Bruksela właśnie potwierdziła decyzję, która może zatrząść nie tylko rynkiem rolnym, ale i polską kampanią wyborczą. Od 6 czerwca przestają obowiązywać preferencyjne zasady handlu rolnego z Ukrainą. Unia wraca do starych regulacji – zamyka drzwi Ukrainie. Bruksela wymagać będzie od eksporterów z Ukrainy przestrzegania unijnych norm jakości. Sprawa szybko została wykorzystana w kampanii przed drugą turą wyborów prezydenckich – senator Ryszard Świlski z KO uderza w PiS, wskazując na rolę unijnego komisarza Janusza Wojciechowskiego.
Trzy szybkie fakty:
- Od czerwca ukraińskie produkty rolne znów będą musiały spełniać unijne normy jakości i procedury celne.
- Decyzję tę Bruksela podjęła na wniosek kilku państw, w tym Polski, która mocno lobbowała za zmianą przepisów.
- Senator Świlski publicznie oskarża PiS o wcześniejsze dopuszczenie do niekontrolowanego importu.
Unia Europejska zmienia kurs wobec Ukrainy
Po trzech latach od rozpoczęcia wojny na Ukrainie, Bruksela zdecydowała się cofnąć tymczasowe ułatwienia w handlu produktami rolnymi. Od 6 czerwca ponownie zaczną obowiązywać przepisy celne i kontrolne wobec ukraińskiego eksportu żywności. Zniesienie tymczasowych ulg było oczekiwane przez rolników w Polsce, Francji, Rumunii czy Bułgarii. Mówili wprost: produkty zza wschodniej granicy destabilizują rynek, zaniżają ceny i wypierają lokalnych producentów.
Brukselska decyzja jest reakcją na protesty rolników oraz działania polityków. Jak podkreśla senator Świlski, to efekt presji polskiej prezydencji w Radzie UE, choć – jak twierdzi – PiS wcześniej przyczynił się do chaosu, popierając niekorzystne dla rolników mechanizmy. W tle cały czas toczy się gorąca kampania prezydencka.
Polityczne rozgrywki przed drugą turą wyborów – UE zamyka drzwi Ukrainie
Wpis Ryszarda Świlskiego, pomorskiego senatora KO, pojawił się tuż po ogłoszeniu decyzji przez Komisję Europejską. W bezpośredni sposób uderzył on w PiS i kandydata tej partii, wytykając im hipokryzję. W jego opinii to komisarz Wojciechowski – polityk związany z PiS – odpowiada za „niekontrolowany napływ produktów rolnych z Ukrainy”.
Świlski podkreśla, że to jego środowisko polityczne – czyli obecna koalicja rządząca – wywalczyło nowe zasady w Brukseli. Wybory prezydenckie wkraczają w decydującą fazę, a temat wsi, rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego staje się jednym z głównych punktów debat. Świlski stawia sprawę jasno: „Ukrainie należy pomagać, ale nie kosztem polskich rolników”.
Czytaj więcej: Czy Putin wygrał wojnę? Ukraina szykuje ustępstwa
Co się zmienia dla polskiego rynku i konsumentów
Powrót ceł i kontroli oznacza, że produkty z Ukrainy będą droższe, a ich obecność na rynku może się znacznie zmniejszyć. To z kolei może przynieść ulgę producentom w Polsce – szczególnie tym z sektora zbóż, owoców i warzyw. Do tej pory wiele ukraińskich towarów trafiało do Polski po kosztach, często bez żadnych certyfikatów. W efekcie polscy rolnicy byli wypierani z rynku.
Nowe regulacje przewidują nie tylko przywrócenie ceł, ale też obowiązkowe kontrole jakości, zgodność z normami środowiskowymi i sanitarnymi. To oznacza powrót do równych zasad gry – przynajmniej w teorii. Eksperci przestrzegają jednak, że wdrożenie nowych przepisów może potrwać, a ich skuteczność będzie zależeć od determinacji organów kontrolnych w krajach członkowskich.
Zobacz też: Ukraiński historyk grozi śmiercią polskiemu politykowi
mn






