Grass był w Waffen-SS. PiS żąda usunięcia jego nazwiska z Gdańska (FOTO: Kacper Płażyński/FB/Aleksandra Dulkiewicz/Wikipedia)

Grass był w Waffen-SS. PiS żąda usunięcia jego nazwiska z Gdańska

W Gdańsku trwa spór o przeszłość. Tym razem chodzi o Güntera Grassa, niemieckiego noblistę urodzonego w tym mieście, którego nazwisko od lat obecne jest w przestrzeni publicznej – od galerii po pomniki i ronda. Głos w sprawie zabrali poseł Kacper Płażyński i radny Przemysław Majewski. Ich przekaz był jednoznaczny: „nazistów nie wolno honorować”. W ich opinii Grass, były członek Waffen-SS, nie powinien mieć swojego miejsca w polskim Gdańsku. Sprawa wraca w związku z planowaną fuzją instytucji kulturalnych i ponownym potwierdzeniem nazwiska pisarza jako patrona.

Trzy fakty, które trzeba znać:

  • Günter Grass był ochotnikiem Waffen-SS i ujawnił to dopiero wiele dekad po wojnie.
  • W Gdańsku funkcjonują miejsca noszące jego imię, m.in. rondo i galeria sztuki.
  • Politycy PiS stanowczo protestują przeciwko upamiętnianiu osób związanych z nazistowską armią.

Gunter Grass i Gdańsk: historia pełna sprzeczności

Poseł Kacper Płażyński nie przebierał w słowach. Podczas konferencji pod adresem prezydent Aleksandry Dulkiewicz padły zarzuty o „czczenie nazistów” i „honorowanie ludobójców”. Poseł zwrócił uwagę na fakt, że Grass jako młody człowiek zgłosił się do Waffen-SS i przez wiele lat ukrywał ten epizod swojej biografii – także wtedy, gdy otrzymywał Nagrodę Nobla oraz tytuł honorowego obywatela Gdańska.

Gdańsk to miasto, które tyle wycierpiało w czasie wojny, a władze miasta upierają się przy utrzymaniu nazwiska człowieka, który mógł mordować Polaków – mówił Płażyński.

Zwracał uwagę, że już w 1944 roku – gdy Grass dołączał do Waffen-SS – skala niemieckich zbrodni była znana.

Polityk przypomniał, że pisarz urodził się we Wrzeszczu i doskonale wiedział, co działo się w jego otoczeniu. Dlatego jego zaangażowanie w zbrodniczą formację nie może być tłumaczone młodzieńczą naiwnością.

To nie są rysy na życiorysie. To czarne karty – podkreślił.

Spór o patrona nowej instytucji kulturalnej

Przemysław Majewski, radny miasta Gdańska z ramienia PiS, wskazał na konkretny powód, dla którego temat wrócił na tapetę. Chodzi o plan połączenia Gdańskiej Galerii Miejskiej im. Güntera Grassa z Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia. Nowa instytucja miałaby nosić imię niemieckiego noblisty, co zdaniem Majewskiego jest decyzją całkowicie niezrozumiałą.

300 metrów stąd stoi pomnik Brunona Zwarry – innego wielkiego gdańszczanina, który walczył o prawdę i ukazywał cierpienia Polaków w Wolnym Mieście Gdańsku. Kiedy go odsłaniano, nie było nikogo z władz miasta – przypomniał Majewski.

Zasugerował, by to właśnie Zwarra został patronem nowego centrum sztuki współczesnej. Jego twórczość, mocno osadzona w kontekście historycznych krzywd Polaków, miałaby lepiej oddawać ducha miejsca.

Czytaj więcej: Dlaczego Gdańsk nie chce usunąć Günter Grassa?

„Pojednanie nie może polegać na zapomnieniu”

Płażyński oskarżył władze Gdańska o fałszowanie obrazu historii poprzez gloryfikację postaci związanych z niemieckim aparatem zbrodni. W jego ocenie próby przedstawiania Grassa wyłącznie jako literata są oderwane od rzeczywistości historycznej.

Pojednanie polega na prawdzie, nie na wybielaniu win. Grass zbudował swój dorobek także na kłamstwie, bo nigdy się nie rozliczył ze swoją przeszłością – stwierdził.

Zdaniem posła, gdyby fakt służby w Waffen-SS był znany wcześniej, Grass nie otrzymałby Nobla ani honorowego obywatelstwa.

Podczas konferencji padło również pytanie o przyszłość miejsc publicznych nazwanych imieniem Grassa. Płażyński wyraził nadzieję, że galeria nie będzie dłużej nosić jego nazwiska, a inne formy upamiętnienia zostaną zlikwidowane.

Nie mówimy, żeby palić książki. Niech każdy je czyta, kto chce. Ale nazistów w Gdańsku honorować się nie godzi – dodał.

Zobacz też: Artyści kontra ratusz – spór o kulturę w Gdańsku

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.