Gdańsk zmierzył hałas jedną nocą w centrum. Wynik? Kuriozalna cisza (FOTO: wbjamszpile.pl)

Gdańsk zmierzył hałas jedną nocą w centrum. Wynik? Kuriozalna cisza

Urzędowo – cisza. W praktyce – wciąż dudni. Tak wygląda sytuacja w centrum Gdańska po najnowszym badaniu hałasu, które miało rozstrzygnąć, czy klub przy ulicy Stągiewnej 1A rzeczywiście zakłóca spokój mieszkańcom. Wynik: 44,3 decybela, czyli „w normie”. Mieszkańcy łapią się za głowy, bo to o 0,7 decybela niż norma, a sam pomiar może mieć błąd 1,1 decybela.

Trzy fakty, które musisz znać
– Miasto potwierdza, że przeprowadziło badanie hałasu – tylko w jednym punkcie i jednej nocy.
– Wynik 44,3 dB oznacza, że sprawa zostaje umorzona, mimo dziesiątek zgłoszeń.
– Mieszkańcy i radni mówią: to nie badanie, to przykrywka dla bezczynności.


Miasto zmierzyło hałas – i problem zniknął

Pismo z urzędu datowane na jesień 2025 roku dotyczy lokalu „Studio 1” przy ulicy Stągiewnej 1A, od miesięcy wskazywanego przez mieszkańców jako jedno z głównych źródeł nocnych uciążliwości w Śródmieściu. Po serii skarg i interwencji miasto zleciło akredytowanemu laboratorium pomiar hałasu.

Badanie przeprowadzono w nocy z 12 na 13 września. Pomiar wykonano tylko w jednym punkcie – przy ulicy Powroźniczej – i tylko raz. Wynik: LAeqN = 44,3 dB, przy dopuszczalnym poziomie 45 dB. Różnica: 0,7 decybela.

Na tej podstawie urząd uznał, że „brak jest podstaw do wszczęcia postępowania” i zakończył sprawę.

Oficjalny komunikat brzmi:

Pomiary nie wykazały ponadnormatywnej emisji hałasu. W związku z powyższym brak jest podstaw do dalszego procedowania.

I tyle.

Czytaj więcej: Hałas, protest i chaos. Gdańsk nie radzi sobie z ciszą nocną

Mieszkańcy: „papier cichy, miasto głośne”

Mieszkańcy Śródmieścia, którzy od miesięcy dokumentują nocne imprezy, mówią o poczuciu bezsilności. Bo ich zdaniem pomiar wykonano w sposób, który z góry musiał dać wynik korzystny dla miasta.

To była jedna noc, jeden punkt i jedna ulica. Tymczasem problem trwa każdej nocy – od wiosny do jesieni. Wystarczy przejść Długim Pobrzeżem po północy, żeby usłyszeć, że coś tu nie gra – mówi jedna z mieszkanek.

Według radnych dzielnicy to klasyczny przykład, jak miasto „zamyka temat” na podstawie pojedynczego pomiaru, zamiast szukać systemowego rozwiązania.

Dokument kontra rzeczywistość

W maju Komisja Bezpieczeństwa Śródmieścia jasno wskazywała: problem hałasu to nie kwestia jednego lokalu, ale całego modelu zarządzania przestrzenią. W sprawozdaniu zapisano: brak koordynacji służb, nieskuteczny monitoring, brak kontroli ogródków gastronomicznych i hałasu komunikacyjnego.

W czerwcu miasto zapowiedziało ofensywę: 27 kamer, 250 patroli, całodobową straż miejską. W październiku mieszkańcy dalej zgłaszali te same problemy.

Teraz, po pomiarze z września, urzędowo hałas „zniknął”. Problem w tym, że zniknął tylko w dokumentach.

„Niepewność pomiaru” i pewność braku decyzji

Teraz najlepsze. W sprawozdaniu technicznym laboratorium znalazła się informacja o tzw. niepewności pomiaru – wynosi ona ±1,1 dB. To znaczy, że wynik 44,3 dB może w praktyce oznaczać poziom nawet 45,4 dB – czyli przekroczenie normy.

