W Gdyni działa tylko jeden Szpitalny Oddział Ratunkowy. Karetki spędzają długie godziny w kolejce do przekazania pacjentów. Ratownicy apelują o pilne decyzje organizatorów systemu i o utworzenie nowej placówki. Mieszkańcy złożyli petycję. Szpital wskazuje na ograniczenia lokalowe, koszty i braki kadrowe.
Dlaczego jeden oddział nie wystarcza?
Miasto liczy około 250 tys. mieszkańców. Działa tu jeden SOR w szpitalu św. Wincentego a Paulo. To placówka z lądowiskiem, więc trafiają tu także poszkodowani z dalej położonych miejsc. W sezonie letnim liczba zdarzeń rośnie. Kolejki wydłużają się. W karetce często czeka się długo na przyjęcie chorego przez szpital. W tym czasie ambulans nie obsługuje kolejnych zgłoszeń. Dla dyżurów to realne wąskie gardło. Dla pacjentów to długie oczekiwanie i niepewność.
Ratownicy z Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego opisują regularne blokowanie karetek przed oddziałem. Podkreślają, że personel SOR robi, co może, ale przepustowość jest zbyt mała. Wpis z apelem zwraca uwagę na konsekwencje. „Wasze bezpieczeństwo jest zagrożone” – to fragment, który przyciągnął uwagę mieszkańców. Koordynatorzy wskazują szczyty obciążenia latem. Wtedy ruch turystyczny znacząco podnosi liczbę interwencji. Rosną także czasy dojazdu. W krytycznych sytuacjach to minuty o wysokiej cenie.
Zobacz więcej: Atak na ratowników i policjantkę w Pruszczu Gdańskim
Głos mieszkańców i treść petycji
Autorzy petycji proszą ministra zdrowia, marszałka województwa, wojewodę i prezydenta miasta o konkretne kroki. Wskazują, że jeden oddział nie obsłuży Gdyni i gmin ościennych. W piśmie domagają się pilnego zwiększenia dostępności opieki ratunkowej. Zwracają uwagę na kolejki i brak miejsc. Podnoszą też kwestię dojazdów do sąsiednich szpitali. To dodatkowe obciążenie dla zespołów. W treści pada wezwanie do systemowych decyzji. Ma ono poprawić przepustowość i skrócić czas oczekiwania.
Według danych oddział przyjmuje ponad 150 pacjentów na dobę. To wysokie obłożenie jak na pojedynczą jednostkę. Triage decyduje o kolejności. Pacjenci z mniejszym zagrożeniem zdrowia czekają bardzo długo. Zespoły medyczne podkreślają, że przekazanie pacjenta bywa wieloetapowe. Konieczne są konsultacje. Czasem brakuje specjalistów określonego profilu. Wtedy dyspozytor kieruje przypadek dalej, np. do sąsiedniego miasta. To wydłuża trasę i zajętość ambulansu.
Co proponuje szpital i jakie są bariery
Zarządzający informują, że szpitalem wnioskowali o środki na remont starej części oddziału. Rozbudowa poprawiłaby warunki i ścieżkę pacjenta. Odpowiedzi na wniosek na razie nie ma. Przedstawiciele podkreślają, że uruchomienie nowego oddziału wymaga pełnego zaplecza. Przepisy przewidują lądowisko przy każdym takim SOR. To wysoki koszt inwestycyjny. Druga bariera to kadry. Brakuje specjalistów medycyny ratunkowej. Nowa jednostka bez obsady nie poprawi sytuacji. Dlatego potrzebne są równoległe działania: inwestycje i szkolenia.
W debacie pojawia się od miesięcy hasło „drugi SOR”. Zwolennicy wskazują na natychmiastową poprawę przepustowości. „Drugi SOR” mógłby przejąć część ruchu z centrum. Zmniejszyłby ryzyko długich kolejek. Krytycy przypominają o kosztach i o braku personelu. „Drugi SOR” to nie tylko budynek. To dyżury lekarzy, pielęgniarek i ratowników, zaplecze obrazowe i laboratorium. Bez tych elementów nowa jednostka nie osiągnie oczekiwanego efektu.
Co mogą zrobić decydenci
Wojewoda i marszałek odpowiadają za sieć i organizację świadczeń. Od ich decyzji zależy kierunek zmian. Mogą wesprzeć modernizację istniejącego oddziału. Mogą też wyznaczyć ścieżkę do nowej inwestycji. Potrzebny jest plan finansowania i harmonogram w etapach. Warto rozważyć tymczasowe rozwiązania. To na przykład dodatkowe zespoły, mobilne punkty konsultacyjne albo szybkie ścieżki dla wybranych przypadków. Każdy dzień przeciążenia to ryzyko opóźnień w pomocy.
Dyspozytornia zarządza ruchem karetek. Optymalna dystrybucja pacjentów między oddziałami skraca postoje. W praktyce decydują minuty i aktualne obłożenie. System informatyczny powinien podawać bieżącą zajętość. Zespoły ratunkowe szybciej wybrałyby docelową placówkę. Krótsze przekazanie pacjenta to szybciej zwolniona karetka. Dla miasta to lepsze pokrycie kolejnych wezwań. To element, który można usprawnić zanim ruszą wielkie budowy.

