Teheran znów drży. Tym razem od amerykańskich i izraelskich rakiet. Ulice opustoszały, a na stacjach paliw tworzą się kolejki jak w czasach kryzysu sprzed lat. Ludzie pakują dzieci do samochodów i ruszają w nieznane. Strach wisi w powietrzu.
Historia tematu
-
Nowość! Ali Chamenei nie żyje. Mocne słowa prezydenta USA
Opublikowano: 28 lut 2026, 23:13 -
Cieśnina Ormuz zamknięta przez Iran. Światowy rynek ropy w szoku
Opublikowano: 28 lut 2026, 20:20
Ataki rozpoczęły się w sobotni poranek. Eksplozje wstrząsnęły stolicą Iranu. Nad miastem uniosły się słupy dymu. Mieszkańcy, z którymi Reuters rozmawiał telefonicznie, mówili o chaosie. O panice. O krzyku dzieci wyciąganych ze szkół w pośpiechu.
Ucieczka z miast
„Jedziemy do rodzinnego Jazdu, Teheran nie jest już bezpieczny” – mówi Gholamreza, właściciel sklepu i ojciec dwójki dzieci.
Twierdzi, że zostawia w stolicy cały swój dobytek. „Drogi są bezpieczne, tak mówią. Ale ja się boję”. Takich historii są setki.
Władze bezpieczeństwa ostrzegły, że ataki będą kontynuowane. Zaapelowano, by mieszkańcy wyjeżdżali do innych miast, jeśli to możliwe. Szkoły i uniwersytety zamknięto do odwołania. W efekcie tysiące rodzin ruszyły w drogę, często bez planu. Czy to naprawdę przypadek, że ostrzeżenie pojawiło się tuż po fiasku rozmów nuklearnych w Genewie?
Minou z Tabrizu, 32 lata, mówiła dla agencji Reuters przez łzy.
Moje dzieci się trzęsą. Nie mamy dokąd iść. Umrzemy tutaj.
W północnych regionach także słychać było eksplozje. Strach jest wspólnym mianownikiem.
Operacja epic fury
Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że operacja ma zakończyć zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Pentagon nadał jej nazwę „Operation Epic Fury”. Według Waszyngtonu celem są strategiczne obiekty. Iran odpowiada, że to agresja dwóch reżimów.
To kolejny wstrząs dla społeczeństwa, które jeszcze kilka tygodni temu przeżywało brutalne tłumienie protestów. Tysiące ludzi zginęły w starciach z siłami rządowymi. Minęło zaledwie 8 miesięcy od 12-dniowej wojny z Izraelem. Wtedy USA bombardowały obiekty nuklearne. Teraz scenariusz się powtarza.
Mieszkaniec Jazdu mówi wprost: „Niech bombardują”. Liczy, że upadnie system władzy zbudowany po rewolucji w 1979 roku. Jednak Samira z Raszt ma inne zdanie. „Nienawidzę tego reżimu. Ale nie chcę, by mój kraj stał się drugim Irakiem”. To porównanie nie jest przypadkowe. Irak po interwencji USA pogrążył się w latach chaosu.
To może cię zaciekawić: Iran zaprezentował lotniskowiec dronowy – nowa broń Teheranu
Zablokowane drogi i bankomaty
Siły bezpieczeństwa zablokowały okolice siedziby najwyższego przywódcy Alego Chameneiego. Ograniczono ruch wokół parlamentu i pałacu prezydenckiego. Negocjacje w Genewie zakończyły się bez przełomu. Omańscy mediatorzy mówili o postępie, ale mieszkańcy czują się oszukani.
Mówili, że rozmowy idą dobrze. Znowu nas zwiedli – mówi jeden z nich.
W Isfahanie część bankomatów przestała działać. Ludzie masowo kupują dolary i euro. To stary odruch w czasach kryzysu. Reza Saadati, 45 lat, chce z rodziną dotrzeć do Urmii przy granicy z Turcją. Jeśli granica będzie otwarta, poleci do Stambułu. Inni kierują się 500 km na zachód, do Ilamu.
Bóg wie, co się z nami stanie – mówi 63-letni Mohammad Esmaili.
Tymczasem Zachód od lat podejrzewa Teheran o dążenie do budowy broni atomowej. Iran konsekwentnie temu zaprzecza. Spór trwa dekady. Teraz znów przemawia siła. Warto zauważyć, że zwykli ludzie płacą najwyższą cenę. Matki z dziećmi w samochodach. Starsi ludzie stojący w kolejkach po paliwo. Miasto, które jeszcze w piątek żyło normalnie, dziś jest sparaliżowane.
Na razie nie ma mowy o deeskalacji. Irańskie władze zapowiadają dalsze ataki na wybrane miasta. Ludzie pakują walizki. W tle słychać syreny. A świat znów patrzy na Bliski Wschód z niepokojem.
Zobacz też: Katastrofa helikoptera z prezydentem Iranu. Obawy USA przed wojną
mn/Reuters

