Grzegorz Szczuka, jedna z bardziej rozpoznawalnych postaci gdańskiej administracji, objął stanowisko dyrektora w spółce PGE Polska Grupa Energetyczna. Jego odejście z magistratu po ponad dwóch dekadach pracy budzi zainteresowanie nie tylko ze względu na długoletnie zaangażowanie w życie miasta, ale również ze względu na kierunek zmiany – z samorządu do spółki Skarbu Państwa.
Tego transferu nikt się nie spodziewał – Grzegorz Szczuka, od lat twarz polityki społecznej i strategii rozwoju w Gdańsku, zdecydował się na zmianę, która dla wielu może być zaskoczeniem. Z pracy w lokalnej administracji przechodzi do jednego z największych państwowych koncernów energetycznych. Tym samym wpisuje się w szerszy trend, w którym doświadczeni samorządowcy przechodzą do struktur o strategicznym znaczeniu dla państwa.
Czego szuka w energetyce człowiek z tak głębokimi korzeniami w samorządzie?
Z Gdańska do PGE
W styczniu 2026 roku Grzegorz Szczuka rozpoczął pracę na stanowisku dyrektorskim w PGE Polska Grupa Energetyczna – największej firmie energetycznej w Polsce i jednej z kluczowych spółek Skarbu Państwa. Formalne odejście z Urzędu Miejskiego w Gdańsku i podległych jednostek oznacza zakończenie ponad dwudziestoletniego rozdziału w jego życiu zawodowym.
Dotąd pełnił kluczowe role: był dyrektorem Gdańskiego Centrum Usług Wspólnych, Wydziału Rozwoju Społecznego, koordynatorem programów unijnych i strategicznych. Od 2023 roku zarządzał wdrażaniem programu „Wspólne Miasto” – jednego z filarów strategii Gdańsk 2030+. Równolegle zasiadał w Pomorskiej Radzie Pożytku Publicznego, Radzie Rynku Pracy i działał jako pełnomocnik wojewody pomorskiego ds. gospodarczych i społeczeństwa obywatelskiego.
W nowej roli w PGE Polska Grupa Energetyczna może wykorzystać swoje doświadczenie zarządcze, komunikacyjne i społeczne – szczególnie w kontekście wyzwań transformacji energetycznej i potrzeby wzmocnienia współpracy między sektorem państwowym a lokalnymi społecznościami.
Stolika już nie ma – czyli jak sam to tłumaczy
W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych, opublikowanym 21 stycznia, Szczuka napisał:
Zwyciężyła chęć wyjścia ze strefy komfortu (…) I jednak stolik poleciał.
Używając osobistych metafor, opisał moment podjęcia decyzji o odejściu jako dylemat między „odcinaniem kuponów” od wcześniejszych sukcesów a „wywróceniem stolika”. Zdecydował się na to drugie.
Podkreślił, że jego praca w Gdańsku łączyła odpowiedzialność społeczną z realnym zarządzaniem, a codzienność toczyła się wokół relacji, komunikacji i zarządzania informacją.
To była praca ciągle na komunikacji, w tym kryzysowej – przyznał, dodając, że „public” to najtrudniejsze pole zawodowe.
Choć nie podał szczegółów swojej nowej funkcji w PGE, zaznaczył, że nie traci kontaktu z tematyką społeczną i lokalną. Wspomniał też, że energetyka od kilku lat była obecna w jego życiu zawodowym – wcześniej jako obszar współpracy z klientami agencji, dla których pracował przed przejściem do sektora publicznego. Wymienił firmy takie jak Energa, LOTOS, Gas-System, EDF.
Półtora etatu, kontrowersje i duże pieniądze
O Szczuce zrobiło się głośno już wcześniej – w 2022 roku ujawniono, że pracował na dwóch stanowiskach jednocześnie: jako dyrektor WRS i p.o. dyrektora GCUW – każde w wymiarze 3/4 etatu. Formalnie dawało to półtora etatu, co wzbudziło wątpliwości prawne. W tym czasie zarobił 317 tysięcy złotych rocznie – czyli ponad dwukrotność średniej pensji dyrektora urzędu w Gdańsku.
Co ciekawe, jego przełożona – wiceprezydent Gdańska Monika Chabior – w tym samym czasie otrzymała wynagrodzenie w wysokości 193 tysięcy złotych. Urząd tłumaczył to „sytuacją przejściową” i koniecznością zintegrowania zadań obu jednostek. Jednak stanowisko zastępcy dyrektora ds. finansów utworzone w tym samym czasie w WRS, by wspierać Szczukę, pokazywało, że obciążenie było duże. Zgodnie z prawem pracy, jedna osoba nie może przekraczać półtora etatu u tego samego pracodawcy – w tym przypadku Urzędu Miejskiego.
Choć sprawa nie zakończyła się oficjalnym postępowaniem, rzuciła cień na sposób zarządzania kadrami w magistracie. Wiele osób uznało to za symbol szerszego problemu z przejrzystością i przeładowaniem funkcji w gdańskim samorządzie.
Czytaj więcej: Kolesiostwo wraca. Były wojewoda z PO buduje elektrownię atomową
„Nec temere, nec timide” – bez lęku, ale z rozwagą
W swoim wpisie Szczuka przywołał słynną maksymę Gdańska: „Nec temere, nec timide” – ani zuchwale, ani tchórzliwie. To, jak twierdzi, jego dewiza także zawodowa. Podkreślił, że decyzję o przejściu do PGE Polska Grupa Energetyczna podjął z rozwagą, ale bez lęku.
Chce wykorzystać swoje ponad 20-letnie doświadczenie zdobyte na styku biznesu, NGO i administracji. Jako pełnomocnik wojewody, nadal ma wpływ na kwestie społeczne i gospodarcze w regionie – choć to funkcja realizowana poza strukturą etatową, w ramach zlecenia.
To ruch o dużym znaczeniu. Z jednej strony – prywatna decyzja zawodowa. Z drugiej – przykład transferu kompetencji z sektora samorządowego do strategicznych spółek Skarbu Państwa. To może oznaczać, że państwowe firmy zaczynają dostrzegać wartość ludzi, którzy latami tworzyli miejskie polityki społeczne i zarządzali skomplikowanymi strukturami lokalnymi.
W dobie transformacji energetycznej takie doświadczenie może być kluczowe – szczególnie jeśli PGE chce skutecznie współpracować z lokalnymi społecznościami i samorządami.
Od misji do biznesu?
Dla wielu sam Gdańsk był symbolem misyjnego podejścia do zarządzania. Szczuka przez lata był twórcą gdańskich modeli pieczy zastępczej, programów społecznych i strategii rozwoju. Jego przejście do dużej spółki państwowej to sygnał, że coraz trudniej utrzymać specjalistów w sektorze publicznym, jeśli nie idą za tym warunki pracy i wynagrodzenia na miarę kompetencji, ale to też konsekwencje zmiany władzy w 2023 r.
Choć Szczuka zapewnia, że jego serce „zostaje dla Gdańska i Pomorskie”, to jego wiedza i umiejętności będą od teraz służyć innym celom. Czy wpłynie to na jakość relacji między PGE a regionami? Czas pokaże. Na razie wiadomo jedno – samorząd stracił jednego z najbardziej doświadczonych menedżerów społecznych, a państwowa spółka zyskała eksperta, który zna mechanizmy zarządzania od podszewki.
Zobacz też: Agnieszka Michajłow wraca przez drzwi KO. Trzy fuchy i nowy cel

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






