Jerzy Owsiak zapowiedział przełomową zmianę – wycofuje się z codziennego zarządzania WOŚP. Nie rezygnuje z funkcji prezesa, ale po raz pierwszy w historii fundacji przekazuje realną decyzyjność swojemu zespołowi – dowiadujemy się z wywiadu przeprowadzonego przez PAP. Orkiestra ma grać dalej – ale w nowym rytmie. „Nie trzeba być dyrygentem do samego końca” – powiedział. Dla wielu to nie tylko symboliczne wycofanie, ale zapowiedź zupełnie nowego rozdziału w historii jednej z najważniejszych polskich inicjatyw społecznych.
Jerzy Owsiak: „Ja swoje zrobiłem”. Fundacja przechodzi transformację
WOŚP to dziś olbrzymi mechanizm – blisko 1700 zarejestrowanych sztabów, 40 mln 8 tys. serduszek, tysiące wolontariuszy. I chociaż Jerzy Owsiak zapewnia, że fundacja nadal funkcjonuje z pełnym rozpędem, on sam zmienia swoją rolę. Odchodzi z bieżącej operacyjnej pracy, zostając symbolicznym liderem. Jak podkreślił – nie chce być „zgrzybiałym gościem przygniecionym zmartwieniami”, ale twarzą, która nadal będzie się pojawiać – z uśmiechem.
Nie jest to odejście od WOŚP. Owsiak nadal będzie obecny podczas Finałów, poprowadzi kolejny – trzydziesty czwarty – i kolejny, i pewnie następny też. Chce jednak, by to zespół 70 osób przejął odpowiedzialność. To właśnie na nich ma się dziś opierać przyszłość fundacji.
Zobacz też: Zobacz z bliska na filmie posiadłość WOŚP Jerzego Owsiaka
„Nie wstaję już z przekonaniem, że jest pięknie”
Zmiana jest efektem wieloletniego przeciążenia i fali hejtu, z którą Owsiak mierzy się od lat. „Nie mówimy o miesiącach, ale o latach walenia we mnie” – mówił w rozmowie. Opowiedział też o groźbach śmierci, które otrzymywał, o tym, jak pomalowano ogrodzenie jego domu, o wpisach, których nie da się przytoczyć.
Wycofanie z Facebooka to tylko jeden z etapów odcięcia się od toksycznego środowiska.
Chciałem pisać o jasnych porankach, ale byłaby to nieprawda. Bo nie wstaję już z takim przekonaniem – przyznał.
Jednocześnie nie zamierza przenosić tego ciężaru na innych. Podkreśla, że nie chce już być emocjonalnym komentatorem rzeczywistości, a tym bardziej osobą, która „przygnębia swoją obecnością”.
Czytaj więcej:
Co dalej z WOŚP? Nowe cele, nowy styl pracy
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy przechodzi w fazę transformacji. To już nie tylko fundacja, która odpowiada na potrzeby szpitali. Owsiak wskazuje nowe kierunki – edukacja zdrowotna, profilaktyka, pierwsza pomoc, ekologia. Przyznaje też otwarcie, że fundacja coraz częściej staje się „serwisantem systemu”, który nie działa. To, jego zdaniem, nie może trwać w nieskończoność.
Tegoroczny Finał WOŚP poświęcony będzie chorobom układu pokarmowego dzieci. Owsiak widzi w tym szansę na współpracę z resortem zdrowia, jednak jak przyznaje – żaden kontakt z minister Jolantą Sobierańską-Grendą nie został nawiązany. Nikt z resortu nie zaprosił go na spotkanie.
Podobnie było za czasów poprzedniej minister Izabeli Leszczyny. Zdaniem Owsiaka, rządzący nie są zainteresowani współpracą z fundacją, która mimo olbrzymiej skuteczności, działa przecież równolegle do systemu zdrowia – a nie w jego ramach.
Twarz fundacji na dłużej – ale z dystansu
Mimo wszystko Jerzy Owsiak pozostaje symbolem WOŚP.
Niech nadal będzie to moja twarz – mówi. – Ale chcę, by była to twarz uśmiechnięta, a nie zmęczona, przygnieciona.
To symboliczne zdanie dobrze oddaje nowy model obecności: Owsiak nie wycofuje się, ale zmienia pozycję. Robi krok w tył, by fundacja mogła zrobić krok do przodu.
Fundacja zyskuje większą niezależność. Pracownicy mają podejmować decyzje, a on sam – jak przyznał – już od jakiegoś czasu się w te decyzje nie wtrąca. Z gabinetu zdjął część obrazów. Zostawił miejsce – „może ktoś jeszcze tu usiądzie”.
Wreszcie – Owsiak chce też chronić innych. Podkreśla, że dziś nawet zdjęcie z nim może sprowadzić na zwykłego człowieka falę hejtu. A nie każdy ma siłę, by sobie z tym poradzić.
Zobacz też: Mentzen: „Machają zdjęciem mojej rodziny”. Groźby mają go uciszyć
PAP/mn






