– Wiemy, że Trump rozpoczął wojnę, wiemy, że jest zbrodniarzem wojennym. Sytuacja byłaby podobna, że… możemy powiedzieć, że Polska rozpoczęła wojnę z Niemcami i Rosją w 1939. – stwierdziła europosłanka Magdalena Adamowicz. Słowa deputowanej padły podczas debaty w Brukseli z udziałem Rafała Trzaskowskiego i mera Kijowa Witalija Kliczki. Wypowiedź wywołała falę oburzenia, a ich polityczna zasadność budzi ogromne wątpliwości.
Czy Trump rozpoczął wojnę? Fakty kontra propaganda
Donald Trump, który całkiem niedawno wygrał reelekcję w wyborach prezydenckich w USA, w ostatnich tygodniach zapowiedział, że jeśli wróci do Białego Domu, zakończy wojnę na Ukrainie „w ciągu 24 godzin”. Były prezydent opowiada się za rozwiązaniem konfliktu na drodze negocjacji, a jego relacje z Władimirem Putinem budzą kontrowersje wśród polityków demokratycznych oraz liberalnych mediów. Jednak przypisywanie mu wywołania wojny nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w faktach.
Wojna na Ukrainie rozpoczęła się w 2014 roku od aneksji Krymu przez Rosję i konfliktu w Donbasie. W 2022 roku pełnoskalowa inwazja Rosji była efektem polityki Władimira Putina i braku zdecydowanej reakcji Zachodu. Trump, który wówczas nie był prezydentem, nie miał wpływu na jej rozpoczęcie. Co więcej, za jego kadencji nie doszło do agresji Rosji na Ukrainę, a jego administracja wzmocniła wschodnią flankę NATO, dostarczając Polsce i innym krajom regionu kluczowe wsparcie militarne.
Czytaj więcej: Rozmowy w Rijadzie. Zawieszenie broni na Ukrainie do 20 kwietnia
Polska winna II wojny światowej? Niebezpieczna narracja
Szokującym fragmentem wypowiedzi Adamowicz jest jej porównanie sytuacji Trumpa do Polski w 1939 roku. Sugerowanie, że Polska mogłaby być odpowiedzialna za wybuch II wojny światowej, jest historycznie fałszywe i niebezpieczne. Chodziło o skandaliczne wzmocnienie swojego przekazu.
1 września 1939 roku to Niemcy zaatakowały Polskę, a 17 września dołączył do nich Związek Radziecki. Polska padła ofiarą dwóch totalitarnych reżimów i nie miała żadnego wpływu na wywołanie konfliktu. Tego rodzaju sugestie wpisują się w rosyjską narrację, która próbuje zakłamywać historię i przypisywać Polsce winę za wydarzenia, które były wynikiem agresji III Rzeszy i ZSRR.
Podobne słowa nie powinny paść z ust polskiej europosłanki. Polska od dziesięcioleci walczy z próbami relatywizowania historii i fałszywymi oskarżeniami o współodpowiedzialność za wybuch II wojny światowej. Odwracanie narracji roku 1939 r. przyrównywanie jej do obecnej sytuacji w unijnych instytucjach godzi w dobre imię naszego kraju i stanowi poważne zagrożenie dla prawdy historycznej.
Czy takie słowa zaszkodzą opozycji?
Magdalena Adamowicz, jako europosłanka Platformy Obywatelskiej, powinna reprezentować interesy Polski w Unii Europejskiej. Jej wypowiedź nie tylko może fałszować historię, ale także uderza w relacje Polski z jej sojusznikami. Oskarżanie Trumpa o wywołanie wojny i porównywanie Polski do agresora z 1939 roku jest działaniem na szkodę kraju.
Pamiętajmy, że Donald Tusk już stwierdził, że mówiąc w skrócie współpracował z rosyjskim wywiadem.
Decyzja o takim wystąpieniu Adamowicz może mieć polityczne konsekwencje. Atakowanie Trumpa – polityka, który za swojej prezydentury wspierał Polskę i wzmacniał NATO – może zaszkodzić relacjom Polski ze Stanami Zjednoczonymi.
Warto zastanowić się, czy politycy pokroju Magdaleny Adamowicz rzeczywiście działają w interesie Polski, czy raczej próbują wpisywać się w narrację, która służy zupełnie innym celom.
Żona Adamowicza podczas debaty z Trzaskowskim i Kliczką w Brukseli: "Wiemy, że Trump rozpoczął wojnę, wiemy, że jest zbrodniarzem wojennym. Sytuacja byłaby podobna, że… możemy powiedzieć, że Polska rozpoczęła wojnę z Niemcami i Rosją w 1939" pic.twitter.com/veInhCBzsb
— Antek (@an_te_k) February 20, 2025
Zobacz też: Magdalena Adamowicz matką chrzestną niemieckiego statku
mn






