W Sarajewie, stolicy Bośni i Hercegowiny, rozgrywają się sceny jak z filmu katastroficznego. Szczury, dotąd ukrywające się w kanałach i piwnicach, opanowały miasto. Pływają w rzece Miljacka, przemykają po ulicach i gnieżdżą się w publicznych przestrzeniach. Do tego dochodzi dramatyczny wzrost zachorowań na leptospirozę – groźną chorobę zakaźną przenoszoną przez gryzonie. Władze zmuszone były ogłosić stan epidemii i rozpocząć paniczne działania ratunkowe.
Trzy szybkie fakty:
- W szpitalu klinicznym w Sarajewie odnotowano 12 przypadków leptospirozy w ciągu jednej doby.
- Przez dwa lata w mieście nie prowadzono żadnych działań deratyzacyjnych.
- Władze Sarajewa oficjalnie ogłosiły stan epidemii i uruchomiły środki nadzwyczajne.
Epidemia w Sarejewie. Szczury w rzece i na placach zabaw
Sarajewo od miesięcy boryka się z narastającym problemem zaniedbań w odbiorze odpadów. Na ulicach piętrzą się śmieci, kontenery są przepełnione, a dzikie wysypiska rozrastają się tuż obok placów zabaw. Mieszkańcy publikują zdjęcia i nagrania ukazujące szczury pływające w Miljackiej, głównej rzece miasta. Donoszą też o martwych zwierzętach leżących na skwerach i trawnikach. Takie warunki to dla szczurów idealne środowisko do rozrodu. Dla ludzi – śmiertelne zagrożenie.
Władze przyznają, że przez ostatnie dwa lata nie prowadzono żadnych działań deratyzacyjnych. Powód? Nieudany przetarg na usługi dezynsekcji i dezynfekcji, przez co miasto zostało całkowicie pozbawione profesjonalnej ochrony sanitarnej. Efektem jest sytuacja, którą lokalny minister zdrowia określił mianem „kryzysu komunalnego”.

Leptospiroza u bram miasta
Epidemia leptospirozy w Sarajewie nie wzięła się znikąd. Ta bakteryjna choroba rozwija się błyskawicznie w miejscach zanieczyszczonych moczem gryzoni. Zarażenie następuje przez kontakt z wodą lub ziemią, a jej objawy bywają mylące – od bólu głowy i mięśni po silne krwotoki płucne i niewydolność nerek. W ciężkiej postaci, znanej jako choroba Weila, śmiertelność może przekraczać 50 proc.
W ostatnich dniach największy szpital w kraju zgłosił kilkanaście nowych przypadków. Co istotne – to dopiero początek sezonu letniego, a wraz z nim rośnie ryzyko kontaktu dzieci i dorosłych z zakażonymi terenami. Na razie nie odnotowano przypadków śmiertelnych, ale lekarze ostrzegają przed zagrożeniem kolejnymi chorobami, takimi jak hantawirus.

Czytaj więcej: Koszenie zieleni w Gdańsku. Nowe standardy dla bioróżnorodności
Awaryjna mobilizacja władz miejskich
Po miesiącach bezczynności władze Sarajewa postanowiły działać. Ogłoszenie stanu epidemii pozwoliło na uruchomienie nadzwyczajnych środków. Do miasta skierowano dodatkowych pracowników służb komunalnych z zadaniem odkażania ulic, parków i placów zabaw. Wprowadzono zwiększoną częstotliwość odbioru odpadów. Szkoły zostały zobowiązane do koszenia trawników, oczyszczania podwórek i przeszukiwania piwnic pod kątem gryzoni.
Enis Hasanović, minister zdrowia Kantonu Sarajewo, podkreślił, że sytuacja nie wynika z braku dostępu do opieki medycznej, lecz z wieloletnich zaniedbań w podstawowej higienie miejskiej. Tymczasem politycy opozycji oskarżają władze o zaniedbania i opóźnienia, które pozwoliły szczurzej pladze rozwijać się bez przeszkód.
Sebija Izetbegović, była dyrektorka Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Sarajewie, ostrzegła publicznie, że „dobrze odżywione szczury” mogą wkrótce przyczynić się do wybuchu kolejnych epidemii.
Sarajewo, stolica Bośni i Hercegowiny, to miejsce o niezwykle burzliwej historii i wyjątkowym charakterze. Przez wieki łączyło w sobie wpływy islamu, chrześcijaństwa i judaizmu, tworząc unikalną mozaikę kulturową. Nazywane niegdyś „Jerozolimą Europy”, miasto przetrwało zarówno epokę panowania osmańskiego, jak i austro-węgierskiego. Świat usłyszał o Sarajewie w 1914 roku, gdy zamach na arcyksięcia Ferdynanda zapoczątkował I wojnę światową. W latach 90. XX wieku miasto przeżyło tragiczne oblężenie podczas wojny w Bośni, które trwało blisko cztery lata. Dziś Sarajewo stara się odbudować swój dawny blask, choć wciąż boryka się z problemami strukturalnymi, ubóstwem i niewydolnością miejskich instytucji.
Czym jest leptospiroza i dlaczego jest tak groźna?
Leptospiroza to zakaźna choroba bakteryjna wywoływana przez bakterie z rodzaju Leptospira. Przenosi się głównie przez kontakt z wodą lub glebą skażoną moczem zakażonych zwierząt, najczęściej szczurów. Patogen przenika do organizmu przez uszkodzoną skórę, błony śluzowe, a nawet przez spojówki. Najwięcej zakażeń notuje się w miejscach o niskim standardzie sanitarnym i tam, gdzie dochodzi do kontaktu ludzi z zanieczyszczonym środowiskiem.
Objawy leptospirozy często przypominają grypę – pojawia się gorączka, dreszcze, bóle głowy i mięśni. Jednak choroba może szybko przejść w fazę ostrą, prowadząc do poważnych powikłań, takich jak zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, żółtaczka, niewydolność nerek, a nawet krwotoki płucne. W ciężkiej postaci, znanej jako choroba Weila, śmiertelność sięga nawet 50 proc., jeśli nie zostanie wdrożone leczenie antybiotykami.
Leptospiroza nie przenosi się z człowieka na człowieka, ale jej szybkie rozprzestrzenianie się w środowisku miejskim może prowadzić do poważnych kryzysów zdrowotnych, zwłaszcza w zaniedbanych dzielnicach z ograniczonym dostępem do czystej wody i służb sanitarnych.
Zobacz też: Skolopendra jadowita. Groźne stworzenie w Gdańsku
BBC/mn