Urząd jednak przyjął wersję najkorzystniejszą dla lokalu. W piśmie nie ma wzmianki o konieczności powtórzenia badania, wykonania pomiarów w weekend czy w godzinach największej aktywności klubu. To tak, jakby badać ruch uliczny o 3 nad ranem i stwierdzić, że korków nie ma. Tylko że mieszkańcy żyją tu 24 godziny na dobę.

Śródmieście w potrzasku – hałas

Miasto stoi dziś między dwoma żywiołami. Z jednej strony – mieszkańcy, którzy żądają ciszy nocnej i skutecznych interwencji. Z drugiej – przedsiębiorcy, którzy ostrzegają, że każde ograniczenie działalności ogródków po 22 doprowadzi do upadku wielu firm.

W październiku Krajowa Rada Gastronomii i Cateringu skierowała do prezydent Gdańska protest przeciw projektowi Parku Kulturowego „Główne Miasto”. Branża nazwała pomysł „katastrofą dla lokalnej przedsiębiorczości” i zapowiedziała dalsze działania.

Tymczasem mieszkańcy pytają, kto poniesie koszty tego sporu. Bo jeśli miasto uciszy ogródki – straci wpływy z podatków. Jeśli ich nie uciszy – straci zaufanie wyborców.

To nie tylko konflikt interesów. To dylemat o tym, czym ma być Śródmieście Gdańska: miejscem do życia czy nieustanną strefą imprezy.

Pomiary mówią jedno, ludzie słyszą drugie

Choć od miesięcy mieszkańcy Śródmieścia domagają się realnych działań wobec hałasu i braku egzekucji przepisów, miasto postanowiło spotkać się… z przedsiębiorcami. Na 17 listopada zaplanowano spotkanie w Instytucie Kultury Miejskiej z udziałem wiceprezydenta Piotra Grzelaka, dyrektora ds. Zielonego Gdańska Piotra Kryszewskiego oraz prezesa Polskiej Izby Gospodarczej Restauratorów i Hotelarzy Piotra Dzika. Tematyka? Rozwój gastronomii i turystyki, Europejska Stolica Kultury Gastronomicznej 2025/26 oraz wstępne wyniki konsultacji w sprawie Parku Kulturowego.

W agendzie nie ma ani jednego punktu poświęconego uciążliwościom hałasowym, które były przedmiotem posiedzeń Komisji Bezpieczeństwa i licznych zgłoszeń mieszkańców. Nie zaproszono też żadnych przedstawicieli wspólnot mieszkaniowych, rad dzielnic czy organizacji lokatorskich. Mimo że to oni od miesięcy apelują o wprowadzenie skutecznych mechanizmów kontroli działalności klubów i ogródków.

Zamiast rozmowy o ciszy nocnej, miasto chce dyskutować o „kreowaniu destynacji turystycznych” i „rozwoju gastronomii”. Brzmi efektownie, ale w kontekście trwającego konfliktu pokazuje jedno – priorytetem pozostaje promocja wizerunku, nie rozwiązanie realnego problemu. Miasto rozmawia z tymi, którzy zarabiają, a nie z tymi, którzy nie mogą spać.

To właśnie ten rozdźwięk najbardziej uderza mieszkańców. Kiedy hałas wciąż jest realnym problemem Śródmieścia, władze planują strategie gastronomiczne i świąteczne jarmarki. Spotkanie w Kunszcie Wodnym może być więc nie tyle dialogiem, co symbolem braku równowagi między interesem publicznym a komercyjnym. Gdańsk po raz kolejny pokazuje, że słyszy przede wszystkim tych, którzy mają mikrofon – nie tych, którzy proszą o ciszę.

Zobacz też: Hałas z kładek w centrum Gdańska męczy mieszkańców i turystów

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.