W Gdańsku 8 czerwca 2025 odbył się protest przeciwko relokacji nielegalnych migrantów. Uczestnicy podkreślali, że decyzje władz centralnych i samorządowych w tej sprawie zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców. Głos zabrali m.in. radni i posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Padały oskarżenia pod adresem premiera Donalda Tuska, prezydent Aleksandry Dulkiewicz oraz niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. Protestujący domagali się odrzucenia unijnego paktu migracyjnego i zahamowania relokacji cudzoziemców do Polski.
Trzy fakty:
- Protest zorganizował Klub Gazety Polskiej nr 2 w Gdańsku, przy wsparciu lokalnych działaczy PiS.
- Wskazywano na bierność polskiego rządu i powielanie błędów państw zachodnich.
- Krytykowano zarówno legalną, jak i nielegalną migrację jako zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.
Pakt migracyjny i „bierna zgoda z Brukseli”
W centrum protestu znalazł się sprzeciw wobec unijnego paktu migracyjnego. Radny miasta Gdańsk Aleksander Jankowski (PiS) zaznaczył, że działania władz lokalnych są sprzeczne z interesem mieszkańców:
„Domagamy się braku zgody na pakt migracyjny i bezpieczeństwa dla wszystkich mieszkańców”.
Skrytykował m.in. prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz oraz wojewodę pomorską Beatę Rutkiewicz za działania ułatwiające osiedlanie migrantów w regionie. Jankowski podkreślał, że „jest bezrefleksyjne wykonywanie poleceń z Brukseli czy Berlina”.

Głos z Malborka: „Europa nie dała rady”
W protest zaangażował się także radny powiatu malborskiego Tadeusz Cymański. W swoim przemówieniu odniósł się do polityki migracyjnej Niemiec:
Przez wiele lat zachodnia Europa mówiła słowami ówczesnej kanclerz Angeli Merkel: Uchodźcy witamy. Ale nie dali rady.
Cymański zwrócił uwagę, że większość Polaków nie chce przymusowej relokacji i należy otwarcie mówić o zagrożeniach wynikających z masowej migracji:
Żadna władza nie ma straszyć obywateli, ale ma obowiązek ostrzegać przed niebezpieczeństwem.
Czytaj więcej: Radny PiS z Gdańska pod lupą prokuratury przez naklejki na laptopie?
Płażyński: „Mamy płacić za błędy Berlina?”
Poseł Kacper Płażyński (PiS) przemówił w ostrych słowach:
Reparacji płacić nie chcą, za to my mamy płacić za błędy Berlina!?.
Podkreślił, że Polska nie może powielać błędów państw zachodnich, które w imię interesów gospodarczych sprowadziły osoby z krajów „odmiennych kulturowo” – co jego zdaniem skutkuje dziś kryzysem bezpieczeństwa. Odwołując się do sytuacji we Francji, Niemczech i Skandynawii, zauważył, że to nie tylko nielegalna migracja, ale również legalna, masowa imigracja z krajów pozaeuropejskich doprowadziła do rozpadu społecznej spójności.
Tam po prostu ludzie nie czują się jak u siebie – mówił Płażyński, odnosząc się do nastrojów panujących wśród Niemców. – Jeżeli we własnym kraju wychodząc na własne podwórko, nie możecie powiedzieć, że czujecie się bezpiecznie, to czy to jeszcze jest wasza ojczyzna? – pytał retorycznie.

Zobacz też: Polska staje się emerytalnym rajem dla imigrantów
mn






