Poniedziałkowy wieczór w Ustce zakończył się dramatem. Interwencja policji dotyczyła domowej awantury. Na miejscu ujawniono ofiary z ranami kłutymi. Wśród nich było dziecko, którego życia nie udało się uratować.
Zgłoszenie o awanturze wpłynęło do dyżurnego policji w poniedziałek wieczorem. Patrol został skierowany do jednego z mieszkań w Ustce. Po wejściu funkcjonariusze zastali agresywnego mężczyznę. Używał noża wobec domowników. Policjanci obezwładnili napastnika na miejscu.
Jak przekazał oficer prasowy słupskiej policji, podkomisarz Jakub Bagiński mediom, mężczyzna zranił pięć osób oraz siebie. 4-letnia dziewczynka była długo reanimowana. Jej obrażenia okazały się śmiertelne.
Kim jest zatrzymany napastnik
Zatrzymany 44-latek jest funkcjonariuszem formacji odpowiedzialnej za ochronę najważniejszych osób w państwie. To pierwszy oficjalnie potwierdzony przypadek tak brutalnej przemocy domowej z udziałem osoby pełniącej taką służbę. Mężczyzna w chwili zatrzymania żył i został przewieziony do szpitala.
Według informacji uzyskanych przez Polska Agencja Prasowa, napastnik został hospitalizowany poza regionem słupskim. Jego stan zdrowia nie został ujawniony. Sprawa od początku prowadzona jest pod nadzorem prokuratury.
Czytaj więcej: Prawomocny wyrok. 25 lat więzienia za zabójstwo w Malborku
Stan rannych i działania szpitali
Ranni członkowie rodziny zostali przewiezieni do różnych placówek medycznych. Teść napastnika trafił do szpitala w Sławnie. Pozostali poszkodowani zostali przewiezieni do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku.
Rzecznik szpitala, Marcin Prusak, poinformował PAP o stanie pacjentów. Jedno z dzieci nie miało poważnych obrażeń i zostało wypisane. Starsza kobieta przebywa na oddziale chirurgii. Jej stan określono jako stabilny. Młodsza kobieta znajduje się w stanie ciężkim.
Znaczenie sprawy dla instytucji państwowych
Fakt, że sprawcą był funkcjonariusz formacji takiej jak Służba Ochrony Państwa, nadaje sprawie szczególny wymiar. Ta służba odpowiada za bezpieczeństwo najwyższych przedstawicieli państwa. Każde zdarzenie z udziałem jej funkcjonariusza podlega wnikliwej analizie.
Śledczy badają, czy mężczyzna był w trakcie służby, czy przebywał na urlopie. Sprawdzane są także wcześniejsze interwencje domowe oraz ewentualne sygnały ostrzegawcze. Na tym etapie nie ujawniono motywu działania.
Funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, który zaatakował nożem swoją rodzinę, śmiertelnie raniąc czteroletnią córkę, zostanie wydalony ze służby. Informację przekazał PAP rzecznik SOP płk Bogusław Piórkowski.
Jak wyjaśnił, po zgromadzeniu dokumentów z policji i prokuratury zostanie uruchomiona procedura, która najprawdopodobniej zakończy się dyscyplinarnym wydaleniem ze służby. Mężczyzna miał aktualne badania okresowe, w tym psychologiczne, a w chwili zdarzenia przebywał na urlopie wypoczynkowym.
Zobacz też: Konflikt o SOP. Prezydent nie zgadza się na odwołanie komendanta
mn/PAP






