Środowy poranek w Trójmieście wyglądał inaczej niż zwykle. Zamiast rutynowego ruchu, na drogach pojawił się długi sznur ciężarówek. Nie był to wypadek ani awaria. To zaplanowany protest ludzi, bez których porty i sklepy przestają działać. Protest przewoźników drogowych stał się dziś głośnym sygnałem ostrzegawczym dla całego systemu logistycznego.
Około godziny dziewiątej9 spod terminala głębokowodnego w Gdańsk wyruszyło blisko sto ciężarówek. Konwój, eskortowany przez policję, ruszył w stronę Gdyni. Trasa przejazdu objęła Południową Obwodnicę Gdańska oraz Obwodnicę Trójmiasta. Akcja od początku miała charakter pokojowy, ale zdecydowany.
Dlaczego kierowcy wyjechali na ulice
Dla osób spoza branży problem może wydawać się techniczny. W rzeczywistości dotyka fundamentów codziennej pracy. Problemy z awizacjami w portach sprawiają, że kierowcy godzinami czekają na odbiór kontenera. Rezerwacje są trudne do uzyskania, a planowane dopłaty za dzienny odbiór oznaczają kolejne koszty.
Kierowcy podkreślają, że nie chodzi o wygodę. Chodzi o możliwość normalnej pracy. Czas postoju na terminalu to realne straty finansowe. To także zmarnowane godziny pracy, których nikt nie rekompensuje. W efekcie cierpi cała logistyka, od importera po zwykłego klienta w sklepie.
Organizatorzy mówią wprost o sprzeciwie wobec monopolistycznych praktyk terminali. Długie kolejki i nieprzewidywalny czas obsługi rozbijają harmonogramy dostaw. Wzrost kosztów transportu nie znika. On trafia do cen towarów.
Port, terminale i odpowiedzialność systemu
W centrum sporu znajduje się terminal kontenerowy Baltic Hub, kluczowy element Portu Gdańsk. Sam port jest wizytówką polskiej gospodarki morskiej. Obsługuje miliony TEU rocznie i konkuruje z największymi portami Europy. Jednak skala operacji nie może oznaczać pomijania głosu przewoźników.
Transport drogowy w Trójmieście to krwioobieg portu. Bez ciężarówek kontenery nie opuszczą terminali. Kierowcy przypominają, że przez lata dostosowywali się do nowych wymogów. Teraz oczekują partnerskiego podejścia, a nie kolejnych barier administracyjnych.
W grudniu środowisko przewoźników wystosowało list otwarty. Wskazano w nim na realne zagrożenie dla ciągłości obsługi ładunków. Ostrzeżono przed destabilizacją całego łańcucha dostaw. Dzisiejszy protest jest konsekwencją braku satysfakcjonujących odpowiedzi.
Czytaj więcej: Protest kierowców ciężarówek sparaliżuje Trójmiasto? Przewoźnicy kontra port
Protest, który już przyniósł efekt
Już w trakcie przejazdu kolumny system zareagował. Media ogólnopolskie i lokalne relacjonują wydarzenia na bieżąco. Miasta Gdańsk i Gdynia uruchomiły wzajemne honorowanie biletów komunikacji miejskiej w pociągach. Pojawiły się alerty i komunikaty dla mieszkańców.
To pokazuje jedno. Protest przewoźników drogowych został zauważony. Kierowcy nie blokują miasta dla samej demonstracji siły. Pokazują, gdzie leży problem i jak bardzo jest ignorowany na co dzień. Bez agresji, bez chaosu, ale z determinacją.
Najważniejsze jest jednak to, co wybrzmiewa z ust protestujących. Kierowcy nie chcą paraliżu Trójmiasta. Nie chcą konfliktu. Chcą normalnie pracować i normalnie żyć. Chcą być traktowani jak partnerzy, a nie koszt, który można przesunąć w tabeli.
Zobacz też: Baltic Hub zwiększa przepustowość. Uruchomiono nową suwnice
mn






