Alicja Defratyka, znana ekonomistka i rzekoma ekspertka od data storytellingu, znalazła się w centrum uwagi po tym, jak poseł Prawa i Sprawiedliwości, Janusz Cieszyński, ujawnił, że gdański magistrat zapłacił jej 15 tysięcy złotych za… dwugodzinne szkolenie. Temat wywołał burzliwą dyskusję na platformach społecznościowych, a oskarżenia o nadmierne koszty i brak przejrzystości w organizacji szkolenia szybko podzieliły opinię publiczną.
Według Janusza Cieszyńskiego, który pozyskał informacje w ramach kontroli poselskiej, stawka wynagrodzenia za dwugodzinne szkolenie Defratyki wyniosła 15 tysięcy złotych, co oznacza 7500 zł za godzinę. Polityk PiS zasugerował, że tak wysoka kwota może budzić wątpliwości co do uczciwości procedur przetargowych.
„Jak bardzo opłaca się zaangażowanie w partyjną komunikację rządzących?” – pytał na platformie X (dawniej Twitter), odnosząc się do faktu, że Defratyka znana jest z sympatii do Platformy Obywatelskiej i udziału w projektach związanych z tą partią, takich jak Campus Trzaskowskiego.
Kontrowersje podsycił także Rafał Bochenek, rzecznik PiS, który zasugerował, że zlecenie mogło być “ustawione” pod konkretną osobę. W swoich mediach społecznościowych zadał pytania o legalność i przejrzystość procedur przetargowych, wskazując na możliwość wcześniejszych kontaktów między Defratyką a urzędnikami z Gdańska.
„Czy zanim pojawiło się ogłoszenie w tej sprawie, ktokolwiek z magistratu kontaktował się z Panią w związku z takim szkoleniem?” – pytał retorycznie.
Odpowiedź Defratyki: „Cena zależy od liczby uczestników”
Alicja Defratyka szybko zareagowała na krytykę, broniąc swojego szkolenia. W oświadczeniu na X podkreśliła, że jej program „Data Storytelling” jest oparty na wieloletnim doświadczeniu analitycznym, a uczestnicy uczą się interpretacji, komunikacji i prezentacji danych. Defratyka wyjaśniła, że cena szkolenia jest uzależniona od liczby uczestników, co może tłumaczyć wysoką kwotę wynagrodzenia.
„Prowadzę autorskie szkolenie z Data Storytellingu, oparte na mojej wieloletniej pracy i doświadczeniu analitycznym. Uczestnicy zdobywają umiejętności, które przekładają się na realne korzyści biznesowe” – napisała.
Czytaj więcej: Tęczowy tramwaj wyjedzie na ulice Gdańska. „To grube nadużycie”
Wątpliwości co do przejrzystości procedur przetargowych
Opozycja domaga się wyjaśnień od władz Gdańska, kwestionując zasadność tak dużego wynagrodzenia oraz sposób, w jaki wyłoniono prowadzącą szkolenie. Zdaniem przeciwników politycznych, przypadek ten może wskazywać na możliwe nieprawidłowości i nadużycia związane z wydatkowaniem publicznych środków.
Magistrat na razie nie odniósł się do zarzutów, ale w świetle obecnych kontrowersji można spodziewać się dalszych wyjaśnień. Jeżeli pojawią się nowe informacje, spór ten może mieć istotne reperkusje dla zarządzania publicznymi zasobami w Gdańsku i wywołać szerszą dyskusję o transparentności w samorządach.
Zobacz też: Akcje węglowe Aleksandry Dulkiewicz. Konflikt interesów?
niezalezna.pl/X/mn






