeństwa pracy. Jednocześnie zaznaczył, że brane są pod uwagę wszystkie scenariusze i śledztwo jest w toku.
Mieszkańcy Wilna zostali poproszeni, by do czasu ugaszenia ognia pozostali w domach i nie otwierali okien. Służby monitorują sytuację, a specjaliści oceniają ewentualne zagrożenie dla środowiska.
Zobacz też: Orlen rezygnuje z projektu Olefiny III. Straty miały wynieść miliardy
AP/mn