Skutki dla rodzin i opiekunów
Rodzice dzieci z urazami oczekują jasnej ścieżki. Gdy brakuje konsultanta, zaczynają się decyzje pod presją. Czy jechać samodzielnie do innego szpitala? Czy czekać na transport? To trudne wybory dla laika. Dlatego przejrzysta komunikacja przed wejściem i na rejestracji jest kluczowa. Informacja o aktualnych ograniczeniach pozwala uniknąć chaosu. Uporządkowane zasady zmniejszają napięcie w poczekalni. W efekcie personel pracuje w spokojniejszych warunkach.
Statystyki pokazują stały wzrost liczby przyjęć. W 2023 roku było ich około 38 tys. W 2024 roku niemal 43 tys. To dynamiczna zmiana. Gwałtowne skoki obciążenia pojawiają się przy dużych wydarzeniach i w wakacje. Dlatego plan powinien zakładać rezerwy. Trzeba również oceniać czasy postoju karetek przed oddziałem. To wskaźnik, który najlepiej obrazuje ryzyko zatorów. W nim widać, kiedy ambulans nie może wrócić do służby.
Na czym zależy ratownikom
Ratownicy mówią o prostym celu. Chcą szybko przekazywać pacjentów i wracać do służby. Potrzebują jasnych zasad, stałej obsady i przewidywalnego obiegu dokumentów. Doceniają wysiłek zespołów oddziału. Podkreślają jednak, że bez zmian systemowych codzienność się nie poprawi. Apelują o decyzje na poziomie regionu. Oznacza to środki, projekty i terminy. Każdy z tych elementów przekłada się na realny czas pomocy.
Czytaj też: Pijany 34-latek wtargnął do karetki i pobił ratownika
FAQ – kiedy jechać na SOR, a kiedy skorzystać z innej pomocy
Kiedy należy udać się na SOR
– W nagłych przypadkach, gdy istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia.
– Przy urazach głowy, poważnych złamaniach, nagłych dusznościach, objawach udaru, zawału, silnych krwotokach.
– W sytuacjach, gdy liczy się każda minuta, a pomoc podstawowa nie może być udzielona natychmiast.
Kiedy nie trzeba jechać na SOR
– Gdy objawy są łagodne, nie zagrażają życiu i nie nasilają się w krótkim czasie.
– W przypadkach, które wymagają konsultacji, ale nie natychmiastowej interwencji – np. przedłużające się przeziębienie, drobne urazy, gorączka bez innych objawów.
– Wtedy należy skontaktować się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej lub nocną i świąteczną pomocą lekarską.
Jak działa nocna i świąteczna pomoc lekarska
– Przyjmuje pacjentów w godzinach nocnych i w dni wolne od pracy.
– Udziela porad telefonicznych, wizyt w placówce lub w domu pacjenta.
– Wymaga jedynie dowodu osobistego i aktywnego ubezpieczenia zdrowotnego.
Co warto zabrać na SOR
– Dokument tożsamości i aktualne wyniki badań, jeśli są dostępne.
– Listę przyjmowanych leków i informacje o chorobach przewlekłych.
– Dla dziecka: książeczkę zdrowia i numer PESEL.
Jak zachować się w kolejce na SOR
– Zachować spokój i cierpliwość – triage decyduje o kolejności przyjęć.
– Nie opuszczać poczekalni bez poinformowania personelu.
– W razie pogorszenia stanu zdrowia natychmiast zgłosić to dyżurującej pielęgniarce.

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.







‘i bardzo dobrze, i tak o jeden za duzo