Joanna Senyszyn ogłosiła swój powrót na polityczną scenę. Wybiera zaskakującą drogę – start w wyborach z poparciem „SLD”. Ale to nie jest Sojusz Lewicy Demokratycznej, który wielu Polaków pamięta sprzed lat. To całkowicie nowy byt, który może wprowadzić wyborców w błąd. Polityczny manewr Senyszyn wywołał już pierwsze reakcje i emocje – w tym wewnątrz samej lewicy.
Trzy szybkie fakty:
- Joanna Senyszyn wraca do polityki z poparciem Stowarzyszenia Lewicy Demokratycznej, nie mylić z dawnym Sojuszem Lewicy Demokratycznej.
- Nowa Lewica nie ma obecnie nic wspólnego z szyldem SLD, który zniknął w 2021 roku.
- Wybory zbliżają się wielkimi krokami, a użycie historycznej nazwy może wprowadzać wyborców w błąd.
Nowy szyld, stare litery
SLD – to hasło wciąż ma moc. Choć politycznie zniknęło z mapy w 2021 roku, emocjonalnie i symbolicznie jest wciąż żywe. Stąd pomysł Joanny Senyszyn, by wystartować z ramienia Stowarzyszenia Lewicy Demokratycznej. Sprawę jako pierwsze ujawnia portal wbijamszpile.pl i “Gazeta Gdańska”. W nazwie brzmi znajomo, ale to całkowicie nowy twór, niepowiązany z dawnym Sojuszem. Może się to wydać sprytne, ale wielu odebrało to jako celową zmyłkę.
Wszystko ujawnię we wtorek, proszę o cierpliwość – powiedziała Joanna Senyszyn.
W polityce nazwa to więcej niż marketing. To kapitał zaufania. Sojusz Lewicy Demokratycznej przez lata był symbolem lewicowego mainstreamu. Wprowadzał reformy, rządził państwem, miał własnych premierów i ministrów. Dziś ta marka formalnie nie istnieje, ale jak pokazuje przypadek Senyszyn – może być używana przez innych, jeśli odpowiednio zarejestrowali nowy byt.
Czytelny przekaz, nieczytelna intencja
Joanna Senyszyn od lat jest jedną z najbardziej wyrazistych postaci lewicy. Ale też – kontrowersyjną. Jej decyzja o powrocie w barwach „SLD” to nie tylko polityczny ruch. To także sygnał, że nie akceptuje drogi obranej przez Nową Lewicę pod wodzą Włodzimierza Czarzastego i Roberta Biedronia. Krytykowała ich wielokrotnie i opuściła szeregi formacji.
Nowa Lewica, która powstała po połączeniu dawnego SLD z Wiosną Biedronia, chciała zamknąć pewien rozdział. Pozbyła się historycznej nazwy i skupiła na nowym wizerunku. Tymczasem Senyszyn, choć z politycznego marginesu, wskrzesza symbol, który miał już zniknąć. Czy zrobiła to dla rozpoznawalności? Dla zemsty? A może z sentymentu? Nie chcę powiedzieć.
Jestem bardzo długo w politycy i niejednokrotnie wiem lepiej jak działać, niż niejeden młody polityk – mówi Senyszyn.
Czytaj więcej: Wybory prezydenckie 2025: zarejestrowane komitety wyborcze
Słowa, które wywołały burzę
To nie tylko powrót jednej osoby. To również polityczny test dla Nowej Lewicy. Jej politycy – tacy jak Anna Maria Żukowska – mogą zareagować z niepokojem. Dla nich Senyszyn to przeszłość, a nie przyszłość ruchu. Ale historia pokazuje, że w polskiej polityce nie ma nic bardziej trwałego niż symbole.
Trzy litery: SLD – to nie tylko skrót. To emocje, wspomnienia i obietnice. Jeśli ktoś je wykorzysta, może zdobyć głosy – nawet jeśli za nazwą nie stoi dawny aparat partii. Takie działanie może rodzić pytania o uczciwość i intencje. Czy wyborcy się zorientują? A może nostalgia zwycięży rozsądek?
Nowa Lewica może podjąć kroki prawne, ale nie ma monopolu na nazwę, która już formalnie nie istnieje. Co więcej, to otwiera furtkę dla innych politycznych „duchów przeszłości”, którzy mogą wracać w nowych strukturach, ale pod dawnymi szyldami.
Wojna o symbole trwa
Senyszyn mówi wprost: „To ja jestem prawdziwą lewicą.” Zdaniem wielu – to nie tylko manifest, ale też polityczne wyzwanie. Jej start może pozornie nie mieć dużego znaczenia, ale w kontekście nadchodzących wyborów i rywalizacji o głosy lewicowego elektoratu – może być kluczowy.
Jeśli część wyborców zagłosuje na „SLD”, myśląc o dawnym Sojuszu, wyniki mogą zaskoczyć. Nawet kilka procent głosów może zaważyć na składzie przyszłego Sejmu. A to oznacza, że powrót Joanny Senyszyn to nie tylko ciekawostka, ale potencjalny gamechanger.
Zobacz też: Wojna o Fundusz Kościelny. Ksiądz ujawnia, ile płaci do ZUS

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.







Brak w Polsce,,starej,,Lewicy,, Jeżeli p.Senyszyn pójdzie śladem np.p Millera,czy p.Kwasniewskiego,to będzie prawdziwa LEWICA, bo to co jest teraz, to jest mleko sojowe👍