Estakada Kwiatkowskiego to problem tylko Gdyni. Dlaczego? (FOTO: canva.com)

Estakada Kwiatkowskiego to problem tylko Gdyni. Dlaczego?

Decyzja zapadła – rząd zamierza wyremontować Estakadę Kwiatkowskiego. Wielkie ogłoszenia, konferencje, zapewnienia o strategicznym znaczeniu tej drogi, by uspokoić mieszkańców. Można by pomyśleć, że oto rząd bierze odpowiedzialność za jedną z najważniejszych tras w Gdyni. Nic bardziej mylnego. Estakada Kwiatkowskiego nadal należy do miasta. To samorząd od lat musi radzić sobie z jej utrzymaniem, choć sama droga służy nie tylko mieszkańcom, ale przede wszystkim państwu – portowi, wojsku, NATO. Czy to fair?

Gdynia płaci, a rząd rozdaje uśmiechy

Nie trzeba być ekspertem od infrastruktury, żeby dostrzec pewien paradoks. Gdynia od dekad boryka się z problemami finansowymi dotyczącymi utrzymania Estakady Kwiatkowskiego. Naprawy, łatanie, doraźne remonty – wszystko to obciąża budżet miasta, które i tak ma ograniczone środki. Tymczasem Warszawa, która chętnie robi sobie PR na wielkich inwestycjach, nie widzi problemu w tym, że strategiczna trasa pozostaje na barkach lokalnych władz.

To trochę tak, jakby rząd oczekiwał, że Gdynia za własne pieniądze będzie utrzymywać drogę dojazdową do bazy wojskowej i portu, a potem, gdy coś zacznie się sypać, przyjdą ministrowie, ogłoszą remont i będą zbierać polityczne punkty. Tymczasem rozwiązanie jest banalnie proste – państwo powinno przejąć Estakadę Kwiatkowskiego.

Co gorsza, prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek obwieszcza wielki sukces – rząd dołoży pieniądze na remont. Czy następny razem też to zrobi? Jeszcze raz: państwo powinno przejąć Estakadę Kwiatkowskiego za symboliczną złotówkę.

Na przykładzie prywatnej drogi

Wyobraź sobie drodzy czytelnicy, że macie dom, a przed nim prywatną drogę dojazdową. Droga nie jest tylko dla ciebie – codziennie jeżdżą nią ciężkie wojskowe pojazdy, tiry dostarczające towar do pobliskiego magazynu i pracownicy wielkiej firmy, która mieści się na końcu ulicy.

Z roku na rok droga się psuje. Dziury, pęknięcia, płyty się zapadają. A ty? Musisz to naprawiać z własnej kieszeni, bo formalnie droga jest twoja. Tymczasem wielka firma, której pracownicy korzystają z twojej drogi, wchodzi z ekipą remontową, robi kilka najpilniejszych napraw, organizuje konferencję prasową i mówi: „Dbamy o waszą infrastrukturę!”.

Niby dobrze, że coś robią, ale czy to w porządku? Przecież to nie ty powinieneś utrzymywać tę drogę – to oni na niej zarabiają, to oni jej potrzebują – niech kupią ją od ciebie. Najprostsze rozwiązanie? Niech firma przejmie drogę, a ty w końcu przestaniesz płacić za coś, co służy głównie innym.

I tak właśnie wygląda sytuacja z Estakadą Kwiatkowskiego w Gdyni. Rząd chętnie się nią chwali, ale jej utrzymanie zostawia miastu i jego mieszkańcom.

Czytaj więcej: Gdynia blokuje Estakadę Kwiatkowskiego dla TIR-ów. Co się stało?

Estakada Kwiatkowskiego. Walka o zmianę trwa już od lat

Nie jest to nowy temat. Już w 2014 roku władze Gdyni i portu apelowały do rządu, by przejął tę drogę. Ówczesny wiceprezydent Marek Stępa mówił wprost:

Nasze argumenty wynikają z logiki, ale jak dotąd dostawaliśmy tylko odmowne pisma od ministra.

Walczyły też władze portu, podkreślając, że zgodnie z prawem do przejścia granicznego musi prowadzić droga krajowa.

Nie może być tak, że jedziemy krajową obwodnicą, potem są 3 km drogi gminnej i krajowe przejście graniczne, jakim jest port – mówił wówczas Walery Tankiewicz, wiceprezes Portu Gdynia.

Minęło 10 lat i co? Dalej to samo. Rząd nadal nie chce przejąć Estakady Kwiatkowskiego, ale chętnie organizuje konferencje, gdy przychodzi czas na jej niewielki remont. To pokazuje, jak bardzo brakuje konsekwencji w zarządzaniu infrastrukturą drogową w Polsce.

Państwo ma pieniądze, samorządy nie

Sprawa Estakady Kwiatkowskiego to tylko jeden z wielu przykładów nierównego traktowania samorządów. Rząd chętnie przekazuje do miasta na utrzymanie, szkół czy szpitali, ale gdy pojawia się problem, to nagle lokalne władze muszą radzić sobie same, wręcz łasić się do rządu.

Czy Gdynia powinna dalej ponosić koszty infrastruktury, z której korzysta cała Polska? Odpowiedź jest oczywista. Rząd nie powinien robić okazjonalnych remontów i chwalić się tym, jakby było to wielkie poświęcenie. Powinien po prostu przejąć Estakadę Kwiatkowskiego i zapewnić jej odpowiednie finansowanie. W przeciwnym razie każdy kolejny remont będzie tylko pretekstem do politycznych konferencji, a miasto nadal będzie płacić za coś, co dawno powinno być państwowe.

Zobacz też: Budowa Drogi Czerwonej w Gdyni rozpocznie się za pięć lat

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Komentarze

  1. Przejęcie przez państwo Trasy Kwiatkowskiego oznacza, że zyskuje ona status drogi krajowej. Wobec tego port w Gdyni ma już połączenie z systemem dróg krajowych więc nie ma potrzeby budować drugiej – Czerwonej!

    1. Trasa Kaszubska, Obwodnica Metropolitalna – to drogi duble do istniejących dróg krajowych. Państwo powinno przejąć estakadę do czasu oddania Drogi Czerwonej. Dostane bat na plecy 😉

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.