Prokuratura Krajowa skierowała akt oskarżenia obejmujący łącznie 67 przestępstw, w tym czyny korupcyjne, fałszowanie dokumentów, pranie pieniędzy i oszustwa. Wśród oskarżonych znalazł się prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, któremu zarzucono cztery przestępstwa związane z uzyskaniem dyplomu MBA bez odbycia studiów oraz wykorzystaniem go do objęcia stanowisk w radach nadzorczych spółek samorządowych. Według ustaleń śledczych miał w ten sposób pobrać ponad 495 tys. zł nienależnych wynagrodzeń.
Trzy szybkie fakty
– akt oskarżenia obejmuje 67 czynów o charakterze korupcyjnym i finansowym,
– prezydent Wrocławia miał dostać dyplom MBA bez uczęszczania na studia,
– nienależne wynagrodzenia z rad nadzorczych przekroczyły 495 tys. zł.
Już sam początek sprawy pokazuje, jak szeroko zakrojone było śledztwo dotyczące uczelni Collegium Humanum i jak poważne konsekwencje może ono przynieść osobom z życia publicznego. W sprawie pojawia się wiele wątków, a w centrum jednego z nich znalazł się prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
Akt oskarżenia obejmuje dziesiątki przestępstw
Prokuratura informuje, że akt oskarżenia jest częściowym finałem szerokiego śledztwa prowadzonego w sprawie działalności Collegium Humanum. Jak przekazała prok. Katarzyna Calów-Jaszewska, dokument obejmuje aż 67 przestępstw. Dotyczą one głównie korupcji, poświadczenia nieprawdy, prania brudnych pieniędzy oraz oszustw związanych z dokumentacją studiów podyplomowych.
Śledczy wskazują, że wśród oskarżonych znajdują się osoby pełniące wysokie funkcje publiczne i akademickie: politycy, wykładowcy, profesorowie, rektorzy, a także funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej. To jeden z najpoważniejszych tego typu zarzutów kierowanych do środowiska akademickiego od lat.
Zarzuty wobec Jacka Sutryka w sprawie dyplomu MBA
Wątek dotyczący prezydenta Wrocławia zaczyna się na początku dwutysięcznego dwudziestego roku, gdy – według ustaleń prokuratury – były rektor Collegium Humanum Paweł Cz. miał poznać Mariana D., wcześniej zasiadającego w radzie nadzorczej wrocławskiego lotniska. To on miał wskazać Jacka Sutryka jako osobę zainteresowaną szybkim uzyskaniem dyplomu MBA.
Ustalenia śledczych mówią o elektronicznej rekrutacji, podpisaniu antydatowanej umowy oraz wpłacie czesnego w wysokości 9 tys. pięciuset zł. Prokuratura twierdzi jednak, że studia MBA w tym przypadku nie zostały faktycznie odbywane, a dyplom miał być wydany już w czerwcu dwutysięcznego dwudziestego roku.
W zamian za wystawienie świadectwa Paweł Cz. miał otrzymać miejsce w radzie programowej Wrocławskiego Parku Technologicznego. Zabezpieczona dokumentacja wskazuje, że dzięki umowom zleceniom miał otrzymać z WPT wynagrodzenie łączne 75 tys. zł, choć czynności doradczych de facto nie wykonywał.
Czytaj więcej: Afera Collegium Humanum toczy Sutryka. Czy trafi do Gdańska?
Nienależne wynagrodzenia z rad nadzorczych
Kolejny element aktu oskarżenia dotyczy wykorzystania dyplomu MBA. Według prokuratury dokument miał służyć do wprowadzenia w błąd przedstawicieli trzech spółek samorządowych, by uzyskać możliwość zasiadania w ich radach nadzorczych.
Prezydent Wrocławia miał w tych radach zasiadać tuż przed wyborami samorządowymi dwutysięcznego dwudziestego czwartego roku. Chodzi o spółki: Koleje Dolnośląskie S.A., Śląskie Centrum Logistyki S.A. oraz Regionalne Centrum Gospodarki Wodno-Ściekowej w Tychach S.A.
Śledczy wskazują, że łączna kwota nienależnych świadczeń z tytułu pełnienia tych funkcji przekroczyła 495 tys. zł. Zarzuty wobec Jacka Sutryka obejmują więc zarówno oszustwo, jak i korupcję. Prokuratura przewiduje, że za przypisane mu przestępstwa grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Akt oskarżenia to dopiero część całej sprawy. Prokuratura zapowiedziała, że kolejne wątki śledztwa nadal są w toku, a lista podejrzanych może jeszcze wzrosnąć. To oznacza, że sprawa Collegium Humanum może okazać się jedną z największych afer edukacyjnych i korupcyjnych ostatnich lat.
Zobacz też: Aleksandra Dulkiewicz we Wrocławiu. Wspiera Jacka Sutryka
mn






