Choć Gdańsk przykryty jest zimą, atmosfera wokół szpitala na Zaspie robi się coraz gorętsza. Kaja Godek i jej środowisko znów stanęli z transparentami i różańcem, by zaprotestować przeciwko – jak to sami określają – „zabijaniu nienarodzonych”. Tym razem jednak pikieta została przerwana przez miasto. Oficjalny powód? Hałas zagrażający pacjentkom i zakłócanie pracy placówki. Ale sama Godek zapowiada, że to dopiero początek.
Trzy fakty, które trzeba znać:
- Zgromadzenie Kai Godek zostało rozwiązane przez władze Gdańska z powodu zagrożenia dla pacjentek.
- Protestujący posługiwali się hasłami o „ludobójstwie” i „seryjnych mordercach” – w tym porównaniami do holokaustu.
- Fundacja Widzialne i Legalna Aborcja złożyła petycję do prezydent Dulkiewicz o zakaz zgromadzeń pod szpitalami.
Konfrontacja wróciła pod szpital na Zaspie
Kaja Godek po raz kolejny pojawiła się z pikietą pod Szpitalem Copernicus w Gdańsku. Jej celem było – jak podkreślali organizatorzy – ujawnienie, że w placówce dochodzi do „aborcji z użyciem chlorku potasu w serce nienarodzonych dzieci”. Grupa manifestantów liczyła mniej uczestników niż w grudniu, ale mimo mrozu – pojawiły się transparenty, hasła, modlitwy i oskarżenia o „ludobójstwo”.
Obrońcy uśmiercanych dzieci używali określeń takich jak „seryjni mordercy”, „zbrodnia narodowa”, „narodowy holokaust”, a wśród materiałów pojawiła się podobizna Adolfa Hitlera.
Czytaj więcej: Pomnik Niemca stanie przed urzędem w Sopocie. Protest
Kontrmanifestacja i rozwiązanie zgromadzenia
Po drugiej stronie ulicy stanęli kontrmanifestanci. Transparenty „Nie dla faszyzmu” i „Stop fanatykom” nie pozostawiały wątpliwości, co sądzą o działaniach środowisk pro-life.
To nie jest miejsce na takie demonstracje – mówili. – Tu są chorzy, kobiety w ciąży, pacjentki po zabiegach. Nie mogą być wystawiani na taki stres.
Głos zabrali także obrońcy personelu medycznego, który – jak twierdzą – jest narażony na publiczne zastraszanie. Pojawiły się nazwiska lekarzy z Gdańska i Oleśnicy, którzy ich zdaniem „ratują życie kobiet, a nie je odbierają”.
Pod koniec protestu przedstawiciel miasta Gdańska rozwiązał zgromadzenie Kai Godek. Decyzja została podjęta na podstawie zaświadczenia lekarskiego, z którego wynikało, że hałas zagrażał pacjentkom. Dodatkowo pikieta blokowała dostęp do szpitala.
„Hece w Gdańsku za Dulkiewicz”. Fundacja zapowiada powrót
Mimo oficjalnego rozwiązania zgromadzenia, organizatorzy nie czują się przegrani. Krzysztof Kasprzak, członek zarządu Fundacji Życie i Rodzina, bliski współpracownik Kai Godek, zamieścił w sieci wpis, w którym otwarcie zarzuca władzom miasta manipulacje.
Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji na Zaspie odbył się! Nie udało się wprowadzić wokół szpitala strefy z zakazem modlitwy. Natomiast policja prowokowała, zarząd szpitala nastawiał barierek, a urząd miasta już po zakończeniu pikiety prolife stwierdził, że ją rozwiązuje – napisał Kasprzak, komentując działania władz Gdańska.
Zapowiedział też kolejną modlitwę pod szpitalem: 15 lutego o godzinie 12:00.
Bądźcie, aborterzy nie mogą zabijać w ciszy! – zakończył swój wpis.
Petycja i zapowiedzi dalszych działań
Fundacja Widzialne i Legalna Aborcja już wcześniej wystąpiła z petycją do prezydent Aleksandry Dulkiewicz, domagając się zakazu organizowania zgromadzeń o charakterze antyaborcyjnym w pobliżu szpitali. Wskazano w niej m.in. na naruszenie prywatności, stygmatyzację pacjentek i wywieranie presji na personel medyczny. Powołano się na Konstytucję RP i ustawę o prawach pacjenta.
Tymczasem środowisko Kai Godek nie zamierza składać broni.
Będziemy przychodzić tak długo, aż ten proceder się skończy – mówią.
Publiczny różaniec, drastyczne obrazy i ostre hasła mają pojawiać się nadal. Dla nich to walka o życie. Dla innych – demonstracja nienawiści. A miejsce sporu? Wciąż to samo – wejście do szpitala.
Ostrzeżenia dla „aborterów” i personalne ataki. Fundacja uderza w lekarzy
Fundacja Życie i Rodzina, znana z radykalnego języka, nie tylko zapowiada kolejne protesty, ale kontynuuje ostrą retorykę wobec lekarzy. W mediach społecznościowych padło nazwisko dra Macieja Sochy – jednego z głośniejszych obrońców praw kobiet i specjalistów wykonujących zabiegi terminacji ciąży w sytuacjach medycznych.
Aborter Maciej Socha zszedł do holu szpitala na Zaspie popatrzeć na pikietę prolife. Wyglądał na wystraszonego, bo gdy tylko zobaczył kamerę, odwrócił się i uciekł – napisano na profilu Fundacji.
W poście padło też „zalecenie”: „Niezmiennie doradzamy wszystkim aborterom: przestać zabijać poczęte dzieci! I wtedy wróci spokój”.
W sieci zawrzało. Krytycy Fundacji pytają, czy w kraju, gdzie lekarze mają ratować życie, można ich publicznie zastraszać.
Zobacz też: Protest przed szpitalem na Zaspie przeciwko aborcji

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






